W skrócie
- Na wykresach zaznacza się mocny ruch wzrostowy ceny srebra. Nie ma jednak gwarancji, że metal będzie drożał, bo nie tylko trend techniczny jest tu ważny, ale także stan gospodarki USA i przebieg wojny na Bliskim Wschodzie.
- Silver Institute zakłada, że główną cechą rynku srebra w 2026 roku będzie deficyt tego surowca - już szósty raz z rzędu. Całkowita podaż ma wzrosnąć o 1,5 proc., ale to nie wystarczy, by całkowicie zrównoważyć popyt.
- Polacy inwestujący w srebro muszą pamiętać, że cena metalu to nie to samo co koszt zakupu. W handlu fizycznym kruszcem dochodzi 23-procentowy VAT, marża sprzedawcy i czasem koszt przechowania.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Na rynku metali szlachetnych mamy próbę odwrócenia trendu po wyjątkowo gwałtownej korekcie cen srebra. Pod koniec stycznia tego roku uncja kruszcu wspięła się na historyczne szczyty notowań w okolicy 121 dolarów. Jednak kolejne miesiące przyniosły potężną falę wyprzedaży.
Do lipca notowania spadły o ponad połowę aż do około 54 dolarów. Wraz z początkiem sierpnia rozpoczęło się szybkie odrabianie strat. Od tamtej pory uncja srebra podrożała o kilkanaście procent i osiągnęła pułap 66 dolarów.
Rynki uzależnione od gospodarki USA
Metalom szlachetnym w ostatnich dniach sprzyjają doniesienia z gospodarki Stanów Zjednoczonych. Okazało się - ku zaskoczeniu ekspertów - że kraj stracił w lipcu 23 tysiące miejsc pracy (bez uwzględniania rolnictwa), podczas gdy spodziewano się wzrostu o 80 tysięcy.
W dodatku, inflacja konsumencka spadła do 3,4 proc. z 3,5 proc. w czerwcu, a inflacja bazowa (nieuwzględniająca żywności, paliw i energii) zmalała z 2,6 proc. do 2,5 proc. W tym wypadku mamy powrót do wartości ze stycznia i lutego, gdy inflacja bazowa była najniższa od 5 lat.
Dane inflacyjne i z rynku pracy w USA oddalają perspektywę wrześniowej podwyżki stóp procentowych. Jedni analitycy są zdania, że zaostrzenie polityki pieniężnej zostanie przesunięte na październik lub grudzień. Inni eksperci idą jeszcze dalej i przechodzą od dyskusji o dalszym zacieśnianiu monetarnym do spekulacji o możliwych obniżkach stóp procentowych. Trzeba tu przypomnieć, że niższy koszt pieniądza jest korzystny dla metali szlachetnych, które swoim właścicielom nie wypłacają żadnych odsetek.
Ropa znów droga
Z drugiej strony, nadal jest sporo argumentów zniechęcających Rezerwę Federalną do przejścia na "gołębie" pozycje. Lipiec był już 65. miesiącem z rzędu, w którym inflacja konsumencka w Stanach Zjednoczonych przekroczyła 2-procentowy cel banku centralnego. Dynamika inflacji w USA w dużym stopniu zależy od cen paliw, a te z kolei od temperatury konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Globalni inwestorzy znów są pełni obaw, że wojna amerykańsko-irańska szybko się nie skończy, a Cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta dla tankowców. Cena baryłki ropy brent wróciła w okolice 90 dolarów. Nie jest więc wykluczone, że inflacja konsumencka w USA ponownie ruszy w górę. Warto pamiętać, że w maju wystrzeliła do 4,2 proc. i była najwyższa od ponad 3 lat. Taki był wtedy rezultat wzrostu napięcia w regionie Zatoki Perskiej.
Srebro jest aktywem notowanym w dolarach, a to oznacza, że dla rynku kluczowe są realne stopy procentowe, siła waluty Amerykanów i skłonność inwestorów do ryzyka. Mocny dolar zwykle ciąży metalom szlachetnym.
Srebro na fali wzrostowej
Zdaniem Marcina Tuszkiewicza, analityka Squaber.com, "wybicie oporu przy 64 dolarach za uncję srebra może otworzyć drogę do 80 dolarów". Jednak przesuwanie się do 80 dolarów nie musi być liniowe. Po tak dynamicznym odbiciu część inwestorów może zdecydować się na realizację zysków, szczególnie w pobliżu kolejnych oporów - 71,80 dolara oraz 76,50 dolara.
"Kluczowym wsparciem dla dalszego trendu wzrostowego pozostaje poziom 56,80 dolara. To właśnie tutaj rynek znalazł wsparcie po wcześniejszym załamaniu i doszło do aktywizacji popytu. Utrzymanie tego poziomu może być zatem sygnałem, że lipcowe minima rzeczywiście były punktem zwrotnym, a srebro rozpoczęło ruch w górę. Z kolei powrót poniżej 56,80 dolara oznaczałby istotne pogorszenie sytuacji technicznej i podważałby obecny scenariusz wzrostowy" - konkluduje Marcin Tuszkiewicz.
Konfrontacja metali szlachetnych
Wielu analityków podkreśla, że bardzo ważny dla określenia rynkowej pozycji metalu jest wskaźnik gold-silver ratio. Pokazuje ile uncji srebra trzeba przeznaczyć na kupienie jednej uncji złota. Oblicza się go dzieląc cenę rynkową złota przez cenę srebra. Im wyższa proporcja, tym bardziej niedowartościowane jest srebro lub przewartościowane złoto.
W tej chwili gold-silver ratio szacowany jest na około 68, co oznacza, że srebro przestało być postrzegane jako skrajnie tanie w stosunku do złota, gdyż wskaźnik znalazł się poniżej wartości 70. Z kolei gdyby spadł poniżej 40, to uznano by, że niedowartościowane jest złoto.
Srebro zaczyna odzyskiwać relatywną siłę po dłuższym okresie pozostawania w cieniu złota. Niektórzy analitycy twierdzą, że to dopiero zwiastun rozpoczynającego się dobrego okresu dla "księżycowego metalu".
Mocne i słabe strony srebra
Wielu ekspertów ostrzega, że srebro to aktywo o wysokiej zmienności - potrafi wystrzelić na wykresach, a potem szybko oddać część tego ruchu. W jego wypadku nagłe wybicie to zazwyczaj nie to samo co trwały trend.
Silver Institute zakłada, że główną cechą rynku srebra w 2026 roku będzie deficyt tego surowca - już szósty raz z rzędu. Całkowita podaż ma wzrosnąć o 1,5 proc., do około 1,05 miliarda uncji, ale to nie wystarczy, by całkowicie zrównoważyć popyt. Najmocniejszym wsparciem dla rynku pozostanie popyt inwestycyjny, który ma wzrosnąć mniej więcej o 20 proc.
W teorii deficyt srebra powinien podbijać jego cenę. W praktyce ta reguła działa z opóźnieniem. Jeśli bieżący popyt przewyższa podaż, rynek korzysta z zapasów magazynowych i dopiero z czasem zaczyna wyceniać niedobór bardziej ofensywnie.
VAT problemem polskich inwestorów
Srebro nie jest wyłącznie metalem inwestycyjnym. Duża część popytu pochodzi z elektroniki, fotowoltaiki, infrastruktury energetycznej i części zastosowań związanych z sztuczną inteligencją. Zazwyczaj jednak, gdy "księżycowy metal" mocno drożeje pojawia się thrifting, czyli ograniczanie ilości srebra używanego w pojedynczym produkcie. To właśnie dlatego nawet szybki rozwój branż technologicznych nie musi przekładać się na systematyczny wzrost ceny metalu.
Na polskim rynku inwestowanie w srebro nie jest tak proste jak w złoto. Wiele zmienia 23-procentowy VAT doliczany w handlu fizycznym srebrem. Krajowi inwestorzy muszą pamiętać, że cena metalu to nie to samo co koszt zakupu. Jest on podwyższany nie tylko o podatek, ale także o marżę sprzedawcy i czasem koszt przechowania srebra.
Jacek Brzeski















