Reklama

Czy Yellen wstrzyma bycze nastroje?

Dzisiejsza sesja na parkietach giełdowych przebiega raczej spokojnie. Zmienność w Europie jak i na Wall Street jest znikoma. Jest to efekt braku ważnych figur w kalendarzu, ale bieżący tydzień, a w zasadzie jego końcówka będzie kluczowa dla rynku akcji na całym świecie.

Cały świat finansowy zadaje sobie pytanie, kiedy spodziewać się kolejnej podwyżki stóp procentowych ze strony Rezerwy Federalnej w Stanach Zjednoczonych. Jeszcze na początku okresu letniego taki ruch wydawał się nawet mało prawdopodobny w tym roku biorąc pod uwagę kilka rynkowych zdarzeń. Bardzo słabe dane z rynku pracy w USA w maju, spowolnienie wzrostu gospodarczego w USA i w końcu Brexit, który wpływa na nastroje nie tylko inwestorów, ale również konsumentów.

Teraz jednak wraz z publikacją lepszych danych w USA na nowo rozgrzmiały spekulacje na temat podwyżek. Nie tylko lepsze dane, ale również komentarze ze strony bankierów centralnych w USA. Wcześniej zagorzali zwolennicy gołębiej polityki monetarnej, a teraz umiarkowani jastrzębie. Stanley Fischer podąża tonem ostatnich wypowiedzi Wiliama Dudleya oraz Johna Williamsa. Fischer również wskazuje na gotowość gospodarki na podwyżkę stóp procentowych w najbliższym czasie. Jego wypowiedź jest o tyle ważna, że jest on wice szefem Rezerwy Federalnej i często prezentuje podobne stanowisko do szefowej Rezerwy, czyli Janet Yellen.

Reklama

Janet Yellen będzie przemawiać na sympozjum ekonomicznym w Jackson Hole, które organizowane jest przez lokalny oddział Fed w Kansas City. Coroczne wydarzenie w Jackson Hole jest coraz bardziej obserwowane przez rynki, a w tym roku oczekiwania są jeszcze bardziej rozgrzane. Zdania są podzielone. Duża część komentatorów oraz uczestników rynku wskazuje, że bankierzy pogodzą się już z niższym potencjalnym wzrostem gospodarczym oraz niższym neutralnym poziomem stóp procentowych. Nie będzie to jednak znaczyło, że Fed będzie rozważał nad obniżeniem celu inflacyjnego. Oczekuje się raczej, że Yellen wykorzysta sytuacje i wskaże na dobrą kondycję amerykańskiej gospodarki i da sygnał dla podwyżki stóp procentowych już w kolejnym miesiącu, czyli we wrześniu. Kolejny dobry raport z rynku pracy, za sierpień dałby nam większą pewność, że Fed jest gotowy do kolejnego podwyższenia i tak niskich stóp procentowych, które przez coraz większą część bankierów są uważane za zagrożenie dla gospodarki.

Idąc tym tropem może się okazać, że niedźwiedzie wkroczą do gry na mocno przecenionych rynkach akcyjnych, szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Tam prosty wskaźnik cen do zysków oscyluje w okolicy 20, a dla porównania w Europie jest to bliżej 15 punktów. Koniec sesji w Europie wygląda coraz gorzej, DAX traci 0,33 proc., CAC 40 zniżkuje o 0,9 proc., natomiast cofnięcie akcji spółek surowcowych powoduje 0,42 proc. cofnięcie na FTSE 100. Zyskuje z kolei włoski FTSE MIB 100, ze względu na odbicie cen "dobrych banków". Na Wall Street sytuacja jest mało dynamiczna. Półtorej godziny po rozpoczęciu handlu S&P 500 znajduje się na poziomie zamknięcia z piątku zyskując jedynie 0,01 proc. DJIA zyskuje dokładnie tyle samo, natomiast Nasdaq wzrasta o 0,16 proc.

Sytuacja na polskim parkiecie również wydawała się dzisiaj bardzo senna. Indeks największych spółek na GPW, czyli WIG20 wzrósł o 0,01 proc. utrzymując się powyżej 1800 punktów. Znacząco lepiej wyglądały małe i średnie spółki.

Michał Stajniak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »