W skrócie
- Ostatnio Warren Buffett oświadczył, że w ciągu całej jego kilkudziesięcioletniej kariery ”tylko pięć lat było naprawdę wyjątkowo korzystnych dla inwestycji”.
- Od początku roku akcje klasy A Berkshire Hathaway potaniały o 4 proc., podczas gdy indeks S&P500 wzrósł o ponad 5 proc. Na rynku można usłyszeć, że konglomerat nie nadąża za szerszymi trendami rynkowymi, w tym za entuzjazmem wobec sztucznej inteligencji.
- Gary Shilling, były strateg Merrill Lynch, ostrzega przed przewartościowaniem rynków akcji. Przypomina, że giełdowy wskaźnik Shiller CAPE znajduje się w pobliżu poziomów ostatnio obserwowanych podczas bańki dot-comów ponad ćwierć wieku temu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
S&P500, główny indeks amerykańskiej giełdy, w kwietniu po raz pierwszy w historii przekroczył poziom 7 200 punktów i zanotował najlepszy miesięczny wynik od 2020 roku. W tym miesiącu hossa jest kontynuowana. Im dłużej trwa trend wzrostowy, tym głośniejsze są ostrzeżenia, że iluzoryczna może okazać się amerykańska "wyjątkowość"- przekonanie o przewadze USA nad resztą świata pod względem wzrostu gospodarczego i zysków z inwestycji giełdowych.
Chciwość wygrywa ze strachem
Legendarny inwestor, Warren Buffett oznajmił właśnie, że na Wall Street jest teraz niepokojąco dużo spekulacji i hazardu. Nie tylko on bije na alarm. Wiele jest głosów, że napięcia geopolityczne, przedłużająca się blokada Cieśniny Ormuz, podwyższone ceny ropy i narastająca presja inflacyjna mogą przyczynić się do odwrócenia trendu giełdowego.
Wówczas może się okazać, że bardzo dobre wyniki finansowe, ujawnione niedawno przez największe spółki technologiczne, to za mało, by odeprzeć atak bessy. Większość pomyślnych wiadomości już jest uwzględniona w cenach akcji i każdy nowy negatywny sygnał makroekonomiczny może być zarzewiem kryzysu.
Jeśli wysokie ceny ropy i energii będą utrzymywać się przez dłuższy czas, to rozkręcą spiralę inflacyjną i zniweczą scenariusz obniżek stóp procentowych, który jeszcze niedawno był zakładany przez wiele banków centralnych. Restrykcyjna polityka monetarna może być utrzymana przez amerykańską Rezerwę Federalną nawet wówczas, gdy nastanie czas nowego, podobno bardziej "gołębiego" szefa tej instytucji. W Europie pojawiają się nawet głosy o możliwych podwyżkach stóp procentowych, co wywiera presję na obligacje, waluty i nastroje rynkowe.
Berkshire nieustannie sprzedaje akcje
Z najnowszego raportu kwartalnego firmy Berkshire Hathaway (stworzonej kilkadziesiąt lat temu przez Warrena Buffetta) wynika, że jej zasoby gotówkowe (utrzymywane głównie w bonach skarbowych) wzrosły do rekordowych 397 miliardów dolarów. To najwyższy poziom w historii spółki i jednocześnie kwota większa od tej, którą rząd Stanów Zjednoczonych tradycyjnie trzyma na swoim głównym koncie skarbowym.
W pierwszym kwartale 2026 roku konglomerat Berkshire zanotował nadwyżkę sprzedanych akcji nad kupionymi w kwocie 8,1 miliarda dolarów. To już czternasty kwartał z rzędu, w którym spółka jest na Wall Street sprzedawcą netto. Warren Buffett, nazywany "Wyrocznią z Omaha", ma dziś 95 lat i oficjalnie od kilku miesięcy jest emerytem. Jednak praktyka konsekwentnego zamieniania akcji na gotówkę w wehikule inwestycyjnym Berkshire Hathaway to jego strategia.
Buffett ciągle podkreśla, że brak odpowiednich okazji inwestycyjnych zmusza jego firmę do utrzymywania ogromnych rezerw gotówkowych i rezygnacji z agresywnego angażowania kapitału. Sędziwy inwestor znany jest z cierpliwego oczekiwania na właściwy moment wejścia na rynek. Ostatnio oświadczył, że w ciągu całej jego kilkudziesięcioletniej kariery "tylko pięć lat było naprawdę wyjątkowo korzystnych dla inwestycji".
Wehikuł bez Buffetta, choć nie do końca
Najnowsze doroczne spotkanie udziałowców konglomeratu finansowego Berkshire Hathaway, nazywane od lat "Woodstockiem kapitalistów", z jednego powodu było wyjątkowe. W roli nowego szef firmy wystąpił 63-letni Greg Abel, dotychczas odpowiedzialny za działalność pozaubezpieczeniową grupy. Przedstawił wizję rozwoju spółki. Berkshire nie planuje sprzedaży swoich spółek zależnych ani rozbijania grupy, ponieważ jej siłą pozostaje możliwość elastycznego przesuwania kapitału pomiędzy różnymi segmentami działalności.
Do Berkshire należy kilkadziesiąt przedsiębiorstw, m.in. ubezpieczeniowe Geico, kolej BNSF, Berkshire Hathaway Energy, Dairy Queen i See's Candies. W pierwszym kwartale tego roku wehikuł inwestycyjny odnotował zysk operacyjny na poziomie 11,35 miliarda dolarów, co jest wzrostem o prawie 18 proc. w porównaniu z tym samym okresem w 2025 roku. Dochód netto podwoił się do 10,1 miliarda dolarów w dużej mierze dzięki poprawie wyników sektora ubezpieczeniowego.
Ogólny zysk z działalności ubezpieczeniowej grupy wzrósł o 4 proc. do 4,4 miliarda dolarów w porównaniu z rokiem poprzednim, kiedy pożary w południowej Kalifornii uderzyły w wyniki reasekuracji. W tym roku obawy o kondycję gospodarki odbijają się natomiast na kilku konsumenckich biznesach Berkshire. Niekorzystne warunki ekonomiczne zaważyły na branży produktów budowlanych, w tym na jednostce domów mobilnych Clayton Homes. Producent pojazdów rekreacyjnych Forest River, firma Fruit of the Loom oraz producent zabawek Squishmallows też odnotowały niższe przychody.
Notowania Berkshire w impasie
Tegoroczny miting akcjonariuszy Berkshire Hathaway pokazał, że wpływ Warrena Buffetta na działalność wehikułu inwestycyjnego i na nastroje inwestorów jest nadal ogromny. W rozmowie z CNBC "emeryt" oznajmił, że obecne otoczenie rynkowe nie sprzyja atrakcyjnym inwestycjom. Buffett ocenił, że na rynkach panuje wyjątkowo silna skłonność do spekulacji i odrywania wycen spółek od fundamentów ekonomicznych. - Nigdy wcześniej nie mieliśmy ludzi w tak hazardowym nastroju jak teraz. Jeśli kupujesz opcje jednodniowe albo je sprzedajesz, to nie jest to inwestowanie, to nawet nie jest spekulacja, to jest hazard - powiedział sędziwy inwestor.
Z drugiej strony, można odnieść wrażenie, że menedżerowie spółki Buffetta są zbyt ostrożni. Od początku roku akcje klasy A Berkshire Hathaway potaniały o 4 proc., podczas gdy indeks S&P500 wzrósł o ponad 5 proc. Na rynku można usłyszeć, że Berkshire nie nadąża za szerszymi trendami rynkowymi, w tym za entuzjazmem wobec sztucznej inteligencji.
Sprawa AI była jednym z głównych tematów spotkania akcjonariuszy. Nowy prezes podkreślił, że firma analizuje możliwości wykorzystania AI, ale nie zamierza wdrażać nowych technologii wyłącznie dla samego trendu. Sztuczna inteligencja powinna bowiem służyć wyłącznie realnemu zwiększaniu wartości biznesu.
Wielu komentatorów podkreśla, że inwestycje w AI przestają być wyłącznie obietnicą przyszłości i już przynoszą wzrost przychodów. Najnowsze wyniki kwartalne największych spółek technologicznych z Wall Street pokazały, że Big Tech potrafi rosnąć szybciej niż szeroka gospodarka. Microsoft, Google, Amazon czy Meta korzystają z rozwoju chmury, reklamy cyfrowej oraz inwestycji w sztuczną inteligencję.
Recesyjny scenariusz dla USA
Nie brak jednak ekonomistów, którzy podzielają obawy Warrena Buffetta i menedżerów Berkshire Hathaway. Gary Shilling, były strateg Merrill Lynch, ostrzega przed przewartościowaniem rynków akcji. Przypomina, że giełdowy wskaźnik Shiller CAPE znajduje się w pobliżu poziomów ostatnio obserwowanych podczas bańki dot-comów ponad ćwierć wieku temu.
Wskaźnik CAPE został opracowany przez amerykańskiego profesora ekonomii Roberta J. Shillera. Opiera się na proporcji C/Z (cena/zysk), ale dzieli cenę akcji przez przeciętny zysk z ostatnich 10 lat z uwzględnieniem wskaźnika inflacji. W rezultacie w dłuższym terminie CAPE jest dużo bardziej wiarygodny niż sam C/Z.
Gary Shilling zwraca też uwagę na gwałtowne spowolnienie wydatków kapitałowych poza segmentem związanym ze sztuczną inteligencją. Inwestycje sektora prywatnego wzrosły pod koniec 2025 roku zaledwie o 3,9 proc., co stanowi drastyczny kontrast wobec tempa powyżej 24 proc. notowanego w okresie pandemii koronawirusa.
Kolejny czynnik, który niepokoi byłego stratega Merrill Lynch to kondycja amerykańskich konsumentów. Ich wydatki odpowiadają za około dwie trzecie aktywności gospodarczej USA. Tymczasem wzrost realnego dochodu rozporządzalnego gospodarstw domowych zwolnił do 0,4 proc. - najsłabszego tempa od trzech lat. W dodatku, stopa oszczędności osobistych spadła do 3,6 proc., osiągając najniższy poziom od 2022 roku.
Gary Shilling jest zdania, że Stany Zjednoczone prawdopodobnie wejdą w recesję jeszcze przed końcem 2026 roku. Jak twierdzi, realizacja takiego scenariusza może wywołać przecenę akcji na Wall Street nawet rzędu 20 - 30 proc.
Jacek Brzeski














