Reklama

BP odkłada 20 mld USD na naprawę szkód

Firma British Petroleum tworzy specjalny fundusz naprawczy i zawiesza wypłatę dywidendy. Na giełdach w USA i Japonii po kilkudniowych wzrostach kupujący oddali inicjatywę sprzedającym.

Po pokonaniu poziomu 1110 pkt. amerykański indeks S&P500 napotyka poważne trudności w kontynuowaniu wzrostów. Wczorajsza sesja na Wall Street zakończyła się remisem pomiędzy kupującymi i sprzedającymi akcje, ale na rynku walutowym umacniały się dolar i jen, co sugeruje, że ryzykowne aktywa w dalszym ciągu mają szerokie grono zwolenników. Kurs euro względem dolara spadł poniżej poziomu 1,23 USD.

Reklama

W czwartek na decyzje inwestorów mogą wpływać takie czynniki, jak posiedzenie Szwajcarskiego Banku Narodowego (pomimo ubiegłotygodniowej interwencji kurs franka jest zaledwie o ok. 1 proc. poniżej świeżych rekordów względem euro), czy dane o dynamice produkcji przemysłowej w Wielkiej Brytanii. Hiszpania ma ujawnić wyniki stress testu, badającego zdolność banków do stawienia czoła różnym negatywnym scenariuszom na rynkach finansowych i w gospodarce. Już w maju największy bank hiszpański BBVA w związku z asekuracyjną postawą inwestorów nie zdołał pozyskać na amerykańskim rynku ponad 1 mld USD w formie obligacji.

Po czterodniowych negocjacjach z Białym Domem, brytyjska spółka paliwowa poinformowała w środę o utworzeniu specjalnego funduszu o wartości 20 mld USD, z którego będą pokrywane straty wyrządzone przez katastrofę w Zatoce Meksykańskiej. Dodatkowo, zgodnie z pogłoskami krążącymi od kliku dni wśród inwestorów, do końca roku koncern zawiesza wypłatę dywidendy ( w 2009 r. wyniosła ona 10 mld USD) i przystąpi do sprzedaży części aktywów, aby przygotować się na roszczenia z ponad 200 spraw toczących się przed sądami przeciwko BP.

Papiery dłużne notowane są na poziomie śmieciowych, w tym tygodniu agencja Fitch obniżyła rating firmy aż o sześć stopni, a Bank of America zabronił swoim traderom zawierania kontraktów z BP na termin dłuższy niż jeden rok.

Obserwatorzy z całego świata zbulwersowani tragicznymi konsekwencjami wycieku ropy do oceanu życzą brytyjskiemu koncernowi jak najgorzej, a panika inwestorów pozbywających się akcji i obligacji spółki sprawia, że do setek tysięcy osób bezpośrednio poszkodowanych dołączają kolejne związane z British Petroleum często nieświadomie. Wśród akcjonariuszy spółki BP, których łączne straty na papierze od połowy kwietnia sięgają 90 mld USD, znajdują się m.in. fundusze emerytalne i rządowe z Kanady, Norwegii, Chin, Singapuru.

Łukasz Wróbel

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o inwestowaniu, zapytaj doradcy OpenFinance

Niniejszy dokument jest materiałem informacyjnym. Nie powinien być rozumiany jako materiał o charakterze doradczym oraz jako podstawa do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w niniejszym opracowaniu są jedynie wyrazem opinii autorów w dniu publikacji i mogą ulec zmianie bez zapowiedzi. Open Finance nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego opracowania.

Dowiedz się więcej na temat: dywidenda | dolar

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »