W skrócie
- Najnowszy wielki spadek cen kakao na giełdach to nie tylko efekt znacznego wzrostu podaży. To także rezultat lawinowo spadającego popytu. Drożyzna w 2024 roku sprawiła, że już kilkanaście miesięcy temu doszło do ”odzwyczajania się” konsumentów od czekolad.
- Eksperci prognozują, że realne obniżki cen kakao, czekolady i wielu innych słodyczy zobaczymy na półkach w polskich sklepach prawdopodobnie dopiero w drugiej połowie tego roku.
- Niskie ceny nie będą dane raz na zawsze. Regulacje przyjmowane w Unii Europejskiej spowodują, że producenci słodyczy nie będą mogli kupować ziaren kakao z terenów, które zostały wylesione po 2020 roku. Wobec tego za kilka lat ceny czekolady mogą w Europie wzrosnąć drastycznie.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
W tej chwili tona kakao kosztuje około 3 800 dolarów. Na początku grudnia 2024 roku, czyli 14 miesięcy temu, płacono za nią trzy razy więcej - prawie 12 tysięcy dolarów. Kontrakty na kakao w samym tylko 2024 roku podroży aż o 165 proc. O wielkim wzroście cen decydowały czynniki klimatyczne, które wywołały dramatyczny niedobór ziaren zbieranych na plantacjach. Pod koniec 2024 roku trend się odwrócił i mamy od tamtej pory szybką przecenę "brązowego złota".
Skutki kryzysu na afrykańskich plantacjach
W 2024 roku doszło do bezprecedensowego szoku podażowego, który uderzył w fundamenty rynku. Wybrzeże Kości Słoniowej oraz Ghana, czyli kraje odpowiadające za około 70 proc. światowej produkcji kakao, doświadczyły katastrofy pogodowej. Najpierw nawiedziły je ulewne deszcze, a potem wielka susza. Taki był efekt El Niño - zjawiska klimatycznego polegającego na utrzymywaniu się ponadprzeciętnie wysokiej temperatury wód w równikowej strefie Pacyfiku.
W dodatku, plantacje "zachorowały" - zmagały się z groźnym wirusem obrzęku pędów kakaowca. Odbudowa produkcji po takiej pladze jest bardzo trudna. Dramatyczne braki surowca wykorzystywały fundusze hedgingowe i algorytmy, które na wielką skalę kupowały kontrakty terminowe i windowały cenę tony kakao nawet do 14 tysięcy dolarów.
Ostatnie miesiące przyniosły gwałtowną zmianę trendu. Warunki pogodowe w Afryce Zachodniej poprawiają się. Utrzymujące się w normie opady deszczu pozwalają prognozować znacznie lepsze i zdrowsze zbiory w nadchodzącym sezonie. W dodatku, państwa Ameryki Łacińskiej, takie jak Ekwador i Brazylia, zaczynają mieć coraz większy udział w globalnym rynku kakao, a przy tym oferują ziarna wysokiej jakości. Z tych wszystkich powodów w tym roku zanosi się na nadwyżkę produkcji kakao, co przyczynia się do systematycznego spadku cen na giełdach w Londynie i Nowym Jorku.
Specjaliści analizy technicznej, w sytuacji gdy cena tony "brązowego złota" spadła poniżej 4 tysięcy dolarów, radzą zwracać uwagę na jeszcze niższe poziomy wsparcia, takie jak 3 736 dolarów oraz na psychologiczną barierę 3 200 dolarów, która była szczytem notowań w 2015 roku. To mogą być kolejne przystanki w obsuwaniu się cen kakao na wykresach.
Rynek przed kolejnymi wstrząsami
Z drugiej strony, wielkie spadki notowań na giełdach w Nowym Jorku i Londynie zaczynają doskwierać producentom. Wiadomo, że spowodowały problemy u największego światowego dostawcy kakao, czyli na Wybrzeżu Kości Słoniowej (WKS), które odpowiada za 40 proc. ogólnej podaży surowca. Tamtejsi eksporterzy znaleźli się w kleszczach między sztywnymi cenami skupu od rolników (ustalanymi przez państwo) a spadającymi notowaniami międzynarodowymi. Wszystko wskazuje na to, że władze WKS - aby zapobiec dalszemu kryzysowi - zdecydują się na wspieranie zakupu ziarna od rolników z wykorzystaniem pożyczek rządowych.
Niskie ceny nie są dane raz na zawsze. Eksperci przewidują, że warunki produkcji kakao bardzo się zmienią w najbliższych latach. Trendy klimatyczne w Afryce Zachodniej będą wymuszać na rolnikach zmianę lokalizacji plantacji. Konieczne będzie ich przenoszenie na tereny położone na większych wysokościach. Tylko w taki sposób kakaowcom zostanie zapewniony klimat bardziej sprzyjający ich wzrostowi.
Problem stają się też względy ekologiczne, zwłaszcza kwestie związane z nadmiernym wycinaniem lasów. Regulacje przyjmowane w Unii Europejskiej spowodują, że producenci słodyczy nie będą mogli kupować ziaren kakao z terenów, które zostały wylesione po 2020 roku. Wobec tego za kilka lat ceny czekolady mogą w Europie wzrosnąć drastycznie, nawet jeśli surowca na rynku światowym będzie coraz więcej.
Konsumenci odzwyczajeni od czekolad
Najnowszy wielki spadek cen kakao na giełdach to nie tylko efekt znacznego wzrostu podaży. To także rezultat lawinowo spadającego popytu. Drożyzna w 2024 roku sprawiła, że już kilkanaście miesięcy temu doszło do "odzwyczajania się" konsumentów od czekolad.
Jedocześnie producenci słodyczy na całym świecie zaczęli ograniczać zakupy surowca, sięgali po zamienniki, a do czekolad wkładali więcej wypełniaczy, takich jak orzechy. Firmy poczuły się zmuszone, by masło kakaowe w większym stopniu zastępować tłuszczami roślinnymi. Wprowadzały też tzw. downsizing, czyli zmniejszanie wagi produktów przy zachowaniu tej samej ceny.
Barry Callebaut, największy producent kakao i czekolady na świecie, w pierwszym kwartale roku fiskalnego 2025/26 odnotował spadek sprzedaży o prawie 10 proc. Firma czekolad dostarczyła mniej o 6,8 proc., a kakao mniej aż o 22 proc. Barry Callebaut informuje, że konsumenci nadal oszczędzają, a odbudowa popytu po kryzysie cenowym z 2024 roku postępuje bardzo powoli.
Najpoważniejszym problemem - i to na całym świecie - jest bowiem "uporczywe" utrzymywanie się wysokich cen wyrobów z kakao przez ostatnie kilkanaście miesięcy. Taki jest efekt spowolnionej reakcji rynkowej. Koszt zakupu kakao jest na konsumentów przerzucany z opóźnieniem z uwagi na cykl produkcyjny. Większość ziarna przetwarzanego w czwartym kwartale 2025 roku została kupiona jeszcze przed wielkimi spadkami cen. Innymi słowy, producenci sięgają teraz po zapasy zgromadzone w najgorszym możliwym momencie, przy najwyższych cenach.
Polscy konsumenci też jeszcze nie korzystają z dobrodziejstw spadkowego trendu notowań "brązowego złota" na światowych giełdach surowcowych. Główny Urząd Statystyczny wyliczył, że na koniec 2025 roku wzrost cen kakao i czekolady w proszku w naszych sklepach wyniósł 14 proc. Tu trzeba przypomnieć, że ceny ogółu artykułów żywnościowych w tym samym czasie wzrosły o niespełna 2,5 proc. Eksperci prognozują, że realne obniżki cen kakao, czekolady i wielu innych słodyczy zobaczymy na półkach sklepowych prawdopodobnie dopiero w drugiej połowie tego roku.
Jacek Brzeski















