Reklama

Banki w dół po propozycji KNF

Dobre nastroje po wczorajszej zdecydowanie pozytywnej końcówce na parkietach w USA przełożyły się na wyższe otwarcia w Europie, lecz warszawski parkiet pozostawał niewzruszony. Na kupujących działała deprymująco bliskość oporu na poziomie 2350 pkt. Do południa indeks podążał płasko wobec wczorajszego zamknięcia, potem drgnął 15 pkt. w górę ale nie na długo. Po 15-tej zaczęła się wyprzedaż banków zaangażowanych w kredyty hipoteczne denominowane we frankach.

Wprawdzie frank szwajcarski dziś znów taniał, zszedł nawet poniżej 3,95 zł, to niepomyślnie dla banków wypadła konferencja szefa KNF Andrzeja Jakubiaka. W trakcie dość długiej prezentacji szef Komisji Nadzoru Finansowego doprecyzował propozycję możliwości przewalutowania kredytów frankowych po cenach z dnia wzięcia kredytu. Różnica między cenami miałaby być pokryta po połowie przez bank i kredytobiorcę, co oznacza realną stratę w sektorze bankowym szacowaną na 20 mld zł. Byłaby tu możliwość rozpisania straty przez bank na całość okresu kredytowania. Taka poduszka bezpieczeństwa oznaczała by księgowo dla banków stratę w br. roku w sumie nieco ponad 1 mld zł.

Reklama

Banki zareagowały zdecydowanym spadkiem. Spośród dużych najmocniej spadł BZWBK i mBank po -4,5 proc. Mniej stracił PKO BP - 2 proc. Nie zareagował natomiast, a przeciwnie, zaczął rosnąć Pekao S.A, który nie udzielał w ogóle kredytów denominowanych we frankach. Zresztą nie tylko ta spółka zareagowała wzrostem w czasie kiedy banki podlegały wyprzedaży. Ruszył w górę KGHM (+4,5 proc), któremu pomagały od rana rosnące ceny miedzi. Dobrze zachował się też PKN Orlen (+3,2 proc.). Pozwoliło to zrekompensować znaczny spadek banków, a w końcówce sesji udało się nawet wyjść ponad kreskę. WIG20 wzrósł ostatecznie 0,2 proc. przy wolumenie 715 mln.

Jakkolwiek opór na poziomie 2350 pkt. jest dość poważny to wypada zauważyć, że skomasowana wyprzedaż kilku banków nie pociągnęła za sobą pogorszenia nastrojów na całym parkiecie, a przeciwnie wzmogła zakupy innych spółek. Rynek nie jest zatem płytki, popyt szuka spółek do zakupu. Z drugiej strony nie można też powiedzieć, że popyt dominuje, skoro rano nie reagował na spore wzrosty w Europie. Wydźwięk sesji jest mimo wszystko pozytywny. Rynek mimo problemów z bankami, nie podążył w kierunku głębszej korekty, czyli w stronę dołka 2250 pkt. Wydaje się, że bardziej prawdopodobne jest przełamanie oporu 2350 pkt.

Witold Zajączkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »