W skrócie
- GBI pod koniec 2025 pokazywał, że odpowiednikiem grama złota było 71 kostek masła. W lutym i marcu 2026 roku wskaźnik osiągnął poziomy 113,48 i 113,51.
- Analitycy twierdzą, że obserwowane w ciągu kilku dni duże spadki notowań uncji złota - na przykład z 4 800 do 4 500 dolarów - są zjawiskiem naturalnym przy tak wysokich wycenach.
- W prognozach takich instytucji jak JP Morgan, Wells Fargo I Deutsche Bank pojawia się cena 6 tysięcy dolarów za uncję złota, choć nie zawsze ma być osiągana już w tym roku.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Ile 200-gramowych kostek masła można kupić w Polsce za jeden gram złota? Okazuje się, że w tym roku dużo więcej niż w 2025. To jeszcze jeden dowód jak bardzo podrożał "żółty metal", ale także potwierdzenie, że ustabilizowały się ceny masła.
Nieco żartobliwy Gold Butter Index (GBI) został stworzony przez Goldsaver i Goldenmark. Wskaźnik pod koniec 2025 pokazywał, że odpowiednikiem grama złota było 71 kostek masła. Jednak w lutym i marcu 2026 roku GBI wzrósł o ponad 60 proc. i osiągnął poziomy 113,48 i 113,51. W ten sposób pierwszy raz w historii przełamał granicę 100, przy średniej kwartalnej wynoszącej 102,7. W kwietniu indeks spadł do 97,6 kostek masła, ale nadal był dużo wyższy niż 2025 roku.
"Maślana" siła nabywcza
W lutym tego roku kurs grama złota osiągnął rekordowy poziom 606 zł, podczas gdy cena 200 gram masła ustabilizowała się poniżej 5 zł (uśrednione dane z portalu dlahandlu.pl). W kwietniu gram kruszcu potaniał do 537 zł, a cena masła wzrosła do 5,50 zł. Tu trzeba przypomnieć, że o ile w lutym i marcu na rynkach światowych płacono za uncję złota ponad 5 tysięcy dolarów, to w kwietniu cena była o kilkaset dolarów niższa.
"Przekroczenie przez GBI poziomu 100 kostek masła to moment symboliczny. Pokazuje, jak drastycznie może zmienić się siła nabywcza w krótkim czasie, gdy czynniki geopolityczne windują ceny kruszcu, a rynek dóbr konsumpcyjnych szuka nowej równowagi"- skomentował sytuację Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark.
Analitycy wyjaśniają stosunkowo niskie ceny masła normalizacją kosztów produkcji i dużą konkurencją między sieciami handlowymi. Przypominają, że złoto historycznie pełniło rolę zabezpieczenia majątku w okresach niepewności, a dzisiejsze odczyty GBI tylko potwierdzają tę funkcję. Zdaniem ekspertów Goldsaver i Goldenmark, warto dywersyfikować oszczędności i przeznaczać część pieniędzy na kupowanie metali szlachetnych, by chronić wartość zgromadzonego kapitału.
Złoto na zmiennych rynkach
Od października 2022 roku kurs złota znajduje się w najsilniejszym w historii trendzie wzrostowym. W apogeum hossy w styczniu tego roku kruszec miał na liczniku aż 250-procentowy przyrost wartości. W samym tylko 2025 roku złoto podrożało o 65 proc., notując ponad 50 nowych rekordów wszech czasów (w ujęciu nominalnym).
Uncja złota w styczniu 2026 roku kosztowała ponad 5 600 dolarów. Potem nastąpił regres i w marcu płacono nawet mniej niż 4 400 dolarów. Następne tygodnie też były czasem podwyższonej zmienności. Analitycy twierdzą, że obserwowane w ciągu kilku dni duże spadki kursu - na przykład z 4 800 do 4 500 dolarów - są zjawiskiem naturalnym przy tak wysokich wycenach.
Dla notowań złota wielkie znaczenie miał atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran sprzed trzech miesięcy. Okazało się, że kruszec wcale nie musi być "bezpieczną przystanią" w okresach globalnego niepokoju. Spadek cen uncji stał się konsekwencją długiego łańcucha zdarzeń. W wyniku wojny na Bliskim Wschodzie i blokady Cieśniny Ormuz podrożała ropa naftowa, co wzmocniło dolara, podbiło inflację i zniechęciło banki centralne (w tym amerykański Fed) do obniżania stóp procentowych.
W dodatku, wzrosły rentowności obligacji skarbowych, między innymi 10-letnich w USA czy Polsce. Wyższe stopy procentowe zawsze są wyzwaniem dla aktywów niedochodowych, takie jak złoto. Metale szlachetne "nie wypłacają" bowiem swoim właścicielom odsetek, czy dywidend. "Biorąc pod uwagę obecną bardzo negatywną korelację złota z ropą naftową, dolarem i rentownościami obligacji, czynniki te, zwłaszcza ropa naftowa, będą wyznaczać ton dla kruszcu w najbliższym czasie" - powiedział Reutersowi Ole Hansen, szef strategii surowcowej w Saxo Bank.
Inwestorzy znów wierzą w koniec wojny
Na początku tego tygodnia cena uncji złota wróciła powyżej kluczowego wsparcia na poziomie 4 500 dolarów i szybko urosła do 4 600 dolarów. Do takiej zmiany trendu przyczyniło się weekendowe oświadczenie prezydenta USA o dużym postępie w negocjacjach pokojowych z Iranem i o perspektywach odblokowania Cieśniny Ormuz.
Wkrótce potem z Waszyngtonu, a zwłaszcza z Teheranu, nadeszły komunikaty, że do natychmiastowego porozumienia nie dojdzie, bo "nie zostały przezwyciężone istotne kwestie sporne". Jednak światowi inwestorzy tak bardzo wypatrują końca wojny, że sama perspektywa rozmów amerykańsko-irańskich poprawiła im nastroje. Cena baryłki ropy spadła poniżej 100 dolarów i osiągnęła dwutygodniowe minimum, a dolar znalazł się w pobliżu tygodniowego dołka notowań.
Inwestorzy zaczynają brać pod uwagę scenariusz, w którym deeskalacja konfliktu w regionie Zatoki Perskiej odbierze amerykańskiej Rezerwie Federalnej argumenty za dalszym zaostrzaniem polityki monetarnej. Rynki wyceniają w tej chwili na 40 proc. prawdopodobieństwo grudniowego podwyższenia stóp przez Fed o 25 punktów bazowych. Z jednej strony, oznacza to, że górę bierze wariant niepodnoszenia kosztu pieniądza. Z drugiej strony, trzeba przypomnieć, że tuż przed wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie ekonomiści powszechnie prognozowali dwie obniżki stóp w 2026 roku.
Najnowsze dane z gospodarki USA pokazują, że nastroje konsumentów są wyjątkowo złe, a oczekiwania inflacyjne nadal rosną. Kevin Warsh, nowy szef Fed, jest pod ogromną presją Amerykanów, który chcieliby zarówno opanowania inflacji, jak i uniknięcia recesji. Dlatego właśnie każda informacja sugerująca deeskalację konfliktu z Iranem natychmiast przekłada się na notowania surowców i metali szlachetnych.
Wyjątkowo dobre prognozy dla złota
Wiele renomowanych instytucji finansowych przedstawia optymistyczne prognozy dla cen złota. Często przytaczany jest argument, że kruszec nie może nie drożeć, skoro ciągle w wielkich ilościach jest kupowany przez banki centralne. W dodatku, w obliczu narastających problemów z obsługą długu publicznego w wielu krajach, w tym także w USA, niektórzy ekonomiści kreślą scenariusze degradacji tradycyjnych systemów pieniężnych. Złoto stawałoby się wówczas prawdziwą walutą, której wartość nie zależy od decyzji politycznych.
JP Morgan w prognozie bazowej przewiduje 5 100 dolarów za uncję do grudnia tego roku, a w dłuższej perspektywie - 6 tysięcy dolarów. W najbardziej optymistycznym wariancie analitycy tego banku wyznaczają cel na poziomie 6 300 dolarów, powołując się na spodziewaną wysoką akumulację złota przez banki centralne.
Goldman Sachs zakłada, że na koniec tego roku cena uncji "żółtego metalu" wzrośnie do 5 400 dolarów. RBC Capital Markets podniósł w maju prognozę na 2026 rok do 5 723 dolarów, a Wells Fargo pod koniec tego roku spodziewa się nawet 6 100 - 6 300 dolarów za uncję.
Deutsche Bank wylicza średnią cenę w 2026 roku na poziomie 5 500 dolarów, ale na koniec grudnia celuje nawet w 6 tysięcy dolarów. Analitycy banku pod koniec kwietnia w nocie do klientów napisali, że "w odleglejszej przyszłości, po dedolaryzacji cena uncji złota może wzrosnąć do 8 tysięcy dolarów, ponieważ państwa będą stopniowo przestawiać się na ten metal i odchodzić od dolara amerykańskiego jako podstawowego aktywa rezerwowego".
Wizjonerzy nowego ładu walutowego
Od wielu lat osobny podejście do złota prezentują autorzy dorocznego raportu "In Gold We Trust" (IGWT). Ich zdaniem, cena kruszcu będzie osiągała zawrotne wartości z powodu deprecjacji walut. W najnowszej publikacji, w wariancie optymistycznym wyznaczany jest nawet poziom 20 800 dolarów za uncję do końca 2045 roku. Natomiast bazowa cena złota w perspektywie 19 lat to 16 600 dolarów.
Eksperci podpisujący się pod tymi prognozami są odporni na zarzut, że fantazjują. "Gdy w 2020 roku w raporcie IGWT publikowaliśmy naszą 10-letnią prognozę cen złota zakładającą 4 800 dolarów za uncję w scenariuszu bazowym oraz 8 900 dolarów w scenariuszu inflacyjnym, wielu uczestników rynku uznało te poziomy docelowe za czystą utopię" - przypominają.
Trzeba jednak dodać, że w modelu IGWT dla obecnej dekady ścieżka notowań złota pozostaje w korytarzu wyznaczonym jeszcze w 2020 roku. W scenariuszu "miękkiego lądowania" cena uncji jest określana na około 4 900 dolarów, natomiast w wersji deprecjacji i fragmentacji walut na 6 500 dolarów do końca 2030 roku.
Jacek Brzeski














