Reklama

Chiny "wessały" o 51 proc. więcej

Po ubogim w dane makroekonomiczne ubiegłym tygodniu, nowy zaczął się od publikacji dwóch ważnych informacji z Azji. Ponadto w strefie euro nieznacznie spadła produkcja przemysłowa.

Po pierwsze, japońska gospodarka skurczyła się w czwartym kwartale 2010 r. i tym samym spadła z drugiego na trzecie miejsce w światowym rankingu. PKB Japonii był w IV kw. 2010 r. o 2,2 proc. wyższy niż rok wcześniej, natomiast w odniesieniu do poprzedniego kwartału spadł o 0,3 proc., co było nieco lepszym wynikiem od oczekiwań ekonomistów (prognozowano spadek o ok. 0,5 proc.). Drugą największą gospodarką świata jest obecnie gospodarka Chin.

Reklama

Kolejna wiadomość, która może mieć znaczenie zwłaszcza dla inwestorów obserwujących dynamikę relacji pomiędzy ekonomicznymi mocarstwami, to dzisiejsze dane o handlu zagranicznym z Chin. Tutaj niespodzianka była znacznie większa niż w przypadku danych z Japonii. W styczniu 2011r. przyspieszył zarówno import, jak i eksport Chin - były one odpowiednio o 51 proc. i 38 proc. wyższe niż rok wcześniej (spodziewano się wzrostu importu o 21 proc., a eksportu o 28 proc.). Tak gwałtowny wzrost importu sprawił, że już trzeci miesiąc z rzędu zmniejszało się saldo bilansu handlu zagranicznego Chin - styczniowa nadwyżka 6,4 mld USD była najmniejsza od kwietnia 2010 r. Biorąc pod uwagę, że kilka dni temu Chińczycy świętowali Nowy Rok, a rolnicze prowincje walczą obecnie z suszą, można prognozować, że w przyszłym miesiącu nadwyżka eksportu nad importem skurczy się jeszcze bardziej i nie wykluczone, że w lutym lub marcu podobnie, jak w ubiegłym roku Chiny staną się na krótko importerem netto dóbr. Taki scenariusz byłby szczególnie nie na rękę Stanom Zjednoczonym, które od dłuższego czasu sugerują, że Chiny nieuczciwą polityką kursową dotują eksporterów.

W poniedziałek na europejskich rynkach akcji optymizm inwestorów był mniej widoczny niż na azjatyckich rynkach, ale większość indeksów kończyła dzień na plusie. Jednym z wyjątków była warszawski parkiet - WIG20 wprawdzie rozpoczął sesję powyżej piątkowego zamknięcia, ale później stopniowo osuwał się na coraz niższe poziomy. Ostatecznie indeks największych spółek z GPW zakończył sesję spadkiem o 0,4 proc. Pozytywnie wyróżniły się akcje BRE Banku i Telekomunikacji Polskiej, które podrożały o ponad 1 proc., ale, co warto odnotować, za cenami surowców przestał nadążać kurs KGHM. W poniedziałek po południu miedź drożała o 1,6 proc., srebro o ok. 2,5 proc., natomiast akcje polskiej spółki wydobywczej potaniały o 0,5 proc. Złoty wyraźnie tracił na wartości względem wszystkich głównych walut.

KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ

Łukasz Wróbel, Noble Securities

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »