W skrócie
- Za uncję palladu i platyny płaci się dużo, ale ciągle mniej niż 2 tysiące dolarów. Tymczasem oba metale bywały w przeszłości wyraźnie droższe. Uncja palladu kosztowała przed laty 3 400 dolarów, a platyny - 2 300 dolarów.
- Pallad najdroższy był w marcu 2022 roku, gdy rynek gwałtownie zareagował na napaść Rosji na Ukrainę. Z Rosji pochodzi 80 proc. jego wydobycia.
- Bez litu trudno wyobrazić sobie infrastrukturę krytyczną. Metal staje się niezbędny w energetyce, w fabrykach chipów i wojnach hybrydowych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Tegoroczny wzrost cen złota i srebra jest imponujący. Uncja złota od początku roku podrożała o prawie 70 proc., a w tych dniach znów zbliża się do historycznego rekordu w okolicy 4 398 dolarów. Uncja srebra w 2025 roku zyskała na wartości ponad 100 proc. i jest tuż pod cenowym szczytem wszech czasów na poziomie 65 dolarów.
Motoryzacyjna kariera metali szlachetnych
Dwa inne metale szlachetne - pallad i platyna - nie chcą być gorsze. Cena uncji palladu tylko przez ostatnie cztery tygodnie wzrosła z 1 385 do 1 615 dolarów. W tym samym czasie uncja platyny wystrzeliła z poziomu 1 515 do 1 810 dolarów, co oznacza, że wspięła się na szczyty ostatni raz notowane kilkanaście lat temu.
Analitycy TD Securities przewidują, że w 2026 roku oba metale będą nadal drożeć. Pallad i platyna są na dużą skalę wykorzystywane przez przemysł motoryzacyjny. Tymczasem - jak podkreślają eksperci - w Stanach Zjednoczonych rośnie popyt gospodarstw domowych na samochody. W dodatku, kopalnie obu metali są chronicznie niedoinwestowane, a podaż złomu niewystarczająca.
"Nieduże zmiany w gęstości pojazdów mogą skutkować ogromnymi zmianami w sprzedaży aut i jednocześnie w popycie na PGM (Platynową Grupę Metali)" - zauważa Dan Ghali z TD Securities. Gęstość pojazdów to liczba samochodów przypadająca na jednostkę powierzchni (np. na km²). Ten wskaźnik jest kluczowy przy mierzeniu nasycenia rynku motoryzacyjnego.
Rollercoaster palladu i platyny
Kilka lat temu pallad był dużo droższy niż teraz. Skorzystał wtedy na dużych zmianach w światowej motoryzacji, które z kolei zaszkodziły notowaniom platyny. Większość zużywanej platyny znajduje zastosowanie w katalizatorach spalin samochodów z silnikami wysokoprężnymi, natomiast pallad potrzebny jest w samochodach benzynowych. A tylko te drugie współpracują z silnikami elektrycznymi w autach hybrydowych, a także z LPG w hybrydach benzynowo-gazowych. Wraz z malejącą popularnością diesli spadał popyt na platynę, a rosło zapotrzebowanie na pallad.
W efekcie cena palladu osiągnęły niebotyczne poziomy. Cztery lata temu za uncję trzeba było zapłacić najwięcej w historii - ponad 3 tysiące dolarów. Potem rozpoczęła się bessa, przerwana w marcu 2022 roku gwałtowną reakcją rynków na napaść Rosji na Ukrainę, gdy padł nowy rekord na poziomie 3 400 dolarów za uncję. Było to pokłosie obaw o nałożenie embarga na dostawy palladu z Rosji, skąd pochodzi 80 proc. jego wydobycia.
Jednak od września 2022 roku kurs palladu znalazł się w jednostajnym trendzie spadkowym. W nieco ponad rok wycena tego metalu zmalała z przeszło 2 300 do raptem 850 dolarów na początku 2024 roku. Wiosną 2024 roku cena palladu po raz pierwszy od 2018 roku trwale znalazła się poniżej kursu platyny.
Platyna też kiedyś była droższa
Cena platyny też ciągle jest wyraźnie poniżej historycznego maksimum na poziomie 2 300 dolarów z 2008 roku. Ten metal ma wiele zastosowań przemysłowych. Inne ważne dziedziny obok motoryzacji, to m.in. sektor zielonej energii (element ogniw wodorowych), jubilerstwo, a także przemysły: chemiczny, szklarski i medyczny. Nie brak opinii, że platyna staje się strategicznym surowcem przyszłości głównie z powodu jej obecności w branży OZE.
Przez całe dekady platyna była najwyżej wyceniana z czwórki metali szlachetnych. Jednak od czasu, gdy 17 lat temu cena uncji przekroczyła pułap 2 tysięcy dolarów, rynek "białego metalu" był na etapie nieustającej bessy. Każdy kolejny szczyt notowań lokował się coraz niżej. Jeszcze w 2014 roku cena uncji przekraczała 1 500 dolarów, rok później notowania spadły poniżej 1 000 dolarów, by w 2020 roku zatrzymać się na poziomie około 800 dolarów. Dziś kruszec jest ponad dwa razy droższy.
Z najnowszego raportu World Platinum Investment Council (WPIC) wynika, że w tym roku niedobór podaży platyny osiągnie poziom 966 tysięcy uncji, co stanowi znaczący wzrost względem wcześniejszych szacunków wynoszących 848 tysięcy. Tym samym tegoroczny deficyt będzie stanowił aż 12 proc. całkowitego prognozowanego popytu. Trzeba pamiętać, że rynek platyny jest bardzo mały w porównaniu z innymi metalami. Globalne roczne wydobycie jest 20 razy mniejsze niż złota.
Do globalnego niedoboru "białego metalu" bardzo przyczynia się Republika Południowej Afryki, zdecydowanie największy producent platyny na świecie, który zmaga się z trwałym spadkiem wydobycia. Poza RPA istotnymi dostawcami surowca są jeszcze Rosja i Zimbabwe - te trzy kraje dostarczają 90 proc. światowej produkcji.
W 2025 roku ta część podaży, za którą odpowiadają kopalnie spadnie o 5 proc. do 5,51 miliona uncji. To 10 proc. poniżej średniej z pięciu lat przed pandemią. Jednocześnie rośnie recykling, który w porównaniu z ubiegłym rokiem zwiększył się o 8 proc. WPIC zaznacza, że w 2026 roku recykling będzie głównym motorem wzrostu całkowitej podaży, która ma poprawić się o 4 proc.
Lit, czyli jeszcze jeden faworyt rynków
Motoryzacja napędza ceny palladu i platyny, ale także litu. Metal jest stosowany w akumulatorach litowo-jonowych. W dodatku, cena litu rośnie, bo coraz bardziej potrzebują go branże zielonej energii i sztucznej inteligencji. Giełdowy kurs tego surowca jest najwyższy od ponad dwóch lat. Notowania chińskich kontraktów na węglan litu wystrzeliły w drugiej połowie tego roku, w sytuacji gdy mamy globalny niedobór w sektorze rafinacji tego metalu.
Goldman Sachs, UBS, Citigroup i Bernstein zgodnie prognozują, że od 2026 roku popyt na lit zdecydowanie przewyższy podaż, a cena może wzrosnąć nawet o 150 proc. Najbardziej mają się do tego przyczynić: wielka przebudowa sieci energetycznych, odnawialne źródła energii i ekspansja centrów danych AI. Elon Musk, najbogatszy człowiek świata, mówi, że lit jest teraz "strategiczną walutą stabilności energetycznej".
Eksperci podkreślają, że lit z obszaru motoryzacji przesuwa się w stronę infrastruktury krytycznej. Zaczyna być niezbędny tam, gdzie przez 24 godziny na dobę magazynuje się energię z wiatru i słońca. Jest potrzebny w fabrykach chipów i wojnach hybrydowych.
Na Wall Street ukuto nawet maksymę: "Energetyczna stabilność to broń polityczna, a lit jest jej nabojem". Tymczasem analitycy Goldman Sachs i UBS podkreślają, że podaż metalu nie nadąża za popytem. Taki stan może potrwać bardzo długo, bo potrzebne są nowe kopalnie litu, a inwestycje górnicze to przedsięwzięcia wieloletnie.
Jacek Brzeski










