Reklama

Czerwony poniedziałek na GPW

Podczas gdy wciąż na najważniejszych parkietach giełdowych dominuje kolor zielony, indeksy notowane przy Książęcej są w zdecydowanym odwrocie. Wszystko to za sprawą odpływu kapitałów z rynków wschodzących na fali oczekiwań, że administracja Donalda Trumpa doprowadzi do zdecydowanego ożywienia gospodarczego oraz wyższej inflacji w Stanach Zjednoczonych.

Na niecałą godzinę przed końcem poniedziałkowej sesji indeks WIG 20 skupiający największe spółki notowane na warszawskiej giełdzie tracił ponad 2.0%, wracając zdecydowanie poniżej bariery 1800 pkt. Nieco lepiej radziły sobie pozostałe indeksy z GPW, aczkolwiek wszystkie notowały pokaźne straty. Wyprzedaż na warszawskim parkiecie jest efektem wycofywania się inwestorów z polskich aktywów, co zobrazowane jest poprzez mocny spadek cen obligacji, a to oczywiście przekłada się na wzrost rentowności.

Reklama

W przypadku obligacji 10-letnich ich rentowności osiągnęły dziś poziom 3,5%, który był notowany po raz ostatni w 2014 roku. Pośród warszawskich blue chipów nie ma spółek mogących się dziś pochwalić wzrostami. Najlepiej radzi sobie PKN Orlen oraz Lotos, które tracą o odpowiednio 0.24 proc.oraz 0.39%. Notowania koncernu KGHM spadają o ponad 1.6 proc.pomimo dalej drożejącej miedzi.

Ruchom na rynku obligacji przeciwstawiają się największe europejskie indeksy oraz Wall Street. Umiarkowane wzrosty notuje dziś DAX, CAC40 oraz FTSE100. Na plusie po kilku kwadransach od startu sesji w Nowym Jorku znajduje się także S&P 500, a także Dow 30. Nieco gorzej radzi sobie technologiczny Nasdaq. Giełdy zyskują pomimo rosnących rentowności w dużej mierze ze względu na nadzieje na stymulację fiskalną w Stanach Zjednoczonych. Donald Trump obiecuje obniżki podatków, a także deregulacje przepisów szkodzących biznesowi. Wraz z dominacją Republikanów w całym Kongresie, jego pomysły mają szansę się ziścić, w co gorąco uwierzyły rynki akcji, ignorując jednocześnie rosnące szanse na zacieśnianie polityki monetarnej przez FED, co zwykle szkodzi wycenom spółek.

Patrząc na poszczególne spółki notowane w Europie, to pozytywnie wyróżniają się te należące do sektora bankowego, które zyskują dzięki oczekiwaniom na liberalizację przepisów dla sektora bankowego przez administrację Donlada Trumpa. Ponadto w górę odbijały notowania koncernów związanych z wydobyciem i obrotem surowców. Warto też dodać, że jesteśmy już za półmetkiem sezonu wyników w Europie oraz w USA, który wypadł nieco lepiej od wcześniejszych oczekiwań.

Michał Dąbrowski

Dowiedz się więcej na temat: giełdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »