Reklama

Bernanke: jest arsenał, nie ma decyzji

Bieżący tydzień jest póki co okresem wyczekiwania - na najważniejszych parach walutowych, jak i na rynkach akcji inwestorzy boją się podjąć ważniejszych decyzji. Większy ruch mamy jedynie na chińskim rynku akcji, gdzie po fatalnym styczniu byki podejmują próbę przejęcia kontroli nad sytuacją. Dziś czekają nas dane o nowych bezrobotnych z USA, ale publikacja danych o sprzedaży została przełożona na jutro.

Najważniejszym wydarzeniem wczorajszego dnia miało być wystąpienie szefa Fed w amerykańskim Kongresie poświęcone omówieniu sposobu wycofania nadzwyczajnych instrumentów polityki monetarnej zastosowanych przez amerykański bank centralny w odpowiedzi na kryzys. Wystąpienie ostatecznie nie odbyło się (co wyeliminowała potencjalnie najciekawszą rundę pytań) ze względu na opady śniegu. Zgodnie z zapowiedzią Fed opublikował jednak przygotowaną wcześniej treść wystąpienia. Porządkuje ona dominującą linię myślenia w Fed odnośnie odejścia od super luźnej polityki monetarnej. W szczególności warto zwrócić uwagę na:

Reklama

" Potwierdzenie harmonogramu wycofania programów płynnościowych

" Zamiar wprowadzenia stopy depozytowej i być może mianowanie jej okresowo jako głównej stopy Fed

" Zamiar wykorzystania operacji reverse repo i wprowadzenia depozytów terminowych dla banków

" Propozycja wprowadzenia docelowej sumy do ściągnięcia z systemu bankowego (za pomocą reverse repo i depozytów) na dany okres

" Zamiar rolowania zapadających obligacji skarbowych ale nie hipotecznych

Powyższe proponowane zmiany oznaczają, iż polityka pieniężna nie będzie tak prosta w interpretacji dla uczestników rynku jak przed kryzysem. Zamiast jednej stopy Fed może wykorzystywać kilka narzędzi jednocześnie. Może się na przykład okazać, że rynek będzie koncentrował swoją uwagę na łącznych zmianach stopy depozytowej i proponowanej do ściągnięcia ilości pieniądza. Interpretacja tych zmian będzie jednak zapewne różna przez różnych inwestorów. Należy jednak pamiętać, iż są to na razie jedynie propozycje, a konkretne ustalenia będą wprowadzane na posiedzeniach Fed. Należy również podkreślić, iż choć Ben Bernanke szczegółowo wyjaśniał opisane narzędzia, bardzo silnie podkreślał, iż jest to plan na bliżej nieokreśloną przyszłość. Jeśli cokolwiek można było wywnioskować z tego wystąpienia odnośnie czasu, to że Fed woli raczej ryzyko pozostawienia zbyt luźnej polityki pieniężnej na zbyt długo, niż zdławienia wzrostu gospodarczego. Tym samym jest ono raczej negatywne dla dolara.

Zobacz wykres

Reakcja rynku na tekst wystąpienia była niejednoznaczna. Początkowo dolar umacniał się, ale był to raczej pokaz siły niedźwiedzi ponieważ, trudno oczekiwać aby pierwsze ruchy nastąpiły już po zapoznaniu się z treścią (dość długiego jednak) wystąpienia. Można raczej wnioskować, iż po lekturze wystąpienia inwestorzy odwracali wcześniejszy ruch. Sytuacja techniczna na parze EURUSD zaczyna się komplikować. Pisaliśmy o dwóch dziennych doji mogących dać bykom siłę do odbicia. Z drugiej strony wzrost zawrócił na ważnym oporze 1,3850 i wydawało się, iż sprzedający mają sytuację pod kontrolą. Fala impulsu (spadkowa) została jednak tym razem dość szybko zdławiona, co może sugerować wyczerpanie ruchu spadkowego. Z drugiej strony o scenariuszu wzrostowym będziemy mogli mówić dopiero w momencie, gdy pokonany zostanie opór 1,3850. Sytuacja waży się również na parze EURJPY, gdzie po silnych spadkach korekcyjne odbicie dotarło to wybitego wcześniej wsparcia 124,30. Zatrzymanie wzrostów w tym miejscu nie jest przypadkowe. Jeśli rynek powróci do spadków, będzie to potwierdzeniem siły sprzedających, lecz ewentualne wyjście powyżej wspominanego poziomu mocno skomplikuje sytuację. Niebagatelny wpływ na te rynki może mieć spekulacja wobec dzisiejszego spotkania liderów UE, gdzie omawiany będzie pakiet pomocy dla Grecji.

Zobacz wykres

Niezdecydowanie mamy również na globalnych rynkach akcji. Wyjątkiem są Chiny, gdzie byki odnoszą coraz większe sukcesy. Tym razem planów nie pokrzyżowały im dane o inflacji - co prawda wzrost cen producenta był wyższy niż oczekiwano (4,3% wobec 3,9%), ale wzrost cen konsumenta znacznie niższy (1,5% wobec 2,2%). Świetne dane napłynęły również z Australii, gdzie w styczniu przybyło niemal 53 tys. nowych miejsc pracy (oczekiwano 15 tys.). To bardzo duże wzmocnienie dla dolara australijskiego, który ostatnio był pod dużą presją. Notowania pary AUDUSD wzrosły do poziomu 0,8880 i są blisko oporu 0,8915. W średniej perspektywie szanse na wzrost notowań pary z pewnością zwiększyłoby wybicie oporu 1,3850 w notowaniach EURUSD.

Warto zwrócić jeszcze uwagę na wczorajsze dane o bilansie handlowym w USA. Choć zgodnie z oczekiwaniami nie miały one większego wpływ na rynek pokazują dwie ciekawe tendencje. Po pierwsze rośnie deficyt handlowy USA (wyniósł w grudniu 40,2 mld USD wobec oczekiwanych 35,8). To potwierdza, iż wraz z ożywieniem gospodarczym wrócimy do problemu podwójnego deficytu w USA. Po drugie, rosną obroty handlowe i to w imponującym tempie, co jest kolejnym potwierdzeniem poprawy sytuacji gospodarczej.

Dziś najważniejszą publikacją są amerykańskie tygodniowe dane o nowych bezrobotnych. Rynek po raz kolejny oczekuje spadku (z 480 do 460 tys.), ale należy przypomnieć, iż kilka ostatnich tygodni z rzędu przeżywał rozczarowanie. Jeśli na rynkach akcji (i prawdopodobnie EURUSD również) ma nastąpić odbicie, tym razem dane nie mogą rozczarować iwnestorów.

Przemysław Kwiecień

Dowiedz się więcej na temat: Akcji | Arsenał | Ben Bernanke | Fed | USA | Ale | byki | inwestorzy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »