W skrócie
- Polski indeks blue chipów w ostatnich miesiącach jest kapryśny. Zdarzają się sesje z 2-procentowym spadkiem, które zaraz potem są niwelowane przez podobnej wielkości wzrosty. Inwestorzy nie są do końca pewni, czy poziomy wycen są uzasadnione.
- Hossa na GPW jest oparta na mocnych podstawach ekonomicznych. Polska gospodarka legitymuje się poważnym wzrostem PKB rzędu 3,5-3,6 proc. w skali roku. Motorem napędowym jest ożywienie inwestycyjne, w dużej mierze wspierane przez kumulację środków z Krajowego Planu Odbudowy i militarnego programu SAFE.
- Dane zebrane przez Goldman Sachs pokazują, że rynki wschodzące notowałyby w tym roku stratę zamiast ponad 20-procentowego zysku, gdyby ogólny wynik pomniejszyć o rezultaty giełd w Korei Południowej i Tajwanie.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Kluczowe indeksy warszawskiej giełdy - WIG20 i WIG - od początku tego roku zyskały na wartości kilkanaście procent. Szeroki WIG w piątek 10 lipca osiągnął historyczny szczyt, podobnie jak wskaźnik mWIG40 grupujący średnie spółki. W poniedziałek 13 lipca oba indeksy nieco poprawiły te wyniki. Na tle innych giełd rynków wschodzących GPW wypada korzystnie i wydaje być odporna na geopolityczne wstrząsy wywołane wojną na Bliskim Wschodzie.
Kapryśny indeks blue chipów
Jednak WIG20 rozczarowuje wielu komentatorów i inwestorów, którzy spodziewali się szybkiego marszu w stronę 4 tysięcy punktów. Tymczasem wskaźnik ma problemy z osiąganiem pułapu 3800 punktów. W marcu tego roku spadł poniżej 3150 punktów, by w kwietniu podnieść się do 3700, w maju obniżył loty do 3500, a teraz lokuje się w pobliżu 3770 punktów. Rekord wszech czasów to 3940 punktów z 2007 roku.
Polski indeks blue chipów w ostatnich miesiącach jest kapryśny. Zdarzają się sesje z 2-procentowym spadkiem, które zaraz potem są niwelowane przez podobnej wielkości wzrosty. Taka zmienność sugeruje, że rynek szuka kierunku, a inwestorzy nie są do końca pewni, czy poziomy wycen są uzasadnione.
Duży wpływ na te wahania ma sytuacja geopolityczna. Dopóki na Bliskim Wschodzie nie zapanuje trwały pokój, każdy wzrost WIG20 będzie obarczony wysokim ryzykiem nagłego odwrotu kapitału spekulacyjnego. Optymiści pocieszają się, że Donald Trump jest w sytuacji podbramkowej. Musi szybko zakończyć konflikt amerykańsko-irański, aby poprawić nastroje konsumentów przed jesiennymi wyborami do Kongresu USA.
Na inny czynnik polityczny uwagę zwraca Jarosław Niedzielewski z Investors TFI. Ostrzega, że już jesienią inwestorzy zagraniczni mogą zacząć wyceniać ryzyko wiążące się z przyszłorocznymi wyborami w Polsce i wstrzymać zakupy akcji na GPW, co uderzy w WIG20. Analityk uważa jednak, że druga połowa tego roku może być wyjątkowo udana dla mniejszych firm z sWIG80. Jarosław Niedzielewski jest zdania, że małe i średnie spółki na świecie powinny radzić sobie całkiem dobrze w środowisku poprawiających się wyników przemysłu i handlu.
Bez banków nie ma hossy
Ekspert Investors TFI podkreśla, że motorem hossy na GPW jest sektor bankowy. Dostrzega silne związki krajowych banków z ich europejskimi odpowiednikami. "Dopóki kondycja banków na Starym Kontynencie pozostaje dobra, a na razie tak jest, polski sektor również powinien się trzymać" - konkluduje Jarosław Niedzielewski.
Liczni ekonomiści są zdania, że obniżka stóp procentowych NBP wstępnie zapowiedziana przez prezesa Adama Glapińskiego na drugą połowę roku nie zaszkodzi branży bankowej. Co prawda uszczupli przychody odsetkowe polskich banków, ale z drugiej strony zachęci przedsiębiorstwa do zaciągania kredytów na większą skalę niż ostatnio. Trzeba tu dodać, że WIG-Banki też pobił historyczny rekord w piątek 10 lipca. Choć w tym roku dynamika zysków na akcję (EPS) w polskim sektorze bankowym może być pod presją ze względu na obciążenia fiskalne, to prognozy na lata 2027-28 są optymistyczne i zakładają wzrost EPS o kilkanaście procent.
Dwa oblicza sztucznej inteligencji
Dane zebrane przez Goldman Sachs pokazują, że giełdy rynków wschodzących notowałyby w tym roku stratę zamiast ponad 20-procentowego zysku, gdyby ogólny wynik pomniejszyć o rezultaty wypracowane w Korei Południowej i Tajwanie. Te dwa rynki azjatyckie bardzo dużo zawdzięczają sektorowi technologicznemu - są beneficjentami rewolucji AI i korzystają z napływu kapitału amerykańskich inwestorów i obligatariuszy. Natomiast rynki wschodzące jako całość ucierpiały z powodu problemów ekonomicznych wynikających z zamknięcia cieśniny Ormuz.
Zdaniem Jarosława Niedzielewskiego z Investors TFI, większość giełd rynków wschodzących zachowuje się w tym roku słabiej także z powodu umocnienia dolara, zakończenia cyklu obniżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, a być może nawet perspektywy ich podwyższania. Wielu analityków do tego katalogu problemów dodaje obawy globalnych inwestorów o kondycję branży półprzewodników i firm związanych z sektorem AI.
Na całym świecie można usłyszeć głosy, że rajd napędzany sztuczną inteligencją zaszedł za daleko. To nie przypadek, że na niezwykle mocnej w tym roku i kojarzonej z najnowocześniejszymi technologiami giełdzie w Seulu we wtorek w zeszłym tygodniu indeks KOSPI spadł o 10 proc. W piątek wzrósł jednak o 2,5 proc., gdyż inwestorów uspokoił sukces gigantycznej oferty publicznej w USA południowokoreańskiego producenta pamięci SK Hynix.
Spółka na rynku amerykańskim pozyskała aż 26,5 miliardów dolarów, co stało się największym w historii Stanów Zjednoczonych debiutem podmiotu zagranicznego. Przy okazji podważona została teza o bessie ogarniającej sektor sztucznej inteligencji. Na poprawie nastrojów zyskała także warszawska GPW, o której mówi się, że jest zakładnikiem globalnego sektora półprzewodników ze względu na wielki udział spółek technologicznych w indeksach rynków wschodzących. Sytuacja nadal jednak jest złożona, gdyż koreański KOSPI znów zachował się krańcowo i w poniedziałek 13 lipca stracił na wartości 9 proc.
GPW ma kilka argumentów
Ci inwestorzy, którzy chcieliby szybko zobaczyć WIG20 na poziomie 4 tysięcy punktów podkreślają, że tegoroczna hossa jest oparta na mocnych podstawach ekonomicznych. Polska gospodarka legitymuje się poważnym wzrostem PKB rzędu 3,5-3,6 proc. w skali roku, co wyróżnia nas pozytywnie na tle reszty Europy. Motorem napędowym jest ożywienie inwestycyjne, w dużej mierze wspierane przez kumulację środków z Krajowego Planu Odbudowy i militarnego programu SAFE.
Polscy konsumenci wydają dużo pieniędzy. Realne płace rosną szybciej niż inflacja, co przy jednoczesnym braku strachu przed zadłużaniem się, napędza popyt wewnętrzny. Widać to wyraźnie w sektorze kredytów hipotecznych, w którym akcja kredytowa rośnie rok do roku, a to przekłada się na zyski deweloperów.
W dodatku, obserwowana jest stabilizacja na rynku długu - rentowność 10-letnich obligacji skarbowych po okresowym wzroście do 6 proc. spadła do około 5,4 proc., co tworzy sprzyjające środowisko dla ryzykownych aktywów, jakimi są akcje. Zagraniczne fundusze inwestycyjne nadal patrzą na GPW przychylnym okiem i często kupują papiery polskich spółek ze względu na płynność i dobre wyniki gospodarcze kraju.
Jacek Brzeski















