Reklama

Chińska dywergencja

Dziś po raz kolejny mamy do czynienia z tzw. beztrendziem. Niepewność i kiepskie nastroje do giełdowych zakupów zagościły na parkietach Europy i Ameryki wobec braku powodów do kontynuacji zwyżek. Głównie jest to spowodowane niepewnością w sprawie Grecji i wyczerpaniem się sentymentu po zafundowanej przez EBC hossie w przypadku strefy euro oraz zwyczajną słabością i giełdowym marazmem w przypadku polskiego parkietu.

Podobnie Wall Street nie czuje się komfortowo z mieszanymi danymi makroekonomicznymi, niepewnym nadchodzącym sezonem wyników i perspektywą Rezerwy Federalnej podnoszącej stopy procentowe. Jednakże jest pewien giełdowy parkiet, który w ostatnim czasie ignoruje napływające słabe dane z gospodarki i obawy o przerośnięty rynek nieruchomości.

Reklama

Chińskich inwestorów w ostatnim czasie dopadła gorączka zakupów, która zapewniła kolejny udany tydzień na giełdach w Szanghaju i Hongkongu. To wszystko za sprawą wypowiedzi prezesa Ludowego Banku China, Zhou Xiaochuana. Wystarczyło tylko jego krótkie przemówienie, w którym wspomniał, że z uwagi na widoczne spowolnienie w chińskiej gospodarce bank centralny jest gotowy do dalszego luzowania polityki pieniężnej, zarówno za pomocą stopy procentowej, jak i środkami ilościowymi.

Ludowy Bank Chin prowadzi nietypową politykę - często zmienia stopę rezerw obowiązkowych, która w przypadku gospodarek państw zachodu jest stała od dłuższego czasu. Kolejna obniżka tej stopy może być punktem zapalnym dla i tak rozgrzanego już do czerwoności rynku nieruchomości w Chinach, który wybudował wiele pustych "miast widm". Jednakże inwestorzy nie przejęli się tym znacząco i akcje chińskich gigantów przemysłowych biły kolejne rekordy.

Jak długo może potrwać chiński entuzjazm? Przykład Wall Street pokazał, że niekrótko i potrzeba naprawdę znaczącego powodu by inwestorzy zaczęli wyprzedawać posiadane akcje. Niemniej, warto zauważyć, że Hang Seng Enterprise dociera do lokalnych szczytów z połowy 2011r. Czas pokaże czy będzie to wyraźną przeszkodą dla chińskiej hossy na oparach PBoC, ale mieszane nastroje na giełdach i słabe dane z największych gospodarek to wystarczający powód by postawić znak zapytania nad dalszymi wzrostami na chińskim parkiecie.

Paweł Ropiak

Dowiedz się więcej na temat: giełdy | chińskie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »