Reklama

Dzisiaj szklanka była bardziej w połowie pełna

We wtorek na rynkach obowiązywała optymistyczna wizja rzeczywistości. Słabnący dolar, silne wzrosty na rynkach akcji, rekordowe ceny miedzi. Ryzyko znowu bardziej oznacza szansę na wyższe zarobki, niż potencjalne straty.

W piątek wyprzedaż akcji na amerykańskiej giełdzie przypisywano obawom o konsekwencje protestów w Egipcie oraz rosnącej cenie ropy naftowej, która wzrosła o 4 USD za baryłkę. Wczoraj ropa podrożała o kolejne 3 USD, ale najwidoczniej nie stanowiło to już problemu dla inwestorów z rynków akcji, bo na Wall Street indeksy wróciły w okolicę najwyższych poziomów od połowy 2008 r.

We wtorek na krótko przed zamknięciem sesji w Warszawie indeks S&P500 zyskiwał na wartości 1,2 proc., a NASDAQ rósł o 1,5 proc. Racjonalizowanie takiego zachowania rynków, zwłaszcza w dniu wypełnionym publikacjami makroekonomicznymi, wynikami dużych spółek i świeżymi doniesieniami z Egiptu, byłoby równie łatwe, co bezużyteczne. Każdy widzi teraz to, co chce widzieć i nie ma sensu z tym walczyć.

Reklama

Optymiści mieli we wtorek po swojej stronie przede wszystkim dane makroekonomiczne z USA i Europy. W Wielkiej Brytanii indeks PMI odzwierciedlający koniunkturę w sektorze przemysłowym wzrósł z 58,7 pkt do najwyższego w historii tego wskaźnika poziomu (62 pkt.). Analogiczne odczyty dla strefy euro, Niemiec i Szwajcarii wypadły nieco powyżej oczekiwań ekonomistów (we wszystkich przypadkach indeksy PMI utrzymują się w okolicy 60 pkt., czyli zdecydowanie powyżej granicy 50 pkt. oddzielającej stan spowolnienia gospodarczego od ożywienia.), a dodatkowo stopa bezrobocia w styczniu spadła w strefie euro do 10 proc. z 10,1 proc.

W Niemczech stopa bezrobocia jest obecnie najniższa od 1992 r. i wynosi 7,4 proc. Szacunki ekspertów przewyższył również indeks ISM dla sektora przemysłowego w USA, który wzrósł do 60,5 pkt, oczekiwano spadku do 58 pkt.).

Z drugiej strony, inwestycje w nowe projekty budowlane w USA w grudniu skurczyły się najsilniej od połowy 2009 r., a dane z poprzedniego miesiąca zweryfikowano w dół (z 0,4 proc. m/m do -0,2 proc.m/m), co świadczy, że wstrzymanie przejęć domów kredytobiorców przez banki przełożyło się nie tylko na ceny, ale również na kondycję na rynku pierwotnym. Standard & Poor's dołączył do dwóch pozostałych agencji ratingowych i obniżył we wtorek ocenę zdolności kredytowej Egiptu.

Jeśli rosnące ceny surowców uznać nie tylko za oznakę poprawy globalnej koniunktury, ale za również czynnik spowalniający wzrost gospodarczy, można uznać, że inwestorzy woleli przymknąć dzisiaj oko na to, co działo się na rynku miedzi. Była ona najdroższa w historii.

Rynek walutowy także sygnalizował, że uruchomiony został tryb "wysoki apetyt na ryzyko". Złoty umacniał się po południu w stosunku do dolara i franka o blisko 1,5 proc., na wartości mocno zyskiwał australijski dolar, a taniały bezpieczne obligacje długoterminowe.

WIG20 zakończył dzień wzrostem o 0,9 proc., WIG zyskał 1 proc.

Łukasz Wróbel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »