Reklama

Dolar nadal mocny

Wczorajsze minima na wykresie eurodolar to nawet ok. 1,0835. Poziom ten został zbadany dolnym knotem świecy, zamknięcie nastąpiło nieco wyżej, teraz mamy 1,0860-70. Tak naprawdę wciąż trwa (od 11 lutego) intensywny, stromy trend spadkowy. W jego obrębie ewentualna korekta może być tylko bardzo skromna - mniej więcej do 1,09.

Wyższy ruch (do 1,0960) oznaczałby już przebijanie tej ogólnej tendencji. Wydaje się jednak, że gracze na razie nie kwapią się ku temu. Na rynku panuje prawdopodobnie mocne przekonanie, że warto wyprzedzać krok Mario Draghiego, który powinien zostać ogłoszony 10 marca, tj. większe luzowanie monetarne.

Reklama

Pamiętajmy jednak, że takie przekonanie panowało też w listopadzie - ale 3 grudnia Draghi zawiódł i wtedy mieliśmy szybki skok z 1,05 - 1,06 do 1,09 - 1,10. Teraz jednak ryzyko takiego rozczarowania jest znacznie mniejsze. W Strefie Euro wciąż mamy deflacyjne odczyty zmiany cen, a Draghi dawał parę razy do zrozumienia, że sięgnie po silne narzędzia. Ogólnie więc wizja parcia do 1,07 - 1,08 jest zupełnie realna.

Kwadrans przed ósmą poznamy dynamikę PKB Szwajcarii za IV kwartał. Dwa razy, o 9:30 i 18:00, wypowie się publicznie Benoit Coeure z EBC. O 11:00 przyjdzie czas na inflację PPI dla eurolandu, o 14:15 poznamy ważny raport z USA, tj. raport ADP na temat liczby nowych miejsc pracy w lutym. Można go w przybliżeniu traktować jako wstęp do payrollsów, które poznamy w piątek (i które są istotniejsze).

Z innych informacji: agencja Moody's obniżyła perspektywę ratingu (credit rating outlook) długu publicznego ze stabilnej do negatywnej. Przyczyny? Wysokie zadłużenie kraju, niepewność co do tego, czy rząd poradzi sobie z reformami gospodarczymi, spadek rezerw kapitałowych. Tymczasem na giełdzie w Szanghaju mamy wzrosty: +3,5 proc., 2828,91 pkt. To jednak nadal może być zjawisko tymczasowe, po którym przyjdą kolejne spadki.

Co do ropy, to na kontraktach futures dla crude mamy 34,2 dolara. Od 11 lutego rozwija się tu trend wzrostowy - ale właśnie, czy rozwija? Wciąż nie przebito w klarowny sposób maksimów z końcówki stycznia. Dopiero powyżej 35 dolarów będzie można trochę odetchnąć, choć oczywiście potem pojawi się opór przy 38,2 dolara. Nawiasem mówiąc, media donoszą, że Władimir Putin ogłosił, iż szefowie koncernów naftowych w jego kraju zgodzili się na zamrożenie pułapu wydobycia ropy.

Co w Polsce?

W Polsce o 16:00 poznamy protokół z posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. Poza tym nie będzie jakichś szczególnych danych makro. Pary będą uzależnione od eurodolara i kwestii globalnych. Zgodnie z prognozami, EUR/PLN przeszedł przez 4,33 i widzimy 4,3260 dziś rano. Są to też minima wczorajsze, być może klaruje się tu wsparcie - ale raczej tylko lokalne, tymczasowe. Droga do 4,30 jest otwarta.

Na USD/PLN notujemy 3,9820. Eurodolar na razie nie obniża się, więc PLN ma pewną szansę skorzystania z kanału wzrostowego, o którym pisaliśmy od paru dni - tj. z dojścia do jego dolnej linii. Na razie nie oczekujemy zbyt wiele, ale perspektywa dojścia do 3,97 czy nawet nieco niżej - jest realna. Nie oznacza to jednak pewności stuprocentowej - na tej parze trzeba na razie cieszyć się nawet bardzo skromnymi korektami niż liczyć na więcej.

Owszem, fakt, że Fed nie podwyższy w marcu stóp (a raczej nie podwyższy) może jakoś pomagać złotemu, ale widzimy, że i bez tego dolar się umacnia. Prawda, że perspektywa większego luzowania w eurolandzie może tak czy inaczej wzbudzać zainteresowanie aktywami ryzykownymi, ale USD/PLN zawsze mocno odbija kurs EUR/USD, co zaburza taką pro-złotówkową interpretację - jak to zresztą widzimy od 11 lutego na wykresie.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »