Reklama

Czas realizować zyski?

Inwestorzy w Stanach Zjednoczonych jeszcze nie doszli do takiego wniosku, ale już w piątek Azji więcej do powiedzenia mieli ci wycofujący się z rynku.

Japoński indeks NIKKEI, podobnie jak inne azjatyckie indeksy rynków akcji (np. Hang Seng czy Shanghai Composite), nie poprawił w kończącym się tygodniu tegorocznych maksimów. W piątek NIKKEI spadł o 1,5 proc., a zyski realizowano także na pozostałych giełdach. Oczywiście, na tych giełdach w dalszym ciągu długoterminowy trend wzrostowy nie został zanegowany, lecz w przeciwieństwie do inwestorów z Wall Street, inwestorzy w Azji akceptują także inny scenariusz niż codzienne zwyżki.

Wczoraj S&P 500 znowu minimalnie pobił kilkunastomiesięczne rekordy i można by sądzić, że rynek byka jest tak silny, że żadne dane nie są w stanie wywołać spadowej korekty. Od kilku tygodni wskaźniki techniczne wskazują na wykupienie rynku, ale jeśli ktoś zasugerował się nimi i sprzedał akcje na początku marca, gdy wyrównywane były styczniowe szczyty, przegapił połowę ruchu wzrostowego.

Reklama

Dwa najważniejsze dla wyjścia USA z recesji rynki potwierdziły wczoraj swoją słabość: liczba komorniczych aukcji domów była w marcu o 19 proc. wyższa niż w lutym, a zamiast oczekiwanego spadku o ok. 20 tys. liczba osób po raz pierwszy sięgających po zasiłek dla bezrobotnych zwiększyła się o 24 tys. osób. Inwestorzy w USA i tzw. mainstreamowe media zdają się za wszelką cenę nagłaśniać pozytywne informacje, natomiast te negatywne puszczają mimo uszu.

Wzrost ceny ropy naftowej powyżej 85 USD za baryłkę przedstawia się jako reakcję rynków na oczekiwane ożywienie gospodarcze, ale przeciętny konsument, który rok temu wlewał do baku blisko o połowę tańszą benzynę, prawdopodobnie jest mniejszym optymistą niż ekonomiści. Wzrost cen pozostałych surowców (cena miedzi oscyluje w okolicy 8000 USD za tonę) nie przekładają się jeszcze na ceny ostatecznych produktów, ale niepokoić powinien już sam fakt, że inflacja producentów od kilku miesięcy jest o ponad połowę wyższa od inflacji konsumenckiej. Oznacza to bowiem, że kurczą się marże firm i w najbliższym czasie staną one przed alternatywą: albo dalsze cięcie kosztów (np. zwolnienia, opróżnianie magazynów), albo przeniesienie kosztów na końcowych odbiorców (wyższe ceny).

W przypadku amerykańskich indeksów, które dyktują warunki reszcie świata, realizacja zysków na obecnym etapie może wydawać się grą pod prąd, ale pytanie jak długo mogą trwać wzrosty bez odrobiny wątpliwości. Rzut oka na wykresy z minionego roku pokazuje, że długo.

W piątek dla inwestorów z Europy, oprócz kolejnych wątków greckiego dramatu, ważne będą dane o inflacji konsumentów w strefie euro oraz odczyt bilansu handlowego, który dzięki osłabieniu euro w lutym prawdopodobnie wykaże wzrost nadwyżki z 1,8 mld USD do ok. 3 mld USD. Informacje ze Stanów dotyczyć będą rynku nieruchomości oraz wyników kolejnych dużych spółek.

Łukasz Wróbel

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o inwestowaniu, zapytaj doradcy OpenFinance

Niniejszy dokument jest materiałem informacyjnym. Nie powinien być rozumiany jako materiał o charakterze doradczym oraz jako podstawa do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w niniejszym opracowaniu są jedynie wyrazem opinii autorów w dniu publikacji i mogą ulec zmianie bez zapowiedzi. Open Finance nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego opracowania.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »