W skrócie
- Trzy miesiące wiosennego wzrostu na giełdzie w Warszawie to nie jest zjawisko rzadkie. Jak dotąd w historii GPW w 7 na 10 przypadków po osiągnięciu przez WIG20 dodatnich stóp zwrotu w kwietniu i maju, czerwiec też kończył się nad kreską.
- Zarówno na GPW jak i Wall Street najsłabszym miesiącem jest zazwyczaj wrzesień, a nie maj. Natomiast wyniki lipca i sierpnia nie odbiegają od przeciętnych.
- Ostatnia w maju sesja na giełdzie w Nowym Jorku przyniosła historyczne rekordy indeksów S&P500 i Nasdaq. W kwietniu S&P500 wzrósł aż o 10 proc., a zeszłym miesiącu o 5 proc.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Ze znanej na całym świecie maksymy: "Sell in May and go away" ma wynikać, że w maju należy wycofać się z inwestycji w akcje przynajmniej niektórych spółek, gdyż do jesieni nie będzie można na nich zarobić. Przez długie lata ta reguła sprawdzała się także na warszawskim parkiecie.
Jednak w ostatnich latach stare statystyki przegrywają z nową rzeczywistością. Często mamy bowiem do czynienia ze wzrostami indeksu WIG20 nie tylko w maju, ale w całym sezonie wiosennym. W tym roku główny wskaźnik GPW w kwietniu wzrósł o 3 proc., a w maju o 5 proc. Co trzeba zaznaczyć, w przypadku WIG20 kwiecień jest statystycznie najlepszym miesiącem w roku. Przez poprzednie 10 lat tylko jeden kwiecień (w 2022 roku) przyniósł spadek indeksu.
Niezwykle obiecująca wiosna
Na GPW reguła: "w maju sprzedaj akcje i jedź na wakacje" jest bezpardonowo unieważniana. Zastępuje ją powtarzająca się sekwencja zdarzeń: "po wzrostowym kwietniu, przychodzi wzrostowy maj". Pojawiła się ona aż pięć razy w okresie siedmiu ostatnich sezonów - najpierw w latach 2020-21, a potem 2024-26. Po ostatniej sesji giełdowej w minionym tygodniu stało się jasne, że drugi raz w historii WIG20 zanotował serię trzech wzrostowych majów z rzędu. Poprzednio taki wydarzenie miało miejsce w latach 2001-03.
WIG20 najpierw w połowie kwietnia, a potem pod koniec maja wspinał się na nowe szczyty hossy i zbliżał się do historycznego rekordu z października 2007 roku. Trzeba tu przypomnieć, że hossa w Warszawie trwa od jesieni 2022 roku. Przez ostatnie 3,5 roku WIG20 wzrósł o ponad 150 proc. Tylko od początku tego roku zyskał na wartości 15 proc.
Jednak inwestorów giełdowych zawsze bardziej interesuje odpowiedź na pytanie "jak będzie?", a nie "jak było?". I tu można pokusić się o prognozę, gdyż jak dotąd w historii GPW w 7 na 10 przypadków po dwumiesięcznym wiosennym wzroście WIG20 (w kwietniu i maju) pojawiał się także dodatni czerwiec. Ten ostatni miesiąc na warszawskim parkiecie generalnie nie należy do specjalnie udanych - w przeszłości notował regres w co drugim przypadku.
Wskaźnik WIG20 istnieje od 33 lat. Historycznie najbardziej niefortunny dla głównego indeksu GPW jest wrzesień z ujemną stopą zwrotu wynoszącą 2,3 proc. Drugi na czarnej liście jest maj ze stopą minus 1,4 proc. Jak do tej pory WIG20 miał 19 majów minusowych i 14 nieujemnych, ale - przypomnijmy - w ostatnich latach piąty miesiąc roku zdecydowanie poprawia swoje statystyki. W czerwcu średnia stopa zwrotu na GPW jest lekko ujemna i wynosi 0,15 proc., w lipcu dodatnia (1 proc.), a w sierpniu pod kreską (0,8 proc.).
GPW atrakcyjna dla zagranicznych inwestorów
W tej chwili koniunktura sprzyja inwestowaniu na warszawskiej giełdzie. Wielkie znaczenie mają najnowsze trendy geopolityczne. Dla rynków ostanie sygnały dochodzące z Waszyngtonu i Teheranu są zwiastunem wygaszania wojny na Bliskim Wschodzie. Już na początku maja zaobserwowano duży napływ zagranicznego kapitału na GPW. Międzynarodowi inwestorzy instytucjonalni rebalansowali portfele po pierwszym kwartale i skierowali część pieniędzy na rynki wschodzące, także do Warszawy. W najbardziej optymistycznym wariancie szybki wzrost na naszej giełdzie może wywołać efekt samonapędzającej się hossy, gdyż rosnący rynek będzie jak magnes i przyciągnie kolejnych kupujących.
Inwestorzy na całym świecie bez wątpienia czekają na normalizację sytuacji w regionie Zatoki Perskiej. Polska gospodarka jest eksportowa i energochłonna, co oznacza, że skutki wojny na Bliskim Wschodzie i blokady Cieśniny Ormuz odczuwa szczególnie mocno. Utrzymywanie się przez dłuższy czas cen ropy naftowej na wysokim poziomie to jeden z kluczowych elementów tej ekonomicznej układanki. Droższa energia wpływa na inflację oraz koszty działalności przedsiębiorstw, co z kolei może negatywnie odbić się na wynikach krajowych spółek.
Na GPW nie było negatywnej reakcji na ostatnią decyzję Rady Polityki Pieniężnej o utrzymaniu względnie wysokich stóp procentowych. RPP przyjęła postawę "wait-and-see" - obserwowania sytuacji. Decydenci z NBP chcą zobaczyć, jak geopolityka przełoży się na ceny paliw, a przez to na ogólny poziom inflacji. Prawdą jest, że inwestorzy na giełdach papierów wartościowych nie lubią zaostrzonej polityki monetarnej. Wyższe stopy procentowe to wyższe koszty kredytu dla firm i konsumentów oraz mniej środków na inwestycje przedsiębiorstw.
Z drugiej strony, to także wyższe marże odsetkowe dla banków. Trzeba pamiętać, że "na GPW nie ma hossy bez banków". Ten sektor jest kluczowym ogniwem naszego rynku kapitałowego. Wyniki finansowe polskich banków pozytywnie zaskoczyły nawet największych optymistów, a perspektywa utrzymania lub podwyższenia stóp procentowych przez RPP czyni tę branżę szczególnie atrakcyjną.
Siła zadawnionych przyzwyczajeń
W 2002 roku dwóch holenderskich ekonomistów, Sven Bouman i Ben Jacobsen, opublikowało w American Economic Review głośną pracę pokazującą, że reguła "Sell in May and go away" jest obecna na 36 z 37 badanych rynków na świecie. To, że inwestorzy unikają trzymania akcji w miesiącach letnich może wynikać z zadawnionych przyzwyczajeń.
Pełną, choć rzadziej publikowaną wersją porzekadła jest: "Sell in May and go away and come back on St Leger's Day". St Leger's Day odnosi się do okresu popularnych wyścigów konnych w Wielkiej Brytanii odbywających się pod koniec września w Doncaster, których tradycja sięga 1776 roku. Maksymę tę zaadoptowali także inwestorzy amerykańscy, którzy na wakacje często wybierają się pomiędzy Memorial Day a Labor Day. Memorial Day to święto państwowe obchodzone w ostatni poniedziałek maja upamiętniające obywateli, którzy zginęli podczas odbywania służby wojskowej, a Labor Day to święto pracy, przypadające w USA w pierwszy poniedziałek września i uznawane za nieoficjalny koniec sezonu letniego.
Jeszcze w latach 60.-80. XX wieku na giełdach zachodnich rzeczywiście obserwowano wakacyjną stagnację. Strategia była prosta - unikaj sezonowej flauty i zainwestuj ponownie, gdy wróci płynność. Jednak trendy mocno się zmieniły. Po krachu w 1987 roku rynki zachowywały się inaczej, a długoterminowe inwestowanie - również latem - zaczęło przynosić lepsze rezultaty.
To, że przekonanie o nieudanych wakacjach z akcjami w portfelu powstało w Wielkiej Brytanii ma swoje konsekwencje. Nigdzie tak dobrze ta reguła nie działa, jak właśnie na giełdzie w Londynie i to od stuleci. Na brytyjskim FTSE sezonowa anomalia jest potwierdzona danymi sięgającymi 1694 roku. Jednak wiosna tego roku nie jest minusowa. Indeks FTSE100 w kwietniu wzrósł o 1,5 proc., a w maju o następne 0,5 proc.
Hossa na Wall Street
Wiosną prawdziwy giełdowy boom oglądamy na giełdzie w Nowym Jorku. Ostatnia w maju sesja na Wall Street przyniosła historyczne rekordy indeksów S&P500 i Nasdaq. W kwietniu S&P500 wzrósł aż o 10 proc., a zeszłym miesiącu o 5 proc. i zanotował dziewiąty z rzędu tydzień ze zwyżką, co zdarzyło się jedynie 11 razy od 1945 roku. Dla amerykańskich indeksów giełdowych sygnały o deeskalacji konfliktu USA-Iran są wsparciem, ponieważ niższe ceny ropy zmniejszają presję inflacyjną, ograniczają ryzyko wzrostu kosztów transportu i poprawiają warunki działania spółek przemysłowych i konsumenckich.
Historycznie rzecz biorąc na Wall Street maj nie jest najgorszym miesiącem. Średni zwrot maja dla S&P500 licząc od 1957 roku jest dodatni i wynosi 0,45 proc. Najsłabszym miesiącem - tak jak na GPW - jest wrzesień z ujemnym wynikiem rzędu 0,8 proc. W USA wyraźniejsza sezonowość pojawia się dopiero, kiedy spojrzymy szerzej. Średni zwrot dla półrocza listopad-kwiecień to +1,10 proc. miesięcznie, a dla okresu maj-październik +0,32 proc.
Ze statystyk wynika, że najmocniejsze miesiące dla S&P500 to listopad, kwiecień, grudzień i styczeń. Co szczególnie ciekawe, z wieloletnich statystyk wynika, że w Stanach Zjednoczonych po bardzo mocnych giełdowych kwietniach, maj wcale nie był słaby. Wręcz przeciwnie, przynosił kontynuację wzrostów. Także po tym względem trendy w Nowym Jorku są takie jak w Warszawie.
Jacek Brzeski
















