Reklama

Coraz więcej byków w USA

Kosmetyczne obniżki prognoz wzrostu amerykańskiej gospodarki w kolejnych latach zostały potraktowane przez amerykańskich inwestorów jako pretekst do realizacji wypracowanych w pierwszej części środowej sesji zysków. Podaż nie była w stanie jednak zepchnąć indeksów pod kreskę.

Obecnie Rezerwa Federalna przewiduje na przyszły rok wzrost gospodarczy rzędu 2,3-3 proc. w porównaniu z 2,5-3 proc. zawartych we wrześniowej prognozie. Na 2014 r. obniżono górny pułap wzrostu i obecnie szacowany przedział wynosi 3-3,5 proc., a nie 3-3,8 proc. Jednocześnie zapowiedziano kolejne zakupy obligacji skarbowych, które od stycznia będą miały wartość 45 mld USD miesięcznie. zmieniono przy tym uwarunkowania dotyczące podwyżki stóp procentowych. Zamiast deklaracji, że koszt pieniądza nie wzrośnie wcześniej niż 2015 r., teraz uwarunkowano taką decyzję zbiciem stopy bezrobocia poniżej 6,5 proc. oraz przewidywaną inflacją większą niż 2,5 proc.

Reklama

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że te decyzje niewiele zmieniły w polityce pieniężnej w USA. Nie ma przy tym wątpliwości, że dla rynków sprawa ma charakter mocno psychologiczny i w takich kategoriach trzeba rozpatrywać reakcje inwestorów.

Do blisko 46 proc. z niecałych 44 proc. podniósł się w tym tygodniu odsetek byków w ankiecie Investors Intelligence, obrazującej nastawienie do akcji autorów najpopularniejszych biuletynów inwestycyjnych w USA. Jednocześnie odsetek niedźwiedzi zmniejszył się do 23,4 proc. z 25,5 proc. tydzień wcześniej. Relacja obu rynkowych obozów wciąż jeszcze więc nie przyjmuje alarmistycznych poziomów. Uznaje się za nie 3-krotną przewagę optymistów nad pesymistami.

HOME BROKER ZWRACA UWAGĘ:

Wyraźna reakcja inwestorów na niewielkie zmiany prognoz gospodarczych Rezerwy Federalnej pokazuje, że interpretacja tych sygnałów ma psychologiczne podłoże.

Skala optymizmu na amerykańskim parkiecie wciąż jeszcze nie osiąga skrajnych rozmiarów.

Rynki nieruchomości

Według agencji ratingowej Fitch ceny mieszkań w Hiszpanii, które zostały przejęte od niesolidnych dłużników spadły o 65 proc., licząc od momentu, w którym udzielany był kredyt na ich zakup. Chodzi tu o nieruchomości, na które banki znalazły w tym roku nabywców. To oznacza 2 razy głębszy regres niż pokazują rządowe dane. Dla porównania w Portugalii ceny w analogicznych przypadkach poszły w dół o 45 proc. Według Fitch czynniki, które osłabiają tamtejszy rynek mieszkaniowy nadal będą się utrzymywać. Chodzi o słabość tamtejszej gospodarki, która popadła w kolejną recesję w ciągu ostatnich 3 lat, rekordowe bezrobocie, sięgające 25 proc., skutkujące niewypłacalnością kredytobiorców. Do tej pory banki przejęły ponad 200 tys. nieruchomości mieszkaniowych. Zasoby wybudowanych i niesprzedanych mieszkań szacuje się natomiast na 1 mln sztuk.

UBS boom na szwajcarskim rynku nieruchomości mieszkaniowych traktuje jako największe zagrożenie gospodarcze. Może on jednak potrwać jeszcze od roku do 3 lat. Objawia się znacznym wzrostem cen, który w Davos wyniósł 7,6 proc. przez II i III kwartał, w Zug było to 5,1%, a w Zurychu 3,8%.

Zespół analiz

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »