Reklama

Spółki Skarbu Państwa: Jeden człowiek na pięć stołków. Brak kadr czy kpina z prawa

Gdyby trzymać się litery ustawy, wszystkie rady nadzorcze spółek Skarbu Państwa powołane niezgodnie z jej przepisami powinny zostać rozwiązane. Istnieją także poważne zastrzeżenia co do ważności podjętych przez nie decyzji.

Największe problemy z przestrzeganiem zakazu ma resort obrony w nadzorowanej Polskiej Grupie Zbrojeniowej (PGZ). Z danych zawartych w Krajowym Rejestrze Sądowym wynika na przykład, że Andrzej Skałecki jest członkiem rad nadzorczych w Cenreksie, Cenzinie, Rosomaku, Wojskowych Zakładach Łączności numer 2 i Bumarze Łabędy, a w Cenzinie i Bumarze nawet im przewodniczy. Wszystkie te firmy wchodzą w skład grupy kapitałowej PGZ. Dwie rady nadzorcze w tej samej grupie obsadza Maciej Bogucki (Cenrex i Cenzin), w organach nadzorczych Bumaru Łabędy zasiada Jędrzej Jędrych, którego Krajowy Rejestr Sądowy wymienia także jako członka zarządu Szpitala Miejskiego w Zabrzu. Wątpliwości może budzić także kwestia prezesa PGZ Arkadiusza Siwki, który pojawia się w radach nadzorczych Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych oraz Polskiej Spółce Gazownictwa z grupy kapitałowej PGNiG.

Reklama

Zadaliśmy pytanie o skalę problemu Ministerstwu Skarbu Państwa, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Także Ministerstwo Obrony Narodowej nie odpowiedziało ani na nasze pytanie o powód umieszczenia Skałeckiego aż w pięciu organach nadzoru, ani o wysokość związanego ze sprawowanymi funkcjami wynagrodzenia. W tym wypadku nie chodzi tylko o zarzuty obsadzania stanowisk swoimi ludźmi (Andrzej Skałecki był w przeszłości asystentem społecznym dawnego posła PiS Tomasza Kaczmarka, pracował także w SKW), co można by oceniać najwyżej z etycznego punktu widzenia. Chodzi także o podejrzenie złamania ustawy. Kwestię zasiadania w radach nadzorczych spółek prawa handlowego z większościowym udziałem Skarbu Państwa reguluje tak zwana ustawa kominowa z 2000 r. Wprawdzie 9 września tego roku "kominówka" została znowelizowana, ale nowelizacja dotyczyła przede wszystkim wynagradzania menedżerów spółek z udziałem Skarbu Państwa.

W Polskiej Grupie Zbrojeniowej Skarb Państwa ma 37 proc. akcji, ale pozostałe 29 proc. znajduje się w rękach Agencji Rozwoju Przemysłu, której państwo jest jedynym akcjonariuszem. - W takiej sytuacji PGZ podlega przepisom ustawy kominowej, podobnie jak jej spółki córki, jeśli PGZ ma w nich więcej niż 50 proc. udziałów. Wprawdzie literalne przeczytanie ustawy daje tutaj pewne miejsce do innej interpretacji, ale byłoby to w sposób oczywisty niegodne z intencją ustawodawcy - ocenia dr Aleksander Kappes z kancelarii KKMP, specjalista od prawa korporacyjnego. Podobnego zdania jest mecenas Bogusław Kapłon z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka. - Przy takim składzie akcjonariuszy PGZ podlega ustawie kominowej. Ona dotyczy także spółek córek, ale już nie spółek wnuczek firm, w których Skarb Państwa lub jednostka samorządu terytorialnego mają udział większy niż 50 proc. - wskazuje Bogusław Kapłon w rozmowie z "DGP".

Zobacz powyższą ilustrację w pełnym rozmiarze

Większość polityków, urzędników i działaczy samorządowych zdaje sobie sprawę, że nie wolno im zasiadać w dwóch radach nadzorczych spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego, o czym świadczą idące w tysiące wpisy w Krajowym Rejestrze Sądowym, dotyczące zmian w organach nadzorczych. Nie zapomniał o tym na przykład Bartłomiej Misiewicz, były rzecznik resortu kierowanego przez Antoniego Macierewicza. Misiewicz przed objęciem funkcji w radzie nadzorczej PGZ zrezygnował z nadzorowania Elektrowni Ostrołęka z grupy kapitałowej Energa. Z naszego przeglądu składów rad nadzorczych wynika, że problem dotyczy przede wszystkim spółek córek firm państwowych. Kolejnym potwierdzeniem tej prawidłowości jest przykład Oliwera Kubickiego, radnego Prawa i Sprawiedliwości z Jeleniej Góry, który zasiada w dwóch radach nadzorczych spółek należących do grup kapitałowych Energi oraz PGNiG.

Niejednoznaczna jest za to sytuacja Janiny Goss, którą media opisywały jako przyjaciółkę Jarosława Kaczyńskiego i osobę, która pożyczała mu pieniądze. Goss na początku roku została wybrana do dwóch rad nadzorczych. Jedną z nich jest jednak rada Banku Ochrony Środowiska, w której większościowym akcjonariuszem jest Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Według Bogusława Kapłona, NFOŚiGW ma status państwowej osoby prawnej i jest emanacją Skarbu Państwa, więc można mówić o złamaniu ustawy kominowej. Innego zdania jest Aleksander Kappes. - To osobna forma prawna, ma wydzielony majątek i nawet jeśli z ekonomicznego punktu widzenia to jest to samo, co Skarb Państwa, to jednak na gruncie prawa są to rozdzielne byty - ocenia. "W zakresie, o jaki pan pyta, Bank Ochrony Środowiska nie podlega przepisom tzw. ustawy kominowej" - napisał w odpowiedzi na nasze pytania rzecznik BOŚ Piotr Lemberg.

Teoretycznie konsekwencje powołania członka rady nadzorczej niezgodnie z ustawą mogą być dla firmy poważne. Ustawa stanowi, że taki organ ulega rozwiązaniu z mocy prawa. - Ten przepis nigdy nie został zastosowany. Oceniam go jako absurdalny. Nie ma w tej sprawie żadnego orzecznictwa - ocenia jednak Bogusław Kapłon. Istnieją także wątpliwości co do ważności decyzji podejmowanych przez nieprawidłowo wybrane rady nadzorcze. Taka sytuacja miała miejsce w Cenzinie, gdzie rada, w której skład - tak wynika z wpisów do KRS - wchodzą dwie osoby wybrane wcześniej do organów nadzoru Cenreksu, 20 września powołała do życia nowy zarząd. Według naszych rozmówców, odwrócenie takich decyzji jest jednak raczej nie do pomyślenia.

Tomasz Jóźwik, 27.9.2016

- - - - -

21 września br. informowaliśmy: Z Klubu "Gazety Polskiej" i apteki w Łomiankach do PGZ. A teraz wylot

Nazwisko Radosława Obolewskiego, członka zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej nie figuruje już na stronie PGZ. MON, któremu podlega PGZ, nie informuje o powodach zmiany.

Obolewski wszedł do zarządu PGZ w grudniu ub.r., gdy prezesem spółki został Arkadiusz Siwko.

Obolewski był szefem Klubu "Gazety Polskiej" w podwarszawskich Łomiankach; podawano także, że jest współwłaścicielem apteki "Aronia" w Łomiankach, gdzie przez pewien czas pracował również Bartłomiej Misiewicz, który zrezygnował z zasiadania w radzie nadzorczej PGZ, a w poniedziałek wystąpił o zawieszenie w funkcjach pełnionych w MON (rzecznika prasowego i szefa gabinetu politycznego) w związku z zarzutami w mediach, wobec których zapowiedział kroki prawne.

PGZ to jeden z największych koncernów zbrojeniowych w regionie. Skupia ponad 60 spółek nie tylko z branży obronnej, ale także stoczniowej i nowych technologii, zatrudnia ponad 17 tys. pracowników. Roczne przychody PGZ to ok. 5 mld zł. (PAP)

- - - - - -

17 września informowaliśmy: Polska Grupa Zbrojeniowa stawia na nowe technologie

Skupiająca największe przedsiębiorstwa sektora obronnego Polska Grupa Zbrojeniowa stawia na rozwój innowacyjności, optymalizację oraz transfer nowych technologii. Planuje także wzrost zatrudnienia wśród naukowców i inżynierów.

Celem mają być nowe, bardziej wymagające rynki zbytu, a docelowo wzrost znaczenia krajowego przemysłu obronnego na świecie.

- Staliśmy się jednym z największych koncernów obronnych, a na pewno dominującym w Europie Środkowo-Wschodniej - podkreśla w rozmowie z agencją Informacyjną Newseria Biznes Radosław Obolewski, członek zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej. - W tej chwili trwa konsolidacja koncernu, wszystko zaczyna się zazębiać, pojawiła się synergia między zakładami. Wydaje się, że cały czas jesteśmy w trendzie rosnącym. Stąd bardzo dużo rozmów oraz ofert spotkań ze strony zagranicznych partnerów.

Dowodem mogą być, jak wyjaśnia Radosław Obolewski, umowy, które krajowy koncern zbrojeniowy podpisuje z największymi graczami na świecie, takimi jak Lockheed Martin, Raytheon, MBDA czy Thales Alenia Space.

We wrześniu PGZ zawarła porozumienie z Leonardo-Finmeccanica, jednym z dziesięciu największych przedsiębiorstw techniki lotniczej, astronautyki, obronności oraz bezpieczeństwa, a także wiodącą włoska spółką technologiczną. Na mocy tej umowy Leonardo ma wspierać PGZ swoimi rozwiązaniami i produktami, natomiast PGZ - współpracować w zakresie działalności przemysłowej oraz logistycznej.

List intencyjny zakłada także duży transfer nowoczesnych technologii do Polski, którego celem ma być rozpoczęcie działalności w tym zakresie oraz utworzenie dużej liczby nowych miejsc pracy w obydwu przedsiębiorstwach.

Wcześniej Leonardo inwestował już w Polsce znaczne środki w branży śmigłowcowej (po nabyciu przedsiębiorstwa PZL-Świdnik).

- Myślę, że na scenie międzynarodowej widać już, jak PGZ rośnie w siłę - tłumaczy Radosław Obolewski. - Systematycznie wygaszamy wewnętrzną rywalizację naszych spółek na rynku. Dążymy raczej do generowania synergii między nimi.

Grupa kładzie cały czas nacisk, jak twierdzi Radosław Obolewski, na optymalizację oraz wzrost konkurencyjności poszczególnych wchodzących we jej skład przedsiębiorstw. Koncentruje się również na innowacyjności.

- Jeżeli nie będziemy optymalizować działań, produktów, rozwijać innowacyjności oraz dokonywać transferu nowych technologii, to pozostaniemy na peryferiach zbrojeniowego interesu - mówi Radosław Obolewski. - Ciągle nad tym pracujemy, kooperując z największymi graczami z branży na rynkach światowych, a także współpracując z podmiotami krajowymi.

W ramach innowacyjności chcemy zaoferować zatrudnienie nowym kadrom, młodym, zdolnym naukowcom czy inżynierom. Myślę, że w tej chwili możemy walczyć na rynkach azjatyckich oraz w Afryce. Natomiast docelowo, po podpisywaniu umów i wdrożeniu bogatszego know-how, będziemy mogli rywalizować także na rynkach bardziej wymagających. (Newseria Biznes)

Dowiedz się więcej na temat: wszystkie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »