Reklama

Back on track

Nastroje na GPW zmieniły się od wczorajszego popołudnia do dzisiejszego poranka o 180 stopni, a ceny akcji stopniowo rosły od początku do końca notowań, częściowo negując wczorajszą słabość.

WIG20 zyskał dziś ok. 1,9 proc. w trakcie notowań ciągłych i ponad 3 proc. łącznie z końcowym fixingiem, odrabiając z nawiązką wczorajsze straty i powracając tym samym w obszar konsolidacji między 2220 i 2280 punktów. Mankamentem sesji była jednak skala obrotów, których wartość przekroczyła 1 mld PLN dopiero na 5 minut przed zakończeniem ciągłych.

Mniejsze obroty w czasie wzrostowej sesji każą z rezerwą podejść do możliwości kupujących, choć niewątpliwie dzisiejsza sesja jest ich sukcesem, ponieważ jeszcze wczoraj po południu (przy widocznej słabości giełd amerykańskich) można było zakładać, że w piątek obserwować będziemy spadek cen akcji.

Reklama

GPW wyróżniła się na plus na tle rynków europejskich, gdzie rzadko który z głównych indeksów zyskiwał 1 proc. Notowania w USA rozpoczęły się neutralnie, pomimo lepszego od oczekiwań odczytu PKB za IV kwartał po pierwszej rewizji (5,9 proc. wobec oczekiwanych 5,6 proc.). Co ciekawe, WIG20 piął się w górę nawet w ostatnich minutach handlu, kiedy znane już były inne dane z USA - liczba transakcji na rynku wtórnym spadła do 5,05 mln sztuk, a oczekiwano 5,5 mln. Po tej publikacji Dow Jones spadł o 0,4 proc. w ciągu 10 minut, zaś WIG20 zyskał kilka kolejnych punktów w tym samym czasie.

Ponieważ przed końcowym fixingiem teoretyczny kurs otwarcia wskazywał nawet na 88-proc. wzrost notowań Orlenu (tak, to nie pomyłka) czy kilkunastoprocentowy wzrost innych dużych spółek z WIG20, wypada przyjąć, że siła GPW w końcówce notowań i na zamykającym handel fixingu, była wynikiem silnego popytu spekulacyjnego i wynikała raczej z płytkości rynku, niż z rzeczywistych poczynań większej liczby inwestorów. Zatem, mimo że 3-proc. wzrost WIG20 na piątkowej sesji jawi się jako spektakularny, w istocie nie jest on do końca przekonujący o sile rynku. Raczej informuje o ułomnościach GPW i jej podatności na duże wahania w krótkich okresach czasu.

Po wczorajszej słabości euro próbowało ponownie przebić się przez barierę 1,36 USD, lecz kolejny (szósty) raz sukces okazał się chwilowy. Znacznie bardziej okazale wypadły zdobycze złotego, który umocnił się o 1 proc. do dolara, 0,6 proc. do euro (to najniższe zamknięcie tygodnia od grudnia 2008 roku), i 0,5 proc. do franka (to także najniższe zamknięcie tygodnia od grudnia, ale 2009 roku).

Poprawę nastrojów widać było na rynku surowcowym. Ropa podrożała o 1,5 proc., złoto o 0,6 proc., a miedź o 1 proc.

KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ

Emil Szweda, Open Finance

Dowiedz się więcej na temat: Akcji | GPW | WIG20 | słabość

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »