W skrócie
- W 2022 roku Buffett oznajmił, że nawet gdyby ktoś zaoferował mu wszystkie istniejące bitcoiny za 25 dolarów, nie zdecydowałby się na ich zakup.
- Legendarny inwestor nigdy nie miał zrozumienia dla ludzi, którzy kupują aktywa wyłącznie dlatego, że ich ceny rosną, a potem liczą, że pojawią się kolejni nabywcy gotowi zapłacić jeszcze więcej.
- Warren Buffett w rankingu najbogatszych ludzi świata prowadzonym przez Bloomberga zajmuje 10. miejsce. Jego osobisty majątek jest szacowany na 144 miliardy dolarów, a od początku tego roku zmalał o 7,5 miliarda.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Już kilkanaście lat temu, kiedy bitcoin kosztował zaledwie kilkaset dolarów, Warren Buffett radził inwestorom w wywiadzie dla CNBC, by "trzymali się od niego z daleka, bo jest mirażem". Przyznał, że bitcoin może służyć do przesyłania pieniędzy, ale wątpił, czy sama ta funkcja uzasadnia wysoką wartość aktywa. W tamtym okresie o pierwszej kryptowalucie świata mówił również, że jest "instrumentem wysoce spekulacyjnym" i dodawał, że nie zdziwi się, jeśli za 10 lub 20 lat bitcoin już nie będzie istniał.
Krypotowaluta niczym żeton
Kilka lat później Buffett nadal podważał sens bitcoina nazywając go "trucizną na szczury do kwadratu" oraz "żetonem do hazardu" pozbawionym wartości wewnętrznej. Dodawał, że kryptowaluty "źle skończą" i zapewniał, że Berkshire Hathaway nie zamierza zajmować w nich żadnej pozycji. Angażowanie się w handel walutami wirtualnymi nazywał włączaniem się do gry w ruletkę.
W 2022 roku podczas dorocznego spotkania akcjonariuszy swojej firmy zestawił nieproduktywnego bitcoina z ziemią uprawną, która daje ludziom żywność i z nieruchomościami, które przynoszą właścicielom dochody z wynajmu. Wtedy też powiedział, że nawet gdyby ktoś zaoferował mu wszystkie istniejące bitcoiny za 25 dolarów, nie zdecydowałby się na ich zakup.
Co bym z tym zrobił? - pytał i odpowiadał, że zaraz sprzedałby "monety" komuś innemu, bo nie dają one żadnej produkcji ani dochodu. Dla Warrena Buffetta bitcoin, który niczego nie wytwarza ma wartość uzależnioną od tego, ile ktoś jest gotów za niego zapłacić. Legendarny inwestor nigdy zresztą nie miał zrozumienia dla ludzi, którzy kupują aktywa wyłącznie dlatego, że ich ceny rosną, a potem liczą, że pojawią się kolejni nabywcy gotowi zapłacić jeszcze więcej.
Wehikuł Buffetta przegrywa ten wyścig
Zdaniem entuzjastów kryptowalut, awersja do bitcoina wyprowadziła 96-letniego multimiliardera na manowce. Okazuje się bowiem, że kapitalizacja bitcoina wyliczana teraz na 1,6 biliona dolarów jest większa od kapitalizacji Berkshire Hathaway - wehikułu inwestycyjnego Buffetta. Wartość firmy to około 1,1 biliona dolarów. Rosła ona do dzisiejszego poziomu kapitalizacji od 1965 roku. W tym czasie Berkshire z niedużej fabryki tekstyliów przeistoczyła się w konglomerat kontrolujący m.in. ubezpieczyciela GEICO, sieć kolejową BNSF, a także dysponujący znacznymi pakietami akcji w takich spółkach jak Bank of America, American Express, Apple i Coca-Cola.
Kilka dni temu 96-letni Warren Buffett formalnie ustąpił ze stanowiska przewodniczącego rady dyrektorów Berkshire Hathaway po ponad 60 latach pracy w spółce. Stał się honorowym przewodniczącym i pozostaje członkiem rady. Jego miejsce na stanowisku przewodniczącego zajął 71-letni syn, Howard G. Buffett. Wcześniej, bo w styczniu tego roku multimiliarder zwolnił stanowisko dyrektora generalnego. Na czele firmy stoi od tamtej pory Greg Abel.
Emerytura multimiliardera
"Wyrocznia z Omaha" w specjalnym liście opublikowanym 18 września wyjaśnił motywy swojej ostatniej decyzji pisząc, że "Ojciec Czas zawsze wygrywa". Dał do zrozumienia, że podeszły wiek ograniczył jego możliwości, ale dodał, że "umysł pozostaje ostry jak brzytwa".
Bardzo dobrą ocenę od Buffetta dostał Greg Abel. "Moje oczekiwania wobec niego od początku były wysokie do nieba, a on je przekroczył. W pełni objął i opanował rolę dyrektora generalnego w każdym względzie" - napisał Buffett. Dalej czytamy: "Greg prowadzi firmę, Howard będzie strzegł jej kultury i wartości, a obie te rzeczy są warte więcej niż cokolwiek w naszym bilansie".
Warren Buffett przez całą swoją karierę koncentrował się przede wszystkim na aktywach zapewniających przepływy pieniężne albo mających zdolności produkcyjne (czyli nie na bitcoinie). Postawienie Howarda G. Buffetta na czele rady dyrektorów ma jeden cel - jego rolą nie jest włączanie się w codzienne decyzje biznesowe, lecz utrzymanie priorytetów Berkhishe Hathaway.
Syn "Wyroczni z Omaha" ma dbać, by dla firmy stworzonej przez jego ojca nadal ważniejsze było długofalowego bezpieczeństwo od pokusy skupiania się na krótkoterminowych wynikach. Istotne będzie także unikanie narzucania sztywnego nadzoru korporacyjnego spółkom zależnym, tak by nie straciły swoich mocnych stron.
Majątek już trochę mniejszy
Warren Buffett nadal kontroluje ponad 13 proc. akcji Berkshire wycenianych na około 144 miliardy dolarów oraz 30 proc. głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. Udziały te będą stopniowo przekazywane fundacjom charytatywnym jego dzieci.
Nie da się jednak ukryć, że spadek biznesowej aktywności właściciela nie wpływa zbyt dobrze na pozycję firmy. W ciągu ostatnich 12 miesięcy akcje Berkshire Hathaway podrożały tylko o 2 proc. i nie można powiedzieć, że biorą udział w hossie na Wall Street.
Sam Warren Buffett w rankingu najbogatszych ludzi świata prowadzonym przez Bloomberga zajmuje 10. miejsce, a kiedyś bywał w tym zestawieniu na wyższych pozycjach. Bloomberg wylicza, że od początku tego roku osobisty majątek Buffetta zmalał o 7,5 miliarda dolarów.
Jacek Brzeski












