Reklama

Chiński niedźwiedź bez pazurów? Możliwy wzrost w tym tygodniu

S&P obronił w piątek wzrosty, ale zakończył sesję niżej niż ją rozpoczął, co oczywiście może prowokować do refleksji o sile byków na cztery dni przed publikacją dynamiki PKB w IV kwartale.

S&P obronił w piątek wzrosty, ale zakończył sesję niżej niż ją rozpoczął, co oczywiście może prowokować do refleksji o sile byków na cztery dni przed publikacją dynamiki PKB w IV kwartale.

Ekonomiści szacują, że wzrost gospodarczy w USA wzrósł o 3,5 proc. w IV kwartale wobec 2,6 proc. w III kw. Dane poznamy w piątek. Oczywiście liczby te są uwzględnione w cenach akcji co najmniej od pół roku i nie wywołają raczej trwałego wstrząsu na rynkach, ale z pewnością są też odpowiednio ważne, by przypisać im rolę driver'a rynkowych zdarzeń w tym tygodniu. Oczekiwania są więc dobre, wspomagane wynikami amerykańskich korporacji, z których zdecydowana większość przebija oczekiwania analityków. W piątek raport ogłosiła gospodarka USA w pigułce czyli koncern General Electric i także on stanął na wysokości zadania. Dziś poznamy wyniki kwartalne McDonadld's.

Reklama

Tymczasem w Azji trwa swoiste rozdwojenie jaźni. Shanghai Composite spadł o 0,7 proc. (po nieudanym poprzednim tygodniu), a Nikkei wzrósł o 0,7 proc. Już od dłuższego czasu obserwujemy wyraźną dekorelację na azjatyckich rynkach, widoczną doskonale w statystykach rocznych. SC stracił ponad 13 proc. w ostatnich 12 miesiącach, a Nikkei oscyluje w okolicach zera. Z tego powodu, to nie te dwa indeksy powinny przyciągać uwagę inwestorów z Europy, ale dwa inne, z którymi korelacja europejskich barometrów jest wyraźniejsza. Chodzi o Kospi (plus 0,6 proc.) i Hang Seng (w dół o 0,3 proc.). Na podstawie tej obserwacji (za którymi indeksami podąża Europa) można zaryzykować tezę, że trwające od dłuższego czasu spadki na giełdzie w Szanghaju nie są groźne dla pozostałych giełd. Przynajmniej na razie.

Co może wydarzyć się w Warszawie? Piątkowa sesja przyniosła rozczarowanie tym inwestorom, którzy spodziewali się odbicia, ale w moich oczach była to sesja całkiem udana, czwartkowy dołek w okolicach 2 720 pkt został obroniony. To dużo jak na nie najlepszą atmosferę przed sesją. Z drugiej strony nie udało się też nawet na moment przekroczyć czwartkowego maksimum, co sprawia, że piątkowe zmiany wyglądają bardziej na odroczenie wyroku niż powrót do wzrostu. Właściwie jedynym argumentem jaki posiadają posiadacze akcji jest lawinowo rosnąca liczba ostrzeżeń o zbliżającej się korekcie spadkowej. Większość nie ma racji, więc być może nie jest to jeszcze ten dzień, który przyniesie rozstrzygnięcia. Rynkowi pomoże zwyżka cen surowców i kontraktów na S&P, dobre prognozy wzrostu gospodarczego no i wspomniana wyżej możliwa gra "pod amerykański PKB", która powinna stać się szybko dominującym tematem rynkowych komentarzy i poglądów. Przeciw posiadaczom akcji działać mogą dzisiejsze rozstrzygnięcia w sprawie OFE i nieoczekiwanie dalekosiężne skutki rozporządzenia ministra finansów w sprawie finansów gmin, grożące zamrożeniem inwestycji komunalnych. Na szczęście demony bessy budzą się długo i zwykle bez udziału mediów. Możliwe więc, że ten tydzień jeszcze prześpią.

Emil Szweda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »