W skrócie
- Z najnowszej ankiety Reutersa wynika, że mediana przewidywań ceny uncji złota na ten rok wynosi 4 916 dolarów. Jeszcze rok temu analogiczna prognoza wskazywała 3 tysiące dolarów, a trzy miesiące temu 4 746 dolarów.
- Światowa Rada Złota policzyła, że w pierwszym kwartale 2026 roku globalne zapotrzebowanie na kruszec zwiększyło się o 2 proc. Za tym wzrostem stoi przede wszystkim nabywanie przez inwestorów indywidualnych sztabek i monet, a także 3-procentowy wzrost zakupów banków centralnych. Z drugiej strony popyt na biżuterię spadł aż o 23 proc.
- Deutsche Bank prognozuje, że jeśli udział złota w światowych rezerwach banków centralnych wzrośnie z obecnych 30 do 40 proc, to cena uncji w ciągu pięciu lat może osiągnąć poziom 8 tysięcy dolarów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Uncja złota ostatnią dekadę kwietnia rozpoczynała ceną 4 850 dolarów, ale kończyła dużo niżej - na poziomie około 4 550 dolarów. W tym samym czasie uncja srebra potaniała z ponad 80 dolarów do około 72 dolarów. Nie trzeba być wytrawnym inwestorem, by wiedzieć, że za spadkami notowań metali szlachetnych zazwyczaj kryje się wzrost wartości dolara. Teraz też tak było. Między 20 a 29 kwietnia dolar podrożał z 3,59 zł do 3,65 zł. Jednocześnie eurodolar ruszył w dół z poziomu prawie 1,18 do około 1,165.
Inwestowanie w złoto. Kruszec dla cierpliwych
Wszystkim uczestnikom rynku złota, którzy chcą pozostać optymistami, w sukurs przyszli analitycy Deutsche Banku. Z opublikowanej przez nich w tych dniach notatki analitycznej wynika, że "globalny ruch dedolaryzacyjny może wywindować cenę złota do 8 tysięcy dolarów za uncję w ciągu pięciu lat". Innymi słowy, trwający od dawna proces wycofywania się banków centralnych z rezerw w postaci dolara na rzecz rezerw w złocie powinien systematycznie podbijać cenę kruszcu.
Od 2008 roku banki centralne dodały do swoich zasobów ponad 225 milionów uncji złota, jednocześnie redukując udział dolara w rezerwach z ponad 60 do około 40 proc. Poza Chinami, Indiami, Rosją i Turcją do grona kupujących na wielką skalę "żółty metal" dołączyły: Kazachstan, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska, Katar, Polska i Egipt.
Nie ulega wątpliwości, że kluczowym motywem działania wielu państw jest zabezpieczanie się przed zachodnimi sankcjami. Punktem kulminacyjnym było zamrożenie rosyjskich rezerw walutowych w 2022 roku zaraz po napaści armii Putina na Ukrainę. Wtedy stało się oczywiste, że trzymanie aktywów w dolarach ściśle wiąże się z ryzykiem politycznym.
Banki centralne kierują się też obawami o stabilność fiskalną Stanów Zjednoczonych oraz widoczną na dłuższą metę deprecjacją dolara. W tej sytuacji złoto zaczyna pełnić rolę zabezpieczenia przed erozją wartości pieniądza. Jak prognozuje Deutsche Bank, jeśli udział złota w światowych rezerwach banków centralnych wzrośnie z obecnych 30 do 40 proc, to cena uncji trojańskiej (31,1 g) do 2031 roku może osiągnąć poziom 8 tysięcy dolarów.
Prognozy dla złota i srebra. Niełatwy czas dla metali szlachetnych
Wielu ekspertów dobre prognozy dla złota formułuje także z myślą o najbliższej przyszłości. Zdaniem analityków Saxo Banku, hossa na rynku metali szlachetnych została raczej wstrzymana niż zakończona. Głównymi winowajcami obecnej sytuacji są rynek energii i polityka monetarna. Cena baryłki ropy brent utrzymująca się powyżej 100 dolarów oraz blokada Cieśniny Ormuz przez USA i Iran są wyzwaniem dla aktywów takich złoto.
"Wzrost cen energii, umocnienie dolara, wyższe oczekiwania inflacyjne oraz powrót scenariusza dłuższego utrzymywania wysokich stóp procentowych w USA stworzyły trudniejsze warunki dla aktywów niegenerujących dochodu" - uważa Ole Hansen, dyrektor ds. strategii rynku surowców w Saxo Banku. Jeszcze niedawno Saxo Bank spodziewał się, że uncja złota do końca 2026 roku osiągnie cenę 6 tysięcy dolarów. Teraz analitycy banku zaznaczają, że "ta prognoza wymaga rewizji pod kątem tempa wzrostu, ale sam kierunek ruchu pozostaje aktualny".
Sytuacja srebra jest znacznie bardziej skomplikowana. "Księżycowy metal" ze względu na swoje szerokie zastosowanie w przemyśle (szczególnie w sektorze fotowoltaiki), jest bardziej wrażliwy na zawirowania gospodarcze. Ole Hansen wskazuje, że obecne spadki to "zdrowa korekta", która oczyściła rynek z nadmiaru pozycji spekulacyjnych.
Z ankiety Reutersa przeprowadzonej wśród 31 analityków i traderów, a opublikowanej kilka dni temu wynika, że w 2026 roku średnia cena uncji srebra wyniesie 78 dolarów, wobec wcześniejszego szacunku wynoszącego 79,50 dolara. Srebro doświadczyło spektakularnego rajdu i osiągnęło rekordowy poziom ponad 120 dolarów w styczniu tego roku, po czym gwałtownie cofnęło się. Zdaniem ankietowanych, cenie metalu nie będzie sprzyjać oczekiwane osłabienie popytu ze strony sektora energetyki słonecznej.
Złoto nie zawsze jest "bezpieczną przystanią"
Z ankiety Reutersa wynika też, że mediana przewidywań ceny złota na ten rok wynosi 4 916 dolarów za uncję. Jeszcze rok temu analogiczna prognoza wskazywała 3 tysiące dolarów, a trzy miesiące temu 4 746 dolarów. Trzeba tu przypomnieć, że notowania złota wzrosły do rekordowego poziomu około 5 600 dolarów za uncję pod koniec stycznia, po czym kilka tygodni później cofnęły się po militarnych uderzeniach Izraela i USA na Iran.
Spadek ceny złota akurat w tym momencie mógł być zaskoczeniem dla tych, którzy wierzą, że ten metal zawsze jest "bezpieczną przystanią" w czasach kryzysu i napięć geopolitycznych. Bardziej doświadczeni inwestorzy wiedzą jednak, że w obliczu nagłych szoków złoto jest wyprzedawane. Mechanizm nie jest tu skomplikowany - droższa ropa podbija inflację, z kolei rosnąca inflacja zmusza banki centralne do utrzymywania wysokich stóp procentowych. Wysokie stopy sprawiają zaś, że złoto - jako aktywo nieprzynoszące odsetek ani dywidend - staje się mniej atrakcyjne w porównaniu z obligacjami czy lokatami bankowymi.
- Jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie zakończy się pokojowo, powrót wzrostów ceny złota jest prawdopodobny, jednak poziom 5 500 dolarów za uncję już wcześniej był nadmierny i zapewne znów okaże się barierą trudną do pokonania - przewiduje Rhona O'Connell, analityczka StoneX.
Więcej sztabek i monet, mniej biżuterii
Liczni ekonomiści spodziewają się, że odblokowanie Cieśniny Ormuz i ewentualny spadek cen paliw, które w przypadku oleju napędowego i paliwa lotniczego zbliżają się teraz do 200 dolarów za baryłkę, staną się silnymi impulsami wzrostowymi dla złota. Na razie jednak kluczowe banki centralne - między innymi amerykański Fed i Bank Japonii - utrzymują wysokie stopy procentowe, zaniepokojone wysokimi cenami surowców energetycznych. - Rynek złota wydaje się bardziej przejmować ryzykiem zaostrzenia polityki monetarnej, jako konsekwencji inflacji wojennej, niż ryzykiem globalnego spowolnienia gospodarczego - podsumował sytuację Carsten Menke, analityk szwajcarskiego banku Julius Baer Group.
Dobrą wiadomością dla inwestorów stawiających na metale szlachetne są najnowsze wyliczenia Światowej Rady Złota. Podała ona, że w pierwszym kwartale 2026 roku globalne zapotrzebowanie na złoto zwiększyło się o 2 proc. Za tym wzrostem stoi przede wszystkim nabywanie przez inwestorów indywidualnych sztabek i monet, a także 3-procentowy wzrost zakupów banków centralnych. Z drugiej strony, popyt na biżuterię spadł aż o 23 proc. To sygnał, że konsumenci odczuwają wysokie ceny kruszcu i ograniczają mniej ważne zakupy.
Jacek Brzeski

















