W skrócie
- Tesla przechodzi przez jeden z najtrudniejszych okresów w swojej giełdowej historii. Kurs akcji spółki Elona Muska ma za sobą bardzo poważną 30-procentową korektę, która dokonała się w ciągu zaledwie czterech miesięcy. Analitycy JP Morgan prognozują, że to dopiero początek wielkiej przeceny.
- Nvidia przyzwyczaiła opinię publiczną do regularnego ”miażdżenia” prognoz, co sprawia, że nawet bardzo dobre raporty finansowe przedstawiane przez spółkę nie robią teraz na inwestorach wielkiego wrażenia.
- W technologicznej gorączce złota Nvidia dostarcza ”łopaty”, ale rynek zaczyna wątpić, czy wszyscy nabywcy tych narzędzi będą potrafili ”dokopać się” do zysków.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Na pierwszej sesji giełdowej w Nowym Jorku po ogłoszeniu zawieszenia broni w wojnie amerykańsko-irańskiej indeksy S&P500 i technologiczny Nasdaq wzrosły o ponad 2,5 proc. Ruch w górę akcji Nvidii był nieco mniejszy, a Tesla potaniała o 1 proc. Obu spółkom - po niedawnych spadkach - sporo teraz brakuje do historycznych szczytów cenowych.
Tesla, której jeden walor kosztował kilka miesięcy temu 498 dolarów, teraz jest wyceniana na 343 dolary. Akcje Nvidii w 2025 roku zanotowały spektakularny rajd - cena wzrosła ze 120 do 212 dolarów. Jednak dziś jest to poziom około 182 dolarów.
BigTechy mniej popularne
Na Wall Street maleje fascynacja spółkami technologicznymi i sztuczną inteligencją. Inwestorzy bardziej trzeźwo patrzą na sektory półprzewodników, oprogramowania i pojazdów elektrycznych. Nie bez znaczenia są tu także czynniki makroekonomiczne, takie jak spowolnienie gospodarcze czy zmienność na rynkach finansowych, które często prowadzą do odpływu kapitału z bardziej ryzykownych aktywów.
W ostatnich tygodniach naznaczonych wojną na Bliskim Wschodzie przekonaliśmy się też jak bardzo polityka monetarna amerykańskiej Rezerwy Federalnej wpływa na decyzje inwestorów. Lęk decydentów Fed przed kolejną falą inflacji sprawia, że cykl obniżek stóp procentowych został wstrzymany. Utrzymywanie wysokich stóp sprawia, że nadal drogi jest kapitał, co negatywnie wpływa na wyceny spółek, które swoją wartość opierają głównie na przyszłych przepływach pieniężnych i dużych inwestycjach.
Tesla popadła w niełaskę
Kurs akcji Tesli ma za sobą bardzo poważną 30-procentową korektę, która dokonała się w ciągu zaledwie czterech miesięcy. Niektórzy komentatorzy podsumowali ją słowami: "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło". Obecna wycena przez część inwestorów jest bowiem postrzegana jako bardziej realistyczna i zgodna z ekonomicznymi fundamentami spółki.
Jednak analitycy JP Morgan, jednego z największych banków inwestycyjnych na świecie, ostrzegają, że to może być dopiero początek bolesnej przeceny, a akcje Tesli są zagrożone spadkiem o 60 proc., do poziomu 145 dolarów przed końcem 2026 roku. JP Morgan konsekwentnie podtrzymuje rekomendację "sprzedaj" dla walorów spółki Elona Muska.
Eksperci banku są zdania, że rosnąca konkurencja na rynku samochodów elektrycznych, zarówno ze strony tradycyjnych producentów motoryzacyjnych, jak i nowych graczy z Chin, wpływa na postrzeganie przyszłej pozycji Tesli. Konkurenci dysponujący nowoczesnymi technologiami i agresywnymi strategiami cenowymi, zmuszają firmę Muska do twardej walki rynkowej. Dodatkowo pojawiły się obawy dotyczące marż, kosztów produkcji oraz potencjalnych problemów z popytem w niektórych regionach.
Roboty Muska też nie zachwycają
Pesymistyczna prognoza cenowa - jak podkreślają analitycy JP Morgan - opiera się na konkretnych danych operacyjnych Tesli, które w pierwszym kwartale 2026 roku były słabe. Firma dostarczyła w tym okresie jedynie około 358 tysięcy pojazdów, a to oznacza, że dynamika sprzedaży traci impet. Rynek prawdopodobnie jest już nasycony obecną ofertą Tesli, a popyt na jej auta wyraźnie słabnie, mimo podejmowanych starań marketingowych.
Nie bez znaczenia jest także fakt, że spółka Elona Maska oferuje starzejącą się gamę modeli. Flagowe Model 3 i Model Y, mimo pewnych modyfikacji, spotykają się z coraz silniejszą konkurencją ze strony marek takich jak BYD czy Xiaomi, które szybciej wprowadzają nowinki technologiczne i atrakcyjniejszy design. W dodatku, utrzymujące się wyższe stopy procentowe w Europie i USA sprawiają, że koszt finansowania zakupu nowego auta za pomocą kredytu lub leasingu jest znacznie wyższy niż jeszcze kilka lat temu.
W konsekwencji rozczarowujących wyników operacyjnych, JP Morgan zdecydował się na radykalne cięcie prognozy zysku na akcję (EPS) za pierwszy kwartał 2026 roku do poziomu zaledwie 0,30 dolara. Cały obraz sytuacji poznamy 21 kwietnia, kiedy Tesla przedstawi pełne kwartalne sprawozdanie finansowe.
Tesla ma też inne kłopoty. Pojawia się argument, że dotychczasowa wysoka cena akcji opierała się w dużej mierze na nadmiernych nadziejach, że Elon Musk zaskoczy świat technologiami jutra. Oczekiwania związane z w pełni autonomiczną jazdą (FSD) czy wprowadzeniem na rynek robotów humanoidalnych zostały już dawno "wliczone w cenę" w sposób zbyt optymistyczny, podczas gdy ich komercjalizacja opóźnia się.
Nvidia spowszedniała
O tym jak bardzo zmieniły się nastroje na Wall Street świadczą także notowania Nvidii - wielkiego producenta półprzewodników i spółki będącej symbolem rewolucji sztucznej inteligencji. To z czego słynęła w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy to dynamiczne wzrosty kapitalizacji i imponujące wyniki finansowe. Nvidia pozostaje kluczowym dostawcą infrastruktury dla rozwoju sztucznej inteligencji, ponieważ jej procesory GPU stanowią podstawę trenowania modeli AI i działania centrów danych.
Mimo, że Nvidia opublikowała ostatnio solidne wyniki, uczestnicy rynków zaczęli przesuwać uwagę z bieżących rezultatów finansowych na kwestię trwałości inwestycji w infrastrukturę sztucznej inteligencji oraz tempo wzrostu tego segmentu w kolejnych kwartałach. "Król półprzewodników" przyzwyczaił inwestorów do regularnego "miażdżenia" prognoz, co sprawia, że nawet świetne raporty finansowe nie robią teraz wielkiego wrażenia.
Nvidia, może się pochwalić, że od momentu udostępnienia ChatGPT jej sprzedaż w segmencie centrów danych wzrosła 13-krotnie. Jednak z drugiej strony, klienci firmy, czyli tzw. hyperscalerzy (Microsoft, Meta, Alphabet), muszą mierzyć się z rosnącymi wydatkami kapitałowymi i długiem. Pojawiają się obawy, czy kolosalne sumy wydawane na chipy Nvidii przełożą się na szybki zwrot z inwestycji. W tej technologicznej gorączce złota Nvidia dostarcza "łopaty", ale rynek zaczyna wątpić, czy wszyscy nabywcy tych narzędzi będą potrafili "dokopać się" do zysków.
Druga strona sztucznej inteligencji
Centra danych, procesory graficzne i ogromne klastry obliczeniowe wymagają gigantycznych inwestycji, co rodzi wątpliwości dotyczące rentowności BigTechów. Właśnie dlatego kursy wielu spółek związanych ze sztuczną inteligencją przestały rosnąć tak dynamicznie jak wcześniej.
Największe koncerny technologiczne - Meta, Amazon, Alphabet, Microsoft i Oracle - zapowiedziały łączne nakłady inwestycyjne rzędu 700 miliardów dolarów do końca 2026 roku. Dla wielu inwestorów był to sygnał, że AI będzie motorem wzrostu amerykańskiej gospodarki. Jednak zdaniem ekspertów Goldman Sachs, te ogromne wydatki nie stają się automatycznie silnym impulsem dla PKB USA.
Dzieje się tak, gdyż duża część wartości dodanej z boomu sztucznej inteligencji trafia do Azji, bo produkcja kluczowych chipów odbywa się poza Stanami Zjednoczonymi. Tu trzeba przypomnieć, że najbardziej zaawansowane procesory dla Nvidii wytwarza na Tajwanie firma TSMC. Z kolei pamięci HBM dostarczają południowokoreańscy giganci - SK Hynix oraz Samsung.
Główny ekonomista Goldman Sachs, Jan Hatzius, w rozmowie z Atlantic Council stwierdził wprost, że wkład inwestycji w AI do amerykańskiego PKB w 2025 roku był "praktycznie zerowy". Równie zaskakujące wnioski przynosi badanie National Bureau of Economic Research z lutego 2026 roku, które objęło niemal 6 tysięcy menedżerów w USA, Wielkiej Brytanii, Niemczech i Australii. Okazuje się, że około 70 proc. firm deklaruje aktywne wykorzystanie sztucznej inteligencji, ale ponad 80 proc. nie widzi tu istotnego wpływu na produktywność ani zatrudnienie w ostatnich trzech latach.
Oni stawiają na Nvidię
Sceptycznych opinii i komentarzy nie brakuje, jednak wielu jest także "nieustraszonych" zwolenników sztucznej inteligencji i Nvidii. Miliarder Leo KoGuan, znany z ogromnych inwestycji w Teslę, kupił ostatnio około 2 miliony akcji Nvidii o wartości liczonej w setkach milionów dolarów. Inwestor twierdzi, że boom na sztuczną inteligencję dopiero się zaczyna i odrzuca tezę, że sektor AI znalazł się w bańce spekulacyjnej.
Z kolei Pierre Ferragu, analityk New Street Research, kilka tygodni temu dopisał Nvidię do firmowej listy najlepszych pomysłów inwestycyjnych na 2026 rok. Jego zdaniem, akcje producenta chipów mogą podwoić swoją wartość do 2027 roku. Co więcej, entuzjazm rynku wobec prognoz przychodów na poziomie 1 biliona dolarów z produktów Blackwell i Rubin powinien być - według niego - znacznie większy, niż jest w rzeczywistości.
Jacek Brzeski















