Inwestorzy z rynku surowców od kilku tygodni, czyli od czasu pierwszego ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran, skupiają uwagę na cenach złota, srebra, miedzi czy ropy naftowej. Baryłka tej ostatniej podrożała o około 50 proc., ale każda informacja o możliwej deeskalacji konfliktu obniża cenę "czarnego złota". Miedź kosztuje dziś mniej więcej tyle, co pod koniec lutego, a złoto i srebro potaniały na wieść o wojnie na Bliskim Wschodzie.
Skok cen surowców na pozór drugorzędnych
Tymczasem wolfram, jeden z kluczowych metali przemysłu zbrojeniowego, osiąga Himalaje notowań. Bardzo drożeje także siarka - potrzebna do produkcji nawozów dla rolnictwa, do wytwarzania detergentów, tworzyw sztucznych i barwników oraz w rafineriach do oczyszczania paliw.
Wolfram przez ostatni rok podrożał o ponad 500 proc. i osiągnął poziom około 2 250 dolarów za tonę metryczną. Aż 80 proc. światowego wydobycia tego metalu przypada na Chiny. Nic więc dziwnego, że głównym impulsem cenowego ruchu w górę była decyzja Pekinu z lutego 2025 roku o objęciu wybranych produktów wolframowych kontrolą eksportową.
Efekt był natychmiastowy - chińska sprzedaż asortymentu wolframowego z przeznaczeniem dla odbiorców zagranicznych spadła o około 40 proc., a globalne zapasy metalu zaczęły się gwałtownie zmniejszać. Na naszym polskim podwórku o wielkiej zmianie na rynku wolframu świadczy skok średniej ceny skupu złomu. Rok temu kilogram kosztował 60-70 zł, dziś jest to 135 zł, a pod koniec lutego cena przekraczała nawet 163 zł.
Z tego metalu można robić biżuterię, wiertła i żarówki. Wolfram to jednak przede wszystkim składnik pocisków rakietowych, amunicji przeciwpancernej i czołgowej. Gdy dodajemy wolfram do stali, ta staje się twardsza i bardziej odporna na przebicie. Gdy uformujemy z niego rdzeń pocisku - przebije znacznie grubszą osłonę.
Rosnące zużycie amunicji i rakiet w konfliktach zbrojnych zmusza zachodnich producentów broni do planowania wielokrotnego zwiększenia produkcji, a więc i zużycia wolframu. W Europie wielkie zapotrzebowanie na ten metal zgłaszają niemieckie koncerny zbrojeniowe Rheinmetall i producent Leopardów 2 Krauss-Maffei Wegmann. Wolframu potrzebują także francuski Nexter odpowiedzialny za modernizację czołgów Leclerc i polska fabryka Mesko w Skarżysku-Kamiennej.
Wolfram nie tylko chiński
Amerykańską odpowiedzią na chińskie ograniczenia eksportowe mają być inwestycje firmy Almonty Industries, która przygotowuje się do uruchomienia wydobycia wolframu w nieczynnej kopalni w Korei Południowej oraz do otwarcia pierwszej od dekady kopalni w USA - w stanie Montana. Akcje Almonty podrożały w tym roku o ponad 120 proc., gdy rynek zaczął wyceniać strategiczną wartość firmy jako jednego z nielicznych przyszłych producentów wolframu poza Chinami.
Wojny na Bliskim Wschodzie i w Ukrainie wyczerpują zapasy pocisków przechwytujących w tempie, które zmusza głównych amerykańskich producentów zbrojeniowych do sygnalizowania administracji prezydenta Donalda Trumpa planów czterokrotnego zwiększenia produkcji rakiet. To oznacza proporcjonalnie większe zapotrzebowanie na wolfram - w momencie, gdy jego dostępność jest najniższa od lat.
- W ciągu moich 12 lat pracy w sektorze surowcowym nigdy nie widziałem rynku tak napiętego jak w tej chwili rynek wolframu, może poza litem w 2021 roku - powiedział George Heppel, wiceprezes ds. badań surowcowych w Fastmarkets.
Lit, czyli waluta stabilności energetycznej
Wspomniany lit drożał nie tylko 5 lat temu, ale także na przełomie poprzedniego i tego roku. Jego cena od końca października do końca stycznia poszła w górę o ponad 100 proc., po czym lekko spadła. Ten metal jest stosowany w akumulatorach litowo-jonowych. Coraz bardziej potrzebują go branże zielonej energii i sztucznej inteligencji.
Eksperci Goldman Sachs, UBS, Citigroup i Bernstein prognozują, że w tym roku popyt na lit zdecydowanie przewyższy podaż. Najbardziej mają się do tego przyczynić: wielka przebudowa sieci energetycznych, rozwój odnawialnych źródeł energii i ekspansja centrów danych AI. Potrzebne są nowe kopalnie litu, ale inwestycje górnicze to przedsięwzięcia wieloletnie.
Elon Musk, najbogatszy człowiek świata, mówi, że lit jest teraz "strategiczną walutą stabilności energetycznej". Eksperci podkreślają, że lit z obszaru motoryzacji przesuwa się w stronę infrastruktury krytycznej. Zaczyna być niezbędny tam, gdzie przez 24 godziny na dobę magazynuje się energię z wiatru i słońca. Jest potrzebny w fabrykach chipów i wojnach hybrydowych. Na Wall Street ukuto nawet maksymę: "Energetyczna stabilność to broń polityczna, a lit jest jej nabojem".
Siarka utknęła w Cieśninie Ormuz
Jednym z najbardziej drożejących surowców w ostatnich latach, a także tygodniach jest siarka - produkt eksportowy krajów Bliskiego Wschodu. Jej wielkim odbiorcą są natomiast Chiny. Trzy lata temu tona siarki kosztowała mniej niż 600 juanów. W połowie lutego tego roku cena wynosiła 3 700 juanów, a teraz jest to około 6 260 juanów.
Bliski Wschód odpowiada za ponad 56 proc. dostaw siarki do Chin, a zakłócenia transportu przez Cieśninę Ormuz znacząco ograniczyły globalny eksport i wywołały wzrost cen większy niż w wypadku ropy naftowej. Warto pamiętać, że siarka w dużej mierze jest produktem ubocznym wydobycia ropy i gazu. Rynek tego surowca jest relatywnie płytki, co oznacza, że nawet niewielkie zmiany (np. zakłócenia w transporcie) mogą wywoływać duże niedobory.
Siarka jest niezbędna do wytwarzania nawozów fosforowych wykorzystywanych w rolnictwie. Bez tego ogniwa globalna produkcja żywności byłaby poważnie zagrożona. Siarka jest używana także w przemyśle chemicznym do produkcji detergentów, tworzyw sztucznych i barwników, w rafineriach do oczyszczania paliw, w hutnictwie, przemyśle papierniczym i farmaceutycznym. W dodatku, w nowych technologiach energetycznych jest stosowana w bateriach litowo-siarkowych.
Polska dysponuje własnymi zasobami siarki, zarówno naturalnej, jak i odzyskiwanej przemysłowo, głównie jako produktu ubocznego procesów rafineryjnych i gazowych. W warunkach rosnącej niepewności surowcowej oraz napięć w globalnym handlu dostęp do lokalnych źródeł nabiera strategicznego znaczenia.
Rosnące ceny siarki mogą poprawić opłacalność ponownego zagospodarowania polskich złóż. Mogą też przyczynić się zwiększenia odzysku w istniejących instalacjach, choć jeszcze kilka lat temu było to ekonomicznie nieuzasadnione. Niewykluczone więc, że mamy szansę na zwiększenie eksportu siarki do krajów europejskich, które będą zmuszone szukać alternatyw dla dostaw z Bliskiego Wschodu.
Woda na wagę złota
Martin Armstrong, analityk cykli finansowych i geopolitycznych, radzi przyzwyczajać się do świata, w którym towarem o wysokiej cenie będzie także woda. W najnowszej wojnie bliskowschodniej miały już miejsce ataki na infrastrukturę wodną - zakłady odsalania w Bahrajnie i Iranie. Wielu ekspertów ostrzega, że zniszczenie instalacji odsalających wodę może doprowadzić do fatalnych skutków - kraje Zatoki Perskiej będą "niemal nienadające się do zamieszkania".
Armstrong przypomina, że Iran boryka się z największą suszą od 250 lat i balansuje na granicy katastrofy humanitarnej. "W Teheranie od miesięcy obowiązuje racjonowanie wody pitnej. Część niedawnych protestów społecznych dotyczyła tego właśnie problemu. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej jest nazywany 'mafią wodną', bo to on kontroluje wodę. To trochę jak w Korei Północnej, gdzie jak ktoś chce być nakarmiony, to wstępuje do armii" - napisał Martin Armstrong.
Analityk ostrzega, że "kiedy woda staje się walutą przetrwania, logika wojen ekonomicznych ustępuje logice chaosu". Celowe niszczenie infrastruktury wodnej przez strony konfliktu może prowadzić do scenariusza symetrycznej odpowiedzi. "Gdybym był Iranem, zaatakowałbym wszystkie rafinerie ropy naftowej w sąsiednich państwach. USA czerpią z Bliskiego Wschodu tylko około 3 proc. swojej ropy, ale Azję i pewnie Europę to by wykończyło" - konkluduje Martin Armstrong.
Jacek Brzeski















