Reklama

Bardzo ważne zależności na WIG20

Na wykresie tygodniowym WIG20 widać, jak ważna powinna być teraz rozgrywka wokół strefy zwrotnej 2178 - 2174 punktów lub przejście ponad 2200 punktów. W górnych przebiegach czasowych mamy narastającą, średnioterminową spiralę rynku niedźwiedzia dla indeksu największych tuzów z GPW i to jest najpoważniejsze, ilościowe ryzyko.

W tą strukturę czy też tendencję wpisuje się układ harmoniczny XO-ABCD i nie jest to zabawna formacja dla byków, tylko arcyskomplikowany technicznie układ cenowy. Odgrywa on ważną rolę quasi negatywnego silnika, który rozpędza się wzrastającymi ryzykami zewnętrznymi, ale nie tylko. Oczywiście ostatnio udało się przeskoczyć ponad 2174 pkt., więc teraz popyt musi powalczyć o zameldowanie się przy 2300 punktów, gdzie formacja ma wyznaczony punkt D. I wówczas trzeba będzie sprawdzić czy taka układanka zawiera w sobie elementy double repo (podwójnej penetracji) czy też raczej znamiona V- korekty.

Reklama

Trzeba śledzić więc WIG20 czy przenoszony jest wyższą aktywnością na wzroście cen spółek czy też obroty narastają na malejących kwotowaniach. Gra o 2300 punktów jest nieco mniej ważna teraz, gdyż kilkudniowy wzrost awersji do ryzyka skłania do zmartwień o siłę TL 2178 - 2174 pkt. Pęknięcie tej strefy obronnej może znowu obniżyć notowania indeksu do obszaru 2104 - 2050 pkt. Takiego naprężenia byki mogą już nie obronić po raz trzeci i to także jest kolejne ryzyko, które pośrednio wpływa na całą otoczkę psychologicznego rozgrywania WIG20.

Dzisiejszy obrót na największych spółkach z GPW przebiegał przy podwyższonej, pięciosesyjnej zmienności rzędu 1,34 procent. Ponadto spadek notowań o 1,1 proc. został wyprowadzony zwiększoną aktywnością a wymiany na poziomie 762 mln zł wypadły powyżej dwudziestosesyjnej średniej obrotów. To pokazuje, że popyt trochę skapitulował, korygując relatywnie do światowych, głównych indeksów, które w ostatnich tygodniach były nieco słabsze od indeksu krajowych blue chipów.

W trakcie wielu wrześniowych sesji było wyraźnie widać, że przy złych danych makro z USA czy znaczącym, globalnym wzroście awersji do ryzyka (wrześniowy odczyt ISM produkcji wypadł w rejonie recesyjnych 49,1 pkt. wobec oczekiwanych 51 pkt. czy też atak dronów na rafinerie koncernu Aramco zagroził konfliktem zbrojnym USA - Iran) popyt budzi się do gry na spółkach z WIG20. To bardzo ciekawa i czytelna zależność, podobnie jak wczorajsze głosy ważnych Strategów komercyjnych, iż przy obecnych poziomach ropy naftowej dwucyfrowy procentowo skok kursu płynnego surowca pobudza hossę na akcjach z Wall St.

Taki stan często pozwala mówić o pozytywnej dywergencji, po której kolejnym etapem powinien być stan ulgi i funkcyjne zwiększenie apetytu na ryzykowne aktywa albo wręcz odwrotny proces. Oczywiście przy zanegowaniu wspomnianej dywergencji rynku byka.

Z drugiej strony ostatnie pięć sesji pokazało, że komercyjni gracze mogą budować sobie pozycję hedgingową na nasz rynek, aby spokojnie przetrwać do końca 2019 roku nawet, gdy WIG20 złamie wsparcia 2104 czy 2050 punktów. Wyraźnie większe obroty mieliśmy wczoraj przy rynkowym szoku podażowym ropy naftowej i to przy wzroście WIG20 o 0,77 proc. Do tego nowa, grudniowa seria FW20 wykazywała wzrost LOP przy wzmocnieniu kwotowań. Może roszada ta jest przypadkowa i nie związana z najbliższym, piątkowym wygasaniem instrumentów pochodnych, ale trzeba myśleć wielowarstwowo, że inwestorzy zapewne zakładają konkretne scenariusze na najbliższe miesiąca. To właśnie często widać na rynku terminowym a czytelna zależność wśród komponentów z WIG20 jest tego dowodem.

Michał Pietrzyca

Dowiedz się więcej na temat: giełdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »