Reklama

Coraz większa niechęć do akcji

Na giełdach nie widać nie tylko sygnałów zakończenia spadkowej korekty, ale nawet choćby chwilowego jej złagodzenia. Inwestorzy wciąż obawiają się kryzysu finansowego w Europie.

Na giełdach nie widać nie tylko sygnałów zakończenia spadkowej korekty, ale nawet choćby chwilowego jej złagodzenia. Inwestorzy wciąż obawiają się kryzysu finansowego w Europie.

Wtorkowa sesja na warszawskim parkiecie przebiegała pod znakiem przewagi niedźwiedzi. Na otwarciu indeksy zniżkowały po około 0,3 proc. Po kiepskiej pierwszej godzinie handlu, popyt nieco się uaktywnił i wskaźniki poszły w górę. Indeksowi największych spółek udało się nawet wyjść nad kreskę. Jednak utrzymanie się powyżej poziomu poniedziałkowego zamknięcia przez dłuższy czas, okazało się zbyt trudne.

WIG20 uginał się pod ciężarem dwóch mocno taniejących spółek. Akcje KGHM już rano traciły na wartości 1,7 proc., zaś w ciągu dnia podaż nie odpuszczała ani na moment, a chwilami skala spadku jeszcze się zwiększała. Walory PZU zniżkowały po południu także około 1,7 proc. Obroty papierami ubezpieczyciela od kilku dni utrzymują się na bardzo wysokim poziomie. W przypadku pozostałych spółek, wchodzących w skład WIG20, zmiany kursów nie były zbyt wielkie.

Reklama

Dość dobrze zachowywały się za to papiery Telekomunikacji Polskiej. Co prawda i one nie uchroniły się wczesnym popołudniem przed słabością, jednak przez większą część dnia trzymały się nad kreską broniąc indeksy przed większym spadkiem.

Na tle pozostałych giełd europejskich nasz rynek prezentował się dość dobrze. Szczególnie w porównaniu z tracącymi po ponad 1 proc. indeksami we Frankfurcie i Londynie, czy zniżkującym po południu o 2 proc. wskaźnikiem giełdy paryskiej. Liderem spadków był Stambuł, a tuż za nim plasował się Madryt.

Na naszym kontynencie nastroje inwestorów wciąż kształtują obawy związane ze stanem finansów krajów grupy PIIGS. Dziś emocje znów podgrzewały wypowiedzi polityków, którzy podkreślali powagę sytuacji i zagrożenie rozszerzeniem się kryzysu. Lepsze, niż się spodziewano odczyty wskaźników aktywności gospodarczej w Niemczech i strefie euro, tylko do południa stanowiły wsparcie dla posiadaczy akcji. Później obawy zdecydowanie przeważały.

Pod koniec dnia niedźwiedziom dodatkowych argumentów przysporzył kiepski początek sesji za oceanem. Indeksy na Wall Street zniżkowały po około 1,3 proc. Tamtejszych inwestorów najwyraźniej nie ucieszyła niewielka korekta w górę danych dotyczących amerykańskiej gospodarki. Okazało się, że w trzecim kwartale PKB zwiększył się o 2,5 proc. Nerwowo zareagowali natomiast na informację o mniejszej niż się spodziewano sprzedaży nowych domów w październiku.

Wbrew pogarszającym się nastrojom, końcówka sesji w Warszawie nie była taka zła, jak można było się obawiać. WIG20 stracił 0,29 proc., WIG spadł o 0,37 proc. a mWIG40 o 0,14 proc. Najmocniej ucierpiał wskaźnik małych spółek, zniżkujący o 1,15 proc. Obroty wyniosły 2,2 mld zł.

Roman Przasnyski

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o inwestowaniu, zapytaj doradcy OpenFinance

Niniejszy dokument jest materiałem informacyjnym. Nie powinien być rozumiany jako materiał o charakterze doradczym oraz jako podstawa do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w niniejszym opracowaniu są jedynie wyrazem opinii autorów w dniu publikacji i mogą ulec zmianie bez zapowiedzi. Open Finance nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego opracowania.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »