Reklama

Duże zapasy zaciążyły na cenie

Ceny surowca poszły w dół jeszcze we wtorek, ale ruch ten jest kontynuowany też dzisiaj. Dane API (Amerykańskiego Instytutu Paliw), jakie poznaliśmy wczoraj wieczorem nieoczekiwanie wskazały na wzrost zapasów w minionym tygodniu aż o 4,5 mln baryłek (szacowano 2,8 mln) do 533,6 mln.

To tylko może zwiększać presję na OPEC i kraje niezrzeszone, aby relatywnie szybko uzgodniły przedłużenie obowiązującego na razie tylko do końca czerwca, porozumienia dotyczącego ograniczenia wydobycia. Tymczasem ta sprawa nadal pozostaje elementem politycznych przepychanek wśród głównych graczy na rynku.

Teraz rynek obawia się, że dzisiejsze dane Departamentu Energii USA (EIA) potwierdzą wczorajsze wskazania z API o nadmiernym wzroście zapasów - to byłoby niekorzystne dla ceny surowca, stąd rynki próbują już teraz dyskontować ten scenariusz.

Reklama

Na spadki cen ropy nakłada się też wzrost globalnego ryzyka po tym, jak pierwsza z kluczowych ustaw nowej administracji USA (zmieniająca Obamacare) może nie zostać zaakceptowana przez Kongres. To w pewnym sensie wywróciłoby dotychczasowy scenariusz zakładający pewien optymizm inwestorów związany z możliwością stymulacji amerykańskiej gospodarki przez pakiet ustaw fiskalnych prezydenta Trumpa. Wprawdzie czwartkowe głosowanie dotyczy ustawy nt. ubezpieczeń zdrowotnych, to politycy wielokrotnie zapowiadali wcześniej, że ten temat musi być zamknięty, aby można było przejść do procedowania ustaw gospodarczych.

Nasz scenariusz przedstawiony w raporcie walutowym zakłada, że jutrzejsze głosowanie może zostać przesunięte, co dawałoby ulgę rynkom na pewien czas. To teoretycznie mogłoby dać też pole do nieznacznego odbicia cen ropy. Technicznie jednak sytuacja na wykresie instrumentu FOIL nie wygląda dobrze - mamy naruszenie minimum z 14 marca przy 47,69 USD, co zwiększa prawdopodobieństwo testu istotnej linii średnioterminowego trendu wzrostowego przy 46,65 USD. Ważna może być tu reakcja na dzisiejsze dane nt. zapasów ze strony EIA.

Złoto: Zyskało dzięki wzrostowi globalnego ryzyka

Zamieszanie w Kongresie wokół czwartkowego głosowania nad ustawą nt. ubezpieczeń zdrowotnych dodało wczoraj wieczorem siły aktywom uznawanym za tzw. bezpieczne przystanie, do których nadal należy też złoto. Nie bez znaczenia był też fakt dalszego osłabienia się dolara, chociaż już w środę ten nieco odbija. Jeżeli jednak głosowanie w Kongresie zostałoby opóźnione o kilka dni, to wycena złota mogłaby się nieco cofnąć.

Analiza techniczna wskazuje jednak, że teoretycznie przestrzeń do ruchu w perspektywie kilku dni jeszcze jest - ważne będzie tu maksimum z 27 lutego przy 1264,60 USD. Kluczowym czynnikiem, który mógłby odwrócić trend na tym rynku, byłoby dopiero wyraźne umocnienie dolara budowane w oparciu o wzrost oczekiwań na kolejną podwyżkę stóp procentowych przez FED w czerwcu.

Dowiedz się więcej na temat: ten

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »