Reklama

Amerykańskie indeksy kontynuują odbicie

Huragan Irene nie zaszkodził nastrojom inwestorów, ale zdecydowanie zmniejszył ich aktywność: indeksy na Wall Street wzrastały zdecydowanie, lecz przy umiarkowanych obrotach.

Indeks S&P 500 przebijał strefę oporu 1195 - 1215 punktów i finiszował na poziomie 1210 punktów, czyli 2,8 proc. nad kreską. Kolejną barierę stanowią okolice 1225 punktów - powiązane zarówno z poziomem zniesienia 50 proc. Fibonacciego gwałtownych, letnich przecen, jak i szczytami z listopada ubiegłego roku. Średnia Dowa kończyła notowania na 2,3 - proc. plusie, na poziomie 11 539 punktów.

Od 19 sierpnia indeksy S&P 500 i Dow Jones Industrial Average wzrosły odpowiednio o 7,7 proc. i 6,7 proc. Można zatem spodziewać się, że część inwestorów będzie w nadchodzących dniach chciała zrealizować zyski. W tym tygodniu kluczowe, szczególnie w świetle piątkowego wystąpienia szefa Fed, Bena Bernanke, będą dane makroekonomiczne, a w pierwszym rzędzie odczyt indeksu ISM dla amerykańskiego przemysłu i dane z rynku pracy. Analiza regionalnych wskaźników takich jak Philly Fed (przybrał wartość typową dla recesji), NY Empire State, czy opublikowanego wczoraj Dallas Fed, nie nastraja optymistycznie przed odczytem indeksu ISM. Wskazuje ponadto, że jedną z najsłabszych sfer życia gospodarczego USA w sierpniu był rynek pracy. Dodatkowym sygnałem ostrzegawczym przed publikacją oficjalnych danych przez Departament Pracy są wskazania ogłaszanej w każdy czwartek liczby nowo zarejestrowanych bezrobotnych. Dziś ważne będą dane dotyczące nastrojów konsumentów - o 16:00 publikowany jest indeks Conference Board (konsensus 52,0 punktów, poprzednio 59,5 punktów). Istotny w kontekście dalszych poczynań Fed, będzie zapis ostatniego, sierpniowego posiedzenia FOMC, na którym m.in. zadeklarowano utrzymanie kosztu pieniądza na poziomie bliskim zera przez minimum dwa lata. Wczoraj z kolei do zakupów zachęcił odczyt dynamiki wydatków Amerykanów, która w lipcu wzrosła w ujęciu miesięcznym znacznie mocnie niż prognozowano - o 0,8 proc.

Reklama

Europejski Bank Centralny jest ciągle aktywny na rynku wtórnym długu - w ubiegłym tygodniu skupił obligacje warte 6,65 miliarda euro, co daje łącznie 42,9 miliarda euro na przestrzeni trzech ostatnich tygodni. Choć struktura zakupów nie jest ujawniana, to wszystko wskazuje na to, że w pierwszej kolejności nabywane były papiery dłużne Włoch i Hiszpanii. Dziś odbędzie się pierwsza od czasu, kiedy aktywny na rynku długu jest ECB aukcja dziesięcioletnich włoskich obligacji, która będzie prawdziwym testem zaufania inwestorów. Znakiem ostrzegawczym jest fakt, że kiedy mocno, do okolic poziomu 5 proc. spadały rentowności (choć od sierpniowego minimum, mimo interwencji ECB na rynku długu spread między rentownością 10 - letnich papierów włoskich i niemieckich mimo wszystko wzrósł o 20 pb) nie zniżkowały kontrakty CDS na włoski dług. Tylko w tym tygodniu zapadają włoskie instrumenty dłużne o łącznej wartości przekraczającej 25 miliarda euro. Na początku europejskiej sesji najmocniej wzrastał londyński FTSE 100, który zwyżkował o 2,5 proc., do poziomu 5260 punktów. Przyczyną tak mocnych wzrostów jest fakt, że wczoraj kiedy londyńska giełda była zamknięta, pozostałe indeksy mocno zyskiwały. Około 1 proc. nad kreską był też madrycki Ibex 35, pozostałe średnie giełdowe notowały umiarkowane wzrosty. Warszawski WIG 20 rósł o ponad 1 proc., a notowania na GPW będzie dziś wspierał dobry odczyt PKB za II kwartał: 4,3 proc. zamiast oczekiwanych 4,2 proc.

Bartosz Sawicki

Departament Analiz DM TMS Brokers S.A.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »