Reklama

Bez przełomu

Po nieudanej próbie wybicia intradayowej zapory podażowej fibo: 1711-1714 pkt (poranna faza notowań), kontrakty weszły w fazę ruchu spadkowego. Zaowocowało to powrotem serii grudniowej do wybronionego w piątek klastra popytowego: 1681-1685 pkt.

Warto podkreślić, że we wskazanym rejonie obóz byków ponownie uaktywnił się, choć podejmowane tutaj działania odwetowe trudno było traktować jako obraz dynamicznie zwiększającej się presji popytowej. Wręcz przeciwnie. Defensywne nastawienie kupujących wyraźnie nasilało się, co po raz kolejny wyróżniało nas negatywnie na tle rynków bazowych. 

Reklama

Ostatecznie poniedziałkowe zamknięcie wypadło na poziomie 1680 pkt, czyli niemalże w klastrze popytowym fibo. W końcowym fragmencie notowań podaż ponownie wykazywała się bowiem zdecydowanie większą aktywnością, tak więc wykreowany wcześniej niewielki ruch odreagowujący został całkowicie zanegowany.

Tak jak sugerowałem we wczorajszych opracowaniach, ewentualne wybicie respektowanej na razie zapory popytowej: 1681-1685 pkt przemawiałoby raczej za opcją kontynuacji tendencji spadkowej, uwzględniając tutaj możliwość powtórnego przetestowania wybronionego nie tak dawno węzła: 1656-1659 pkt, bądź nawet bazowego, średnioterminowego wsparcia: 1622-1631 pkt. Co istotne, wymieniony zakres cenowy posiada wzmocnienie w postaci dolnej linii kanału (kolor czerwony). Ponieważ głównym elementem konstrukcyjnym tej strefy pozostaje zniesienie 38.2 proc. całego, kilkumiesięcznego ruchu wzrostowego, rzeczywiście należy ją traktować jako bardzo istotny punkt odniesienia - również w nieco szerszej perspektywie czasowej.    

Podobną opinię można także sformułować w odniesieniu do ewidentnie honorowanej ostatnio zapory podażowej: 1746-1750 pkt.  Popyt wielokrotnie próbował sforsować tę przeszkodę, ale za każdym razem podaż z powodzeniem blokowała działania byków. Na obecnym etapie wydarzeń za pierwsze (lokalne) wyzwanie dla byków trzeba jednak uznać wymieniony już wcześniej klaster cenowy: 1711-1714 pkt. Wczoraj dokładnie tutaj (w porannej fazie notowań) doszło jak wiadomo do lokalnego przesilenia. 

Podsumowując, obserwując w tej chwili poczynania strony popytowej trudno na pewno mówić o jakimś przełomie. To podaż dyktuje bowiem warunki gry, często wbrew zewnętrznym, raczej pro-wzrostowym nastrojom. Oznaki relatywnej słabości docierały do nas już  w minionym tygodniu, tak więc wspomniana tendencja jedynie utrwala się w tej chwili. Z punktu widzenia techniki dopiero wybicie bardzo charakterystycznej zapory podażowej: 1746-1750 pkt świadczyłoby o zmianie podejścia byków do handlu.

Paweł Danielewicz

Dowiedz się więcej na temat: kontrakty terminowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »