Generalnie wydarzenia na serii grudniowej rozgrywają się obecnie w dość ciekawym rejonie cenowym, czyli w pobliżu lipcowo-sierpniowych maksimów i zniesienia wewnętrznego 88.6 proc. (poziom 1840 pkt). Jak wiadomo w poniedziałek doszło do naruszenia w/w pułapu, ale popołudniowa faza notowań przebiegła pod znakiem większej presji kreowanej przez sprzedających.
Z punktu widzenia techniki można było zatem mówić o przynajmniej wstępnym sygnale wyczerpywania się potencjału wzrostowego rynku (choć wymagało to uzyskania dodatkowego potwierdzenia). Wczoraj natomiast na fali pro-wzrostowych nastrojów dominujących na rynkach bazowych otwarcie wypadło z luką hossy, jednak akcja byków została błyskawicznie zanegowana.
Podaż ostatecznie przejęła inicjatywę, ale i te działania nie przeobraziły się w jakąś trwalszą tendencję. Koniec końców w rejonie wspomnianego przed momentem zniesienia zaczął rozwijać się ruch boczny, choć z biegiem czasu aktywność strony popytowej stawała się ponownie wyraźnie większa (z kulminacyjnym atakiem byków w samej końcówce notowań).
Tak jak sugerowałem w poprzednich opracowaniach, dopiero w przypadku wybicia wiarygodnie wyglądającego wsparcia fibo: 1784-1800 pkt można by mówić o pierwszym, dość transparentnym sygnale słabości. Już w trakcie ostatnich odsłon mogliśmy zresztą przekonać się, że wymieniony zakres cenowy rzeczywiście pełni teraz rolę lokalnej zapory popytowej (zasada zmiany biegunów). W tym kontekście jej przełamanie wskazywałoby na stopniowe wyczerpywanie się presji kreowanej przez kupujących (co automatycznie groziłoby wejściem rynku w kolejną fazę korekty technicznej).
Z kolei wyrazem zwiększającej się coraz bardziej determinacji popytu byłoby sforsowanie poziomu cenowego 1884 pkt (lipcowo-sierpniowe maksima cenowe). Wydaje się, że po spełnieniu w/w warunku kontrakty powinny kontynuować swój marsz w kierunku północnym, osiągając na przykład pułap cenowy 1934 pkt (zniesienie zewnętrzne 113 proc.). Podsumowując, na razie kupujący kontrolują sytuację, nie dopuszczając tym samym do wykrystalizowania się ruchu kontrującego, który pokonałby/naruszył jakieś istotne, lokalne wsparcie techniczne Fibonacciego.
Symptomatyczną kwestią pozostaje na pewno to, że tego typu inicjatywy rzeczywiście bardzo szybko wytracają swój impet, co przemawia na korzyść popytu. Przed kupującymi pozostaje jednak ważne wyzwanie w postaci klasycznej zapory podażowej, czyli pułapu cenowego 1884 pkt. W trakcie wczorajszej odsłony doszło już do naruszenia górnej linii kanału (kolor zielony) i niebieskiej median line. Zwrot w tym charakterystycznym rejonie mógłby stać się bodźcem dla strony podażowej (rozwinę ten wątek w dzisiejszym komentarzu wideo).
Paweł Danielewicz








