Reklama

Draghi luzuje, lecz za mało

Europejska waluta przeżyła wczoraj najlepszą sesję od 6 lat, mimo że przez pierwszą część sesji para walutowa EURUSD szorowała blisko poziomu 1,05 - lokalnych minimów z marca, które to stanowią najniższe poziomy od 2003 roku. Sam powód ruchu jest dosyć zaskakujący, Europejski Bank Centralny z Mario Draghim na czele zwiększa poziom luzowania ilościowego, lecz dla rynku było to zdecydowanie za mało.

Oczekiwania przez posiedzeniem Europejskiego Banku Centralnego były bardzo nadmuchane. Banki komercyjne przeganiały się w prognozach cięcia stopy depozytowej, czy zwiększenia programu skupu aktywów jednocześnie wskazując, że zbyt mały ruch może spowodować tak zwany short-squeeze na europejskiej walucie. Jeszcze na kilka minut przed publikacją decyzji o wysokości stóp procentowych na rynku zaczęło się sporo dziać, co było wywołane poprzez publikację artykuły Financial Timesa o braku cięcia stóp procentowych. Publikacja okazała się być błędem, a bankierzy z EBC zdecydowali się na cięcie o 10 punktów bazowych dla stopy depozytowej, która w tym momencie wynosi -0,30 proc.

Reklama

Sama decyzja dosyć neutralna z lekkim pozytywem dla euro, gdyż oczekiwania były zdecydowanie większe, ale inwestorzy pozostali spokojni i czekali kolejne kilkadziesiąt minut na konferencję Mario Draghiego oraz publikację prognoz makroekonomicznych. Tutaj inwestorów spotkało spore rozczarowanie. Prognozy inflacyjne zostały zrewidowane minimalnie w dół, pomimo czyhających sporych ryzyk dla dalszego spadku inflacji, a same narzędzia podjęte przez EBC zostały odczytane jako niewystarczające. Program skupu aktywów został przedłużony o pół roku, środki uzyskane ze sprzedaży obligacji będą reinwestowane i został zwiększony wachlarz możliwości skupów. To było jednak za mało, a inwestorzy wywindowali europejską walutę najwyżej od miesiąca. Nie jest to jednak koniec atrakcji w tym tygodniu.

Janet Yellen w tym tygodniu przemawiała kilkukrotnie wskazując na chęć podwyżki stóp procentowych przez Rezerwę Federalną w tym tygodniu, lecz ważny będzie najnowszy raport z amerykańskiego rynku pracy. Wskaźniki, które pozwalają nam przewidzieć dzisiejsze dane są dosyć sprzeczne. Z jednej strony raport ADP wskazał na wzrost zatrudnienia na poziomie 217 tysięcy w sektorze prywatnym, bardzo mocny odczyt powyżej rynkowych oczekiwań. Z drugiej strony rozczarował sam indeks ISM dla sektora usług, jak i również sub-indeks zatrudnienia. Ten spadł poniżej ostatniego genialnego odczytu blisko 60 punktów, lecz w dalszym ciągu utrzymuje się sporo nad poziomem 50 punktów, co wskazuje na poprawę sytuacji. Rynkowy konsensus dla zmiany zatrudnienia w sektorze pozarolniczym zakłada odczyt na poziomie 200 tysięcy. Taki lub lepszy powinien nie tylko wspierać dolara, ale również prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych.

Przegranym wczorajszego dnia był polski złoty, ale tylko w stosunku do europejskiej waluty, czy franka. Umocnienie się euro wysłało parę EURPLN blisko 4,34, czyli blisko 7 groszy więcej niż wynosił kurs przed całym wydarzeniem EBC. Złoty za sprawą crossów walutowych zyskał z kolei do dolara oraz do funta. Dalsze kontrowersyjne działania polskiej władzy mogą negatywnie oddziaływać na złotego w krótkim terminie, choć same fundamenty wspierają umocnienie się złotego w średnim i długim terminie. Przed godziną 9:00 za euro musieliśmy płacić: 4,3137 zł, za dolara: 3,9624 zł, za funta: 5,9784 zł, natomiast za franka: 3,9760 zł.

Michał Stajniak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »