Reklama

Draghi rozwiewa nadzieje byków

W ostatnich dniach na rynkach rosły oczekiwania na to, że dziś Europejski Bank Centralny zdecyduje się na przedłużenie programu luzowania ilościowego, który ma wygasnąć już w marcu 2017 roku. Te nadzieje były napędzane przez ostatnio nieco słabsze dane. Niemniej jednak EBC postanowił nie dokonywać zmian w swojej polityce monetarnej, a słowa Mario Draghiego podziałały zdecydowanie negatywnie na notowania europejskich indeksów giełdowych.

Podczas sierpniowego posiedzenia EBC nie usłyszeliśmy żadnych zapowiedzi dodatkowego luzowania polityki monetarnej. Niemniej jednak w ostatnich dniach na rynkach nasiliły się oczekiwania na przynajmniej przedłużenie terminu wygaśnięcia programu QE kończącego się już w marcu przyszłego roku. Również i tym razem nic takiego się nie stało. Prezes Europejskiego Banku Centralnego, Mario Draghi, na swojej konferencji także trzymał się stonowanej retoryki.

Co prawda ostatnie dane ze strefy euro były słabsze, ale nie można mówić o jakimś mocnym załamaniu koniunktury, czego obawiano się na skutek Brexitu. Co więcej część programów banku ogłoszonych w marcu, dopiero niedawno weszła w życie. Dlatego też EBC nie był skłonny do ogłaszania nowych działań, co nie oznacza, że w kolejnych miesiącach Bank nie wykona takiego ruchu. Jednakże przy rozbudzonych oczekiwaniach na rynkach akcyjnych widzimy negatywne reakcje.

Reklama

Oczywiście największe rozczarowanie widać na europejskich indeksach. Na Starym Kontynencie stratom przewodzi niemiecki DAX, który notowany jest w okolicy 10600 pkt, spadając w pewnym momencie nawet o ponad 1 proc. Również pod presją znajduje się francuski CAC 40, który tracił do 0.80 proc. Niemniej jednak w kolejnych kwadransach straty zaczęły się zmniejszać. Ponadto nie na wszystkich europejskich parkietach dominuje czerwień. Londyński FTSE 100 zyskuje około 0.4 proc. Duża w tym zasługa spółki Micro Focus, której notowania wystrzeliły o około 20 proc., po informacjach o przejęciu części oddziałów od Hewlett Packard.

Pomimo ostatnich słabszych danych ze Stanów Zjednoczonych, indeksy na Wall Street znajdują się wciąż blisko swoich szczytów. Częściowo jest to zasługa droższej ropy naftowej, która zyskała dzięki szacunkom API mówiących o dużych spadkach zapasów, jednakże tutaj sytuacja może się odwrócić wraz publikacją o godz. 17 oficjalnych danych przez Departament Energii. Dodatkowo byki korzystają dzięki zmniejszonym oczekiwaniom na podwyżki stóp FED w tym roku.

Na warszawskiej giełdzie widzimy dziś spadki. Wczoraj indeks WIG 20 pobił magiczny poziom 1800 punktów, którego nie mógł przebić od 19 sierpnia, jednakże dzisiaj ponownie znajdujemy się niżej. We czwartek najwięcej zyskiwał PGE, BZWBK oraz Tauron. Ostatnia z wymienionych spółek podała, że możliwa będzie wypłata dywidendy dla akcjonariuszy, jednak nie będzie ona duża, z uwagi na jej znaczne plany inwestycyjne. Spore spadki zaliczyły na dzisiejszej sesji mBank, PKO oraz KGHM. Miedziowy gigant tracił po tym jak Skarb Państwa zadeklarował zwiększenie swojego zaangażowania ponad 33 proc. Z kolei już jutro poznamy decyzję agencji Moody's. Naszym zdaniem rating dla Polski zostanie obniżony, co będzie negatywnie oddziaływać na sytuację na GPW.

Michał Dąbrowski

Dowiedz się więcej na temat: giełdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »