Spis treści:
- Ropa pozostaje droga - Ormuz wciąż zablokowany
- Stopy bez zmian, banki centralne z "jastrzębim" przekazem
Ropa wybiła się mocno w górę na fali strachu przed powrotem do militarnej eskalacji z Iranem, oraz twardym stanowiskiem Trumpa, które może zapowiadać dalszą blokadę Ormuzu "na miesiące" - komentował w czwartek Marek Rogalski (DM BOŚ).
Rynki boją się więc eskalacji, a ta mogłaby nastąpić nawet podczas zbliżającego się weekendu.
Ropa pozostaje droga - Ormuz wciąż zablokowany
Choć w czwartek w trakcie dnia impet wzrostowy cen ropy nieco słabł, główne rynkowe benchmarki pozostają powyżej 100 dolarów za baryłkę, a pośród komentarzy z naftowego rynku są i takie, które sugerują wzrost ceny surowca o 5 dolarów na baryłce w każdym kolejnym tygodniu przedłużającej się blokady Ormuz. W takiej sytuacji zmaterializowałaby się najczarniejsze scenariusze dla naftowego rynku i światowej gospodarki zagrożonej inflacją i zahamowaniem wzrostu, a nawet recesją.
Stopy bez zmian, banki centralne z "jastrzębim" przekazem
Od braku zmian stóp przez Fed i EBC chyba ważniejszy okazuje się przekaz płynący z konferencji po posiedzeniach komitetów banków centralnych. Przekaz jest jednoznacznie "jastrzębi".
W tym otoczeniu tak ważna staje się nie sama decyzja o stopach procentowych ze strony banków centralnych, lecz retoryka. Rynek pracy i konsument nie dają dziś bankom centralnym przestrzeni na podwyżki "z prawdziwego zdarzenia". Jastrzębie komentarze są obecnie niezbędne, by utrzymać sentyment rynku na określonym poziomie bez rzeczywistego zacieśniania polityki" - komentuje w czwartek Kamil Szczepański, analityk rynków finansowych XTB i przypomina: "Doświadczenie lat 2022-2024 pokazało, że stopy procentowe są skuteczne w chłodzeniu popytu i kotwiczeniu oczekiwań inflacyjnych, ale słabo nadają się do neutralizowania szoków podażowych".
Na rynku walutowym złoty trzyma poziom i nie daje się zepchnąć z ringu - PLN nieco zyskiwał do euro i dolara, choć wciąż nasza waluta (i innych rynków wschodzących pozostaje pod presją rozedrganej geopolityki).
"Negatywny wpływ na rynek miał głównie brak sygnałów deeskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie, a wręcz spekulacje dotyczące szybkiego i intensywnego ataku USA na Iran, który mógłby zostać przeprowadzony w krótkim terminie" - skomentował cytowany przez Polską Agencję Prasową Mirosław Budzicki, strateg rynkowy PKO BP. "Kierunek zmian notowań w najbliższych dniach będzie uzależniony od rozwoju wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Można odnieść wrażenie, że rynek uwzględnia już możliwe umiarkowanie negatywne scenariusze, co daje przestrzeń do lekkiej aprecjacji złotego w kierunku 4,25/EUR" - dodał. "Rosnące prawdopodobieństwo podwyżek stóp procentowych EBC (w czwartek dyskutowana była taka opcja, którą rynek wycenia w pełni w czerwcu) i Fed ma negatywny wpływ na złotego i będzie hamowało skalę ewentualnego odreagowania" - napisał w komentarzu dla PAP.
Na krajowym podwórku najważniejszym czynnikiem pozostaje odradzająca się presja inflacyjna. Inflacja CPI w kwietniu rok do roku wyniosła 3,2 proc., a miesiąc do miesiąca 0,6 proc. - poinformował w czwartek GUS.
"Wstępny odczyt GUS za kwiecień zaskoczył rynek" - skomentował Konrad Ryczko (DM BOŚ) przypominając, że spodziewano się wzrostu inflacji do 3 proc.
"Głównym motorem wzrostu cen są paliwa, drożejące o 8,4 proc. r/r w bezpośrednim związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie i blokadą Ormuz, choć rządowe działania osłonowe przełożyły się na spadek cen paliw o 1,8 proc. m/m" - podsumował analityk.
Dla rynku w dłuższym terminie taka inflacyjna presja oznacza jedno - już nie mówimy o trwałym "zamrożeniu" stóp na dotychczasowym poziomie, a zaczynamy rozważać scenariusze podwyżek. Jak widać, atak USA i Izraela na Iran trwale wywrócił niedawne dezinflacyjne scenariusze.

















