Reklama

​Chwilowa zadyszka czy początek korekty?

Po fatalnym rozpoczęciu nowego tygodnia i spadku głównych amerykańskich indeksów o ponad 1.5 proc., początek dzisiejszego dnia przynosi odbicie notowań ryzykownych aktywów. Kontrakty terminowe na indeks S&P500 powracają w okolicę dolnego ograniczenia wczorajszej luki spadkowej, niewielkie wzrosty widoczne są również w przypadku niemieckiego DAX-a.

Sentyment w najbliższym czasie wciąż może pozostawać jednak kruchy, bowiem chiński wirus zbiera coraz większe żniwo, podnosząc obawy o wzrost gospodarczy. W takich warunkach powrót na ostatnie szczyty może pozostawać utrudniony. Liczba ofiar w dalszym ciągu wzrasta i przekroczyła już 100 osób, rośnie także liczba potwierdzonych przypadków zakażeń wirusem.
Spotyka się to ze stanowczą odpowiedzią władz w Pekinie, które wprowadziły ograniczenia w przemieszczaniu się ludności, które na tą chwilę dotknęły już ponad 50 mln osób. Podjęta została również decyzja o przedłużeniu okresu świątecznego. Przy podjęciu tak znaczących kroków jest niemal pewne, że wirus odciśnie swoje piętno na odczytach gospodarczych z Państwa Środka za pierwszy kwartał. Otwartym pytaniem jest jak znaczące ono będzie, co zależeć będzie w znaczącym stopniu od szybkości opanowania bieżącej sytuacji.

Na rynku walutowym w gronie G10 najsilniejszy jest japoński jen, podczas gdy w defensywie pozostają waluty antypodów. Notowania eurodolara po wyrysowaniu podczas piątkowej sesji niespełna dwumiesięcznych minimów odbijają od okolic 1.10. Funt jest stabilny, a para GBPUSD pozostaje poniżej 1.31. Na rynku surowcowym perspektywy niższego popytu przyczyniają się do coraz mocniejszej wyprzedaży ropy oraz miedzi. W związku z groźbą zwiększającej się liczby zachorowań chińskie władze podjęły decyzję o przedłużeniu obchodów Chińskiego Nowego roku do 2 lutego. WTI spada poniżej 53 USD, a miedź poniżej 5800 USD za tonę.

Na rynku walutowym najmocniej z rana traci brytyjski funt. Widoczny jest również odpływ kapitału od bezpiecznych przystani. Tym samym notowania EURCHF-a powracają w okolice wyraźnie przebitego wczoraj okrągłego poziomu 1.07. Jeśli chodzi o notowania brytyjskiego funta to w bieżącym tygodniu warto zwrócić uwagę na czwartkowe posiedzenie Banku Anglii. Po tym jak piątkowe wstępne dane PMI za styczeń wskazały na znaczącą poprawę nastrojów wśród brytyjskich przedsiębiorców, którą należy wiązać z wynikiem grudniowych przedterminowych wyborów parlamentarnych wydaje się, że potrzeba natychmiastowego przystąpienia do luzowania polityki monetarnej wyraźnie zmalała.

Reklama

Powinno stanowić to czynnik sprzyjający notowaniom brytyjskiej waluty. Choć w ostatnim czasie wrażliwość funta na bieżące odczyty gospodarcze wyraźnie wzrosła, to nie należy zapominać również o kwestiach politycznych. Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej na koniec miesiąca jest już praktycznie przesądzone i nie powinno mieć większego wpływu na rynki. Wyzwaniem pozostają natomiast przyszłe negocjacje handlowe, o czym przypomniał wczoraj główny negocjator UE, Michael Barnier. W dzisiejszym kalendarium makroekonomicznym przeważają głównie dane z USA, do najważniejszych należą zamówienia na dobra trwałego użytku oraz indeks zaufania konsumentów Conference Board, które poznamy odpowiednio o godzinie 14:30 i 16:00.

Emil Somla

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »