Reklama

Burzliwy koniec kwartału

Koniec kwartału na rynkach akcji był bardzo burzliwy. Giełdowe indeksy były ciągnięte w dół przez ponownie odzywające się problemy banków, których symbolem stał się Deutsche Bank. Z drugiej strony spółki energetyczne zyskują dzięki wyższym cenom ropy. Nie można też zapominać o emocjach związanych z kampanią prezydencką w USA, które zaczynają udzielać się również na Wall Street.

Tuż przed zakończeniem wczorajszej sesji na europejskich parkietach, dobre nastroje zostały zmącone przez informacje mówiące o wycofaniu depozytów przez 10 funduszy z Deutsche Banku, co tylko podgrzało i tak już napiętą atmosferę wokół tej instytucji. To pokazuje, jakie powiązania rządzą globalnym system finansowy: bankructwo jednego podmiotu może zamrozić środki wielu innych instytucji, uruchamiając efekt domina. Co więcej, duża część kłopotów, z jakimi borykają się obecnie banki, jest spowodowana ich własnymi grzechami.

Reklama

Stosowanie przez lata nieprzejrzystych praktyk doprowadziło do nagromadzenia się licznych kar, które przy obecnie mniej korzystnym środowisku powoduje, że instytucje mają problem ze sprostaniem bardziej restrykcyjnych wymogów kapitałowych. Nie jest to problem tylko Deutsche Banku, ale całego sektora. Za oceanem opinia publiczna żyje skandalem związanym z Wells Fargo, który jest jednym z największych krajowych banków pod względem aktywów. W ostatnich latach jego pracownicy zakładali konta oszczędnościowe i kredytowe, o których klienci nic nie wiedzieli.

Również duże zamieszanie dziś na rynku wywołały doniesienia o planowanych zwolnieniach w ING Groep. Notowania banku na tę wieść zareagowały spadkami nawet rzędu 4.6 proc. Rynek jest obecnie przewrażliwiony na każdą informację związaną z tym sektorem. Warto również nadmienić, że globalny sentyment zaczął poprawiać się dziś po południu, po doniesieniu, że Deutsche uda się zmniejszyć karę narzuconą przez amerykański Departament Sprawiedliwości z 14 mld do 5.4 mld dolarów, co powinno uchronić go przed znacznym pogorszeniem współczynników kapitałowych mierzących jego stabilność finansową.

Patrząc na inne rynki, nie można nie dostrzec zdecydowanego odbicia cen ropy naftowej. Baryłka WTI kosztuje dziś niemal 48 dolarów, a Brent prawie 49 dolarów. Choć jest to zła informacja dla kierowców, to pomaga ona wycenie spółek z branży energetycznej. Dobre nastroje na rynku "czarnego złota" są pochodną ogłoszonego porozumienia krajów należących do OPEC, które daje nadzieje na szybszą likwidację nadpodaży tego surowca. Niemniej jednak na konkretne ustalenia musimy poczekać aż do listopada, co może oznaczać, że obecne odbicie będzie kruche.

Na globalny sentyment wpływ ma także kampania prezydencka prowadzona w Stanach Zjednoczonych. Wybory odbędą się za nieco ponad miesiąc, ale Wall Street już zaczęło bacznie śledzić sondaże. Oczywiście inwestorzy z Nowego Jorku kibicują Hillary Clinton, ponieważ Donald Trump oznacza większą niepewność. Za nami już pierwsza debata prezydencka, a w najbliższy wtorek zmierzą się w słownej potyczce kandydaci na wiceprezydentów: wspierający Trumpa, Mike Pence oraz Tim Kaine ze strony Clinton. Po trzech kwadransach od otwarcia notowań na nowojorskiej giełdzie S&P 500 zyskuje 0,5 proc., niemiecki DAX rośnie o 0.25 proc., a warszawski WIG 20 traci ponad 0.5 proc.

Michał Dąbrowski

Dowiedz się więcej na temat: giełdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »