Reklama

Dolar amerykański nadaje ton

Ostatnio głównym motorem wzrostu cen towarów były silne wzrosty na globalnych rynkach akcji. Istnieją jednak oznaki mogące świadczyć o tym, że akcje tracą parę - w rezultacie towary zaczynają znajdować się pod pewną presją. Fed jest gotów do dalszego łagodzenia swojej polityki - przynajmniej przez jakiś czas będzie utrzymywać stopy na rekordowo niskich poziomach.

W Europie mamy do czynienia z podwyższonym poziomem ryzyka niewypłacalności słabszych państw - nad głowami ekspertów wieszczących rychłą poprawę ciągle gromadzą się zatem czarne chmury. Tak czy inaczej, wydaje się, że inwestorzy nie zwracają obecnie uwagi na wiele złych znaków dla gospodarki.

Reklama

Chociaż indeks CRB poruszał się w tym tygodniu w trendzie mniej więcej poziomym, jedynie od czasu do czasu nieznacznie rosnąc w kontekście dalszych trudności sektora energetycznego, zasadniczo mamy do czynienia z wyhamowaniem dynamiki. Ogólnie rzecz biorąc, ceny towarów nadal nie rosną, a w tym roku udało im się już kilkukrotnie odbić od poziomów oporu.

Zapasy ropy naftowej nadal utrzymują się na zdrowym poziomie - na razie znacząco przekraczają średnie dla cyklu rocznego. To samo dotyczy zresztą zapasów benzyny. Naprawdę nie ma w tej chwili nic, co świadczyłoby o tym, że trendowi temu coś mogłoby zaszkodzić. Obecna sytuacja w zakresie podaży świadczy o tym, że fundamenty nie są obecnie wystarczająco silne, by wesprzeć poważny skok cen ropy naftowej. W rzeczywistości jednym z głównych czynników wspierających była siła dolara amerykańskiego, który obecnie również znajduje się pod presją, co na dłuższą metę może zaszkodzić również ropie.

Tymczasem ropa utrzymuje się w obrębie długoterminowego trendu wzrostowego - nie udało się jej jednak przebić 50-dniowej średniej kroczącej, co z pewnością wróżyłoby dobrze hossie. W dłuższym terminie trend będzie mieć trudności z utrzymaniem się w przypadku spadku poniżej poziomu 71,80. Niższe górki w przypadku ruchu cen zwykle mogą sygnalizować spadek dynamiki i słabość cen. Zdecydowane przełamanie 71,80 mogłoby narazić ropę na dalsze spadki nawet w rejony nieco powyżej 60, co oznaczałoby zmianę kierunku trendu długoterminowego.

Sezon rozpoczynamy od tradycyjnie dużego popytu na usługi transportowe związane zarówno z przewozem ropy, jak i suchych ładunków masowych. Wysokim cenom frachtu zwykle sprzyjają opóźnienia związane ze sztormami i innymi niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Z drugiej strony, podaż statków jest obecnie najwyższa w historii.

W sytuacji, w której globalna podaż statków jest tak wysoka, stawki za przewóz ropy bardzo dużymi ropowcami (VLCC) w najbliższych miesiącach najprawdopodobniej utrzymają się na niskim poziomie, chyba że kontango stanie się na tyle opłacalne, że rentowny stanie się wynajem statków jako pływających zbiorników. Inny scenariusz wzrostu cen frachtu to wycofanie ropowców do stoczni remontowych.

W przypadku suchych ładunków masowych zapotrzebowanie na statki typu capesize (tak duże, że nie mieszczące się w Kanale Sueskim) zmalało ostatnio na skutek prowadzonej w Chinach kampanii oszczędności energii i walki z przegrzaniem rynku nieruchomości. Głównymi czynnikami mającymi wpływ na koniunkturę mieszczących się w Kanale Panamskim statków panamax stanowi eksport zboża ze Stanów Zjednoczonych, który wygląda lepiej niż w poprzednich latach, indyjski sezon eksportu rudy żelaza oraz kontrakty na węgiel z dostawą na początku zimy.

Sprzedaż zboża w Stanach Zjednoczonych również osiągnęła poziom znacznie wyższy niż w zeszłym roku. Kukurydza nadal jednak radzi sobie znacznie lepiej niż pszenica - zapasy mogą nadal spadać do poziomów najniższych od 2007-2008 r., ponieważ hodowcy zwierząt gospodarskich również przerzucają się na kukurydzę, którą zastępują utraconą produkcję pszenicy.

Kondycja dolara amerykańskiego

ma natomiast bardzo istotny wpływ na wszystkie aktywa, które są w nim wyceniane. Ostatnie straty wywarły wpływ na towary ogółem - najbardziej zaś na złoto. Odnotowano historyczne maksima, a cena uncji z dostawą natychmiastową zbliżyła się do 1300$.

Wydaje się, że głównymi czynnikami napędzającymi hossę są działania banków centralnych oraz odkup zabezpieczających się producentów - na rynku pojawiają się jednak anegdotyczne dowody świadczące o tym, że większość graczy koncentruje się na kondycji dolara amerykańskiego.

Powrót siły i dynamiki sprawił, że złoto znalazło się w punkcie, który wydaje się szczytem kanału długoterminowego trendu - jako że jednak mamy też do czynienia z "niezbadanym" terytorium powyżej historycznego maksimum, spodziewamy się sporej zmienności na najbliższych sesjach - rynek będzie musiał zdecydować, jak zachowa się w obliczu nowych, niespotykanych dotąd poziomów.

Dowiedz się więcej na temat: tonie | amerykański | towary | tym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »