Reklama

Amerykańskie problemy Europie niestraszne

W ostatnim czasie wyraźnie zmienił się ton napływających z USA informacji. Krótko po wyborach prezydenckich kapitał napływał do Ameryki szerokim strumieniem w nadziei na ogromne zyski wynikające z nowych republikańskich rządów. W ostatnim czasie wyraźnie zanikł ten polityczny czar, a wraz z nim oczekiwanie na stymulacyjną politykę fiskalną. Wczoraj doszedł do tego kolejny niekorzystny sygnał związany z coraz bardziej zacieśniającą się polityka monetarną.

W praktyce można już powiedzieć, że czar Donalda Trumpa zdążył prysnąć niczym bańka mydlana. Tym samym polityka fiskalna w najbliższym czasie najprawdopodobniej nie stanie się wyraźnie prowzrostowa. Wczoraj doszedł do tego kolejny problem w postaci nieco ostrzejszej niż się spodziewano polityki monetarnej.

Otóż zgodnie z protokołem z ostatniego posiedzenia FOMC większość członków Rezerwy Federalnej uważa, że bank powinien w dalszej części tego roku podjąć kroki w celu rozpoczęcia redukcji sumy bilansowej wynoszącej aktualnie 4,5 biliona dolarów. Pierwszym krokiem do osiągnięcia tego celu będzie zmiana w polityce reinwestycji środków z zapadających obligacji oraz odsetek od nich.

Reklama

Najprawdopodobniej nie będzie to oznaczało zakończenia całości reinwestycji w jednym momencie, ale ograniczania będą wprowadzane stopniowo z decyzją w tym zakresie podjętą pod koniec tego roku. Inwestorzy jak dotąd niezbyt brali pod uwagę ten aspekt polityki monetarnej, wiec teraz musieli się do niego skokowo dostosować i wywołało to spadki na parkietach. Ponadto członkowie monetarnego gremium przeprowadzili dłuższą rozmowę na temat rynku akcji, w której część z nich wskazało na wysokie wyceny akcji w relacji do historycznej normy. Rezerwa Federalna bardzo rzadko odnosi się do tego typu kwestii, więc inwestorzy mogli nieco się przestraszyć perspektywą głębszej korekty. W konsekwencji początek sesji w Europie był minorowy, ale szybko nastroje zaczęły się poprawiać.

Pewnym niewielkim wsparciem mogła być wypowiedź Mario Draghiego, który o poranku podkreślił, że nie ma potrzeby zmiany aktualnej polityki EBC, a przed zmianą nastawienia bank musi zyskać wystarczającą pewność, że inflacja powróci do celu w średnim terminie, nawet po ograniczeniu wsparcia. Ważniejszym powodem poprawy nastrojów mógł być jednak fakt, że parkiety europejskie są ostatnio silniejsze od Wall Street, gdyż nie były wcześniej tak "napompowane" nadziejami na Trumponomikę. Tym samym krajowy indeks WIG20 w pełni odrobił poranne straty i sesję zakończył na poziomie zbliżonym do wczorajszego zamknięcia.

Łukasz Bugaj

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »