W skrócie
- Bank of America prognozuje, że cena uncji platyny wzrośnie z obecnych 2 060 do 2 450 dolarów. Eksperci z SFA Oxford w wariancie optymistycznym spodziewają się 3 tysięcy dolarów.
- Większość zużywanej platyny znajduje zastosowanie w katalizatorach spalin pojazdów z silnikami wysokoprężnymi. Diesel ostatnio wraca do łask na całym świecie, co poprawia notowania ”białego metalu”.
- Wskaźnik platinum/gold ratio w 2008 roku wzrósł do 2,20, co oznacza, że uncję platyny można było wtedy wymienić na ponad 2 uncje złota. Ostatnio ta proporcja wynosi tylko około 0,45.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Spośród metali szlachetnych nie tylko złoto i srebro osiągały w tym roku niebotyczne ceny. Gdy pod koniec stycznia uncja złota kosztowała ponad 5 600 dolarów, a srebra - 121 dolarów, uncja platyny z ceną przekraczającą 2 900 dolarów też ustanawiała fantastyczny rekord wszech czasów.
Dziś wszystkie trzy metale są wyraźnie tańsze. Jednak platyna utrzymując się na poziomie około 2 060 dolarów jest o 120 proc. droższa niż rok temu. Prognozy na ten rok są przeważnie optymistyczne, choć jednocześnie bardzo rozbieżne. Bank of America spodziewa się 2 450 dolarów za uncję, natomiast eksperci z SFA Oxford wskazują na szeroki przedział od 1 300 do nawet 3 tysięcy dolarów.
Wszystko zależy od RPA
Platyna występuje w skorupie ziemskiej 30 razy rzadziej niż złoto, a jej globalne roczne wydobycie jest 15 razy mniejsze. Aż 75 proc. światowej podaży platyny pochodzi z Republiki Południowej Afryki, co powoduje, że rynek tego metalu jest skrajnie wrażliwy na zawirowania gospodarcze i polityczne w jednym tylko kraju.
Od połowy 2021 roku ceny metali z grupy platynowców gwałtownie spadały i znalazły się poniżej kosztów wydobycia. Bessa trwała prawie 4 lata. Firmy górnicze przez 2 lata sprzedawały metal ze stratą, co doprowadziło do masowego cięcia kosztów i zamrożenia inwestycji. Teraz, kiedy potrzebne są dodatkowe zdolności wydobywcze, pojawia się wielki problem - każdy szyb kopalniany to koszt rzędu kilku miliardów dolarów i wieloletni proces inwestycyjny.
Najnowsza hossa jest efektem nałożenia się na siebie dwóch trendów - drastycznego spadku podaży i nieoczekiwanego wzrostu popytu. W 2025 roku światowa produkcja platyny skurczyła się o około milion uncji, czyli spadła o 17 proc. W tej chwili globalny niedobór podaży względem popytu jest szacowany właśnie na 1 milion uncji.
Przyczyną obecnego spadku wydobycia jest nieszczęśliwy zbieg okoliczności u największych producentów - powodzie w kopalniach, awarie hut oraz przestoje remontowe. Górnictwo w Republice Południowej Afryki musi się mierzyć z problemami energetycznymi kraju - urządzenia często nie pracują z powodu przerw w dostawach prądu. W dodatku Norilsk Nikiel, rosyjski gigant wydobywczy, odnotował spadek produkcji platyny i palladu o 67 proc. rok do roku ze względu na konieczność wymiany parku maszynowego.
Przemysł zwiększa zapasy platyny
Popyt na platynę rósł ostatnio w dużym stopniu w związku z polityką handlową Stanów Zjednoczonych. Groźby wprowadzenia ceł na metale przez administrację Donalda Trumpa wywołały niepokój w przemyśle motoryzacyjnym. Firmy z tej branży poczuły się zmuszone do robienia wielkich zapasów. W efekcie zasoby platyny na giełdzie Nymex potroiły się w krótkim czasie.
"Biały metal" jest bardziej surowcem przemysłowym niż szlachetnym. Większość zużywanej platyny znajduje zastosowanie w katalizatorach spalin pojazdów z silnikami wysokoprężnymi. Konkurent platyny, czyli pallad, jest potrzebny w silnikach benzynowych. Afera Volkswagena z 2015 roku, która przeszła do historii jako "Dieselgate", zdewastowała rynek samochodów. Jednak w tej chwili Diesel wraca do łask na całym świecie, co przyczynia się do hossy na rynku platyny.
OZE czeka na platynę
Jeszcze niedawno powszechnie sądzono, że wielka elektryfikacja samochodów zabije popyt na platynę, gdyż auta w pełni elektryczne nie potrzebują katalizatorów. Jednak prognozy, że świat będzie szybko odchodził od silników spalinowych, nie sprawdzają się. Rządy Stanów Zjednoczonych i Chin wycofują się z dotacji do pojazdów elektrycznych, a konsumenci masowo zwrócili się ku hybrydom.
Hybrydy nadal wymagają katalizatorów, a co więcej, chińska ekspansja motoryzacyjna na rynki europejskie i afrykańskie wymusza stosowanie jeszcze większej ilości platyny w każdym pojeździe. Producenci muszą bowiem spełniać surowe normy emisji, takie jak Euro 6D.
Inne ważne obok motoryzacji dziedziny, w których jest wielkie zapotrzebowanie na platynę, to m.in. sektor zielonej energii (element ogniw wodorowych), jubilerstwo, a także przemysły: chemiczny, szklarski i medyczny. Nie brak opinii, że platyna staje się strategicznym surowcem przyszłości głównie z powodu jej obecności w branży OZE.
Ten metal będzie bardzo potrzebny do produkcji "zielonego wodoru". Platyna jest tu kluczowym składnikiem elektrolizerów i ogniw paliwowych. Chociaż eksperci przewidują, że masowe zastosowanie wodoru nastąpi po 2030 roku, to już teraz ograniczenie wydobycia platyny uderza w dostępność jej produktów ubocznych, takich jak iryd i ruten, które są równie krytyczne dla czystej energii.
Rollercoaster platyny
Przez większość współczesnej historii platyna była droższa od złota - czasami dwukrotnie. Jednak po tym jak w 2008 roku cena uncji "białego metalu" osiągnęła pułap 2 300 dolarów, zaczął się regres. Przez kilkanaście lat niemal każdy kolejny szczyt notowań lokował się coraz niżej.
Warto prześledzić kształtowanie się wskaźnika platinum/gold ratio. W 2008 roku wyniósł on 2,20, co oznacza, że uncję platyny można było wtedy wymienić na ponad 2 uncje złota. Jednak na początku 2020 roku ta proporcja spadła do 0,60, w połowie 2024 roku wynosiła 0,40, a rok temu była wyjątkowo niska - 0,30. W tych dniach platinum/gold ratio to około 0,45, co oznacza, że za uncję platyny można kupić nieco mniej niż pół uncji złota.
To może być ważna wytyczna dla tych, którzy wiedzą, że przez całe dekady platyna była najwyżej wyceniana z czwórki metali szlachetnych. Z drugiej strony, platynie nie będzie łatwo konkurować ze złotem w sytuacji, gdy banki centralne na całym świecie od dawna systematycznie kupują "królewski metal". W ten sposób próbują bronić się przed wysoką inflacją i napięciami geopolitycznymi.
Jacek Brzeski













