W skrócie
- O wzroście ceny platyny może przesądzić jej globalny niedobór. World Platinum Investment Council szacuje, że w 2026 roku deficyt metalu wyniesie 297 tysięcy uncji, a w latach 2027-30 średniorocznie może sięgnąć około 339 tysięcy uncji.
- Z cenowej relacji platyny do złota i do srebra wynika, że ten pierwszy metal jest niedowartościowany. To może być argument dla inwestorów właśnie teraz decydujących się na kupowanie platyny.
- Metale z grupy platynowców, podobnie jak złoto i srebro, są wyczulone na to, co dzieje się w polityce monetarnej banków centralnych, w szczególności amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Dla inwestujących w metale szlachetne korzystna jest wiadomość, że Fed prawdopodobnie nie podniesie we wrześniu stóp procentowych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Najlepszy w tym roku dla notowań platynowców był koniec stycznia, a najgorszy przełom czerwca i lipca. Uncja platyny w tym czasie potaniała z 2900 do 1560 dolarów. Teraz jest droższa i kosztuje około 1830 dolarów. Cena uncji palladu przez pięć miesięcy spadła z 2200 dolarów do 1200, a następnie wzrosła do około 1330 dolarów.
Te metale mogą być znów bardzo drogie
W lipcu Bank of America (BofA) nie wycofał się z bardzo optymistycznych prognoz dla platynowców, choć metale szlachetne były wtedy w dołku cenowym. Warto więc przypomnieć, że zgodnie z tamtymi projekcjami, BofA spodziewa się w czwartym kwartale 2026 roku średniego kursu 3 tysięcy dolarów za uncję platyny i 2200 dolarów za uncję palladu.
Tak wysokie ceny nie powinny szokować tych, którzy pamiętają co się działo kilka lat temu z notowaniami metali z grupy platynowców. W marcu 2022 roku rynki gwałtownie zareagowały na napaść Rosji na Ukrainę i cena palladu wspięła się na historyczny szczyt 3400 dolarów za uncję. Taka była konsekwencja obaw o nałożenie embarga na dostawy metalu z Rosji, skąd pochodzi 80 proc. jego wydobycia.
Motoryzacyjna rywalizacja palladu z platyną
Kilka lat temu pallad był dużo droższy niż teraz nie tylko z powodu wojny za naszą wschodnią granicą. Trzeba pamiętać, że platynowce to metale zarówno szlachetne, jak i przemysłowe. Pallad skorzystał z dużych zmianach w światowej motoryzacji, które z kolei zaszkodziły notowaniom platyny. Większość zużywanej platyny znajduje zastosowanie w katalizatorach spalin samochodów z silnikami wysokoprężnymi, natomiast pallad potrzebny jest w samochodach benzynowych. A tylko te drugie współpracują z silnikami elektrycznymi w autach hybrydowych, a także z LPG w hybrydach benzynowo-gazowych. Wraz z malejącą popularnością diesli spadał popyt na platynę, a rosło zapotrzebowanie na pallad.
Bank of America zwraca uwagę na tegoroczne duże zmiany w światowym sektorze motoryzacyjnym, która mogą mieć wpływ na notowania metali. W 2026 roku auta elektryczne mają stanowić około 40 proc. globalnej produkcji pojazdów lekkich i po raz pierwszy wyprzedzą samochody spalinowe, których udział spadnie do 36 proc. Hybrydy osiągną natomiast 24 proc. rynku.
Dobre prognozy dla "białego metalu"
Analitycy BofA przypominają, że wzrosty cen metali z grupy platynowców wyhamowały pod koniec stycznia, gdyż notowania w dużej mierze podążały za taniejącym złotem. Dodatkowym obciążeniem był (i nadal jest) konflikt na Bliskim Wschodzie, który zwiększa ryzyko spadku popytu na metale przemysłowe.
Mimo to, wielu ekspertów spodziewa się szybkiego wzrostu cen platyny, choć nie do poziomu 3 tysięcy dolarów za uncję, jak w prognozie BofA. Specjaliści analizy technicznej zakładają, że jeśli nastąpi trwałe wybicie powyżej 1800 dolarów za uncję, to realne będą kolejne wzrosty do 2 tysięcy, a potem do 2250 dolarów. Z drugiej strony, ewentualny spadek ceny uncji platyny poniżej 1500 dolarów byłby naruszeniem wsparcia i stwarzał perspektywę dalszej przeceny.
Platyna wyjątkowo deficytowa
O podwyższonych cenach "białego metalu" może przesądzić jego globalny niedobór. World Platinum Investment Council szacuje, że w 2026 roku deficyt platyny wyniesie 297 tysięcy uncji, a w latach 2027-30 średniorocznie może sięgnąć około 339 tysięcy uncji. Przyczyną niedoboru ma być przede wszystkim szybko rosnący popyt przemysłowy, nie tylko ze strony branży motoryzacyjnej, ale także wynikający z rozwoju nowych technologii - sztucznej inteligencji i centrów danych.
Ekonomiści BofA zwracają uwagę na problemy po stronie podaży, zwłaszcza w Republice Południowej Afryki, która jest kluczowym producentem platynowców. Tamtejsza gospodarka, w tym kopalnie metali, jest mocno poszkodowana z powodu niewystarczających dostaw ropy z regionu Zatoki Perskiej. Południowoafrykański przemysł dotknięty jest także deficytem dostaw energii elektrycznej i rosnącymi jej cenami. Już w pierwszym kwartale tego roku o wzroście kosztów jednostkowych o 13 proc. informowała kopalnia Sibanye-Stillwater - wielki dostawca platyny, palladu, złota i wielu innych metali.
Konfrontacja ze złotem i srebrem
Zdaniem niektórych ekspertów, o rynkowej pozycji platyny dużo mówi jej relatywna wycena względem innych metali szlachetnych. W tej chwili relacja ceny uncji złota do uncji platyny wynosi około 2,5, podczas gdy w długim terminie wskaźnik ten oscylował w pobliżu 1. Z kolei proporcja platyny do srebra to tylko około 27, podczas gdy długoterminowa średnia znajduje się znacznie wyżej, w okolicy 75.
Jeśli odrzucamy tezę, że złoto i srebro są przewartościowane, to dochodzimy do wniosku, że platyna jest niedowartościowana i powinna nadrabiać zaległości. Dla podejmujących bieżące decyzje o inwestowaniu w "biały metal" przekonujący może być argument, że duży potencjał platyny wynika z faktu, że przez dłuższy czas była nisko wyceniana.
Fed może wstrząsnąć tym rynkiem
Na notowania platyny wpływa nie tylko techniczna analiza wykresów, bilans podaży i popytu i relacje cenowe z innymi aktywami. Metale z grupy platynowców, podobnie jak złoto i srebro, są wyczulone na to, co dzieje się w polityce monetarnej banków centralnych, w szczególności amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Metale szlachetne nie wypłacają swoim właścicielom żadnych odsetek ani dywidend, więc są pod presją stóp procentowych.
Ostatnie dane z gospodarki USA o malejącej inflacji i słabym stanie rynku pracy zmniejszają prawdopodobieństwo podwyższenia stóp przez Fed na posiedzeniu wrześniowym. Sytuacja może się jednak zmienić, gdyż napięcie na Bliskim Wschodzie jest ciągle wysokie, a cena baryłki ropy brent przekracza 90 dolarów. To z kolei może znów podsycić inflację w Stanach Zjednoczonych. W dodatku, rentowność 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych w ostatnim czasie utrzymuje się na wygórowanym poziomie 4,7 proc., co osłabia atrakcyjność aktywów takich jak metale inwestycyjne.
Jacek Brzeski














