Reklama

Euforia rynków jest przedwczesna

Informacja, iż Republikanie proponują podniesienie limitu zadłużenia, tak aby zapewnić środki do 22 listopada (obecnie starczy ich do 17 października) wywołała euforię na rynkach akcji. Wall Street zaliczyła drugą najlepszą w tym roku sesję, po tym jak prezydent Obama pochwalił opozycję za zrobienie kroku na przód. Na drugi plan zeszły dane i inne napływające z rynku informacje.

Republikanie proponują przedłużony shutdown

Katastrofy nie będzie - przynajmniej nie w przyszłym tygodniu. Tak rynki przyjęły deklarację Republikanów o podniesieniu limitu długu, tak aby zagwarantował on pieniądze na funkcjonowanie i w zasadzie pierwsza reakcja ulgi wydaje się naturalna. Jednak czy tak naprawdę to, co proponują Republikanie jest dla amerykańskiej gospodarki korzystne?

Reklama

Wobec zbliżającego się nieuchronnie 17 października Republikanie mieli trudny wybór: ryzykować porażkę w negocjacjach lub doprowadzić do bankructwa USA. Stąd ich propozycja podniesienia limitu na krótki okres. Daje ona im dodatkowy miesiąc na rozgrywanie politycznej gry przy trwającym paraliżu rządu, który ma za zadanie wywierać presję na Demokratach i prezydencie. Tym samym, deklaracja ta, na która rynki zareagowały tak ochoczo, oznacza, że nie będzie szybkiego porozumienia rozwiązującego obydwa problemy na dłuższy czas. W praktyce może to oznaczać, iż paraliż rządu może trwać nawet ponad miesiąc, uderzając już bardzo mocno we wzrost w czwartym kwartale. Taki scenariusz jest możliwy tym bardziej, iż Obama powtarza, że nie będzie negocjował do momentu, kiedy zostanie uchwalony budżet.

Dlatego naszym zdaniem, obecna sytuacja jest negatywna tak dla rynków akcji, jak i dla dolara. Uniknięcie technicznej niewypłacalności - w którą nikt i tak specjalnie nie wierzył - nie rozwiązuje tematu.

Rynek zignorował OFE, ale zmiany niekorzystne dla wycen

W przedstawionych wczoraj finalnych propozycjach jest kilka nowych elementów, jak zakaz reklam, czy okna zmiany pomiędzy OFE a ZUS co dwa lata (najważniejsze zmiany wymieniliśmy w serwisie xPuls TUTAJ). Co jednak kluczowe, naszym zdaniem nowa odsłona propozycji niewiele zmienia w kluczowej kwestii - przepływów pieniężnych pomiędzy OFE a GPW.

Próg minimum 75%, wzrost składki mogą wyglądać korzystnie na pierwszy rzut oka. Jednak nieuchronność przejścia dużej grupy ubezpieczonych do ZUS oraz suwak bezpieczeństwa sprawiają, iż tak jak teraz co miesiąc z OFE na GPW napływa średnio jakieś 300 mln PLN, tak w przyszłym roku naszym zdaniem trzeba liczyć się z odpływem tej skali. Warto pamiętać także, iż po przekazaniu 51,5% aktywów do ZUS, udział akcji w portfelach OFE skoczy automatycznie powyżej 80%, także próg 75% nie ma na chwilę obecną wielkiego znaczenia. Teoretycznie reakcja rynku nie powinna być dziś jakoś specjalnie nerwowa - wnioski są podobne jak poprzednim razem. Warto jednak zwrócić uwagę, iż miesiąc temu, po pierwszej panicznej reakcji rynek w zasadzie zbagatelizował temat, a jednak będzie to czynnik ciążący notowaniom przez dłuższy czas.

Czy w USA rośnie bezrobocie?

W USA napływ nowych danych mamy mocno ograniczony. Dlatego też tygodniowy raport o nowych bezrobotnych jest szczególnie cenny. Skok z 308 do 374 tys. zarejestrowań na pierwszy rzut oka wydaje się szokujący, ale po rozłożeniu go na czynniki pierwsze dane wydają się być całkiem logiczne. Połowa wzrostu, a zatem 33 tys. to efekt przetworzenia zaległych wniosków z Kalifornii, gdzie wcześniej przez 4 tygodnie szwankował system komputerowy. W tej sytuacji do poprzednich 4 odczytów można sobie dodać po 8 tys. Kolejna 1/3 wzrostu, a zatem 22 tys., to efekt zgłoszeń po zasiłek pracowników firm utrzymujących się z kontraktów rządowych. W tej sytuacji wzrost "netto" to 11 tys., czyli faktyczną sytuację dobrze oddaje średnia 4-tygodniowa na poziomie 325 tys., nadal na bardzo korzystnym poziomie. Oczywiście, to przy założeniu, że shutdown za chwilę się zakończy. Jeśli nie, wkrótce będziemy notować zarejestrowania regularnie powyżej 340 tys.

W kalendarzu: UM index, Fed, wyniki

Dziś poznamy wstępny odczyt wskaźnika nastrojów sporządzanego przez Uniwersytet z Michigan. Te dane zwykle nie przyciągają przesadnie dużej uwagi rynku, ale tym razem może być inaczej. Badanie pokaże bowiem pierwszą reakcję amerykańskich konsumentów na shutdown. Jeśli będzie ona wyraźnie negatywna, dolar może znaleźć się pod presją. Dane o 15:55.

Ponadto wyniki kwartale podadzą banki: JP Morgan oraz Wells Fargo (więcej w xPuls.pl). Do tego dochodzą wystąpienia bankierów centralnych: Powell i Rosengren z Fed oraz Praet i Coeure z EBC. Warto pamiętać też o sobotnich danych z Chin (handel zagraniczny, kredyty), a także niedzielnym wystąpieniu Bernanke. Wreszcie w Kanadzie mamy dane z rynku pracy, która mogą mieć spore znaczenie dla CAD.

Na wykresach:

AUDUSD, D1 - notowania dolara australijskiego wykonały ostatnio korektę, która zatrzymała się na linii trendu wzrostowego. Obecnie możliwe jest powstanie fali trzeciej impulsu wzrostowego. Aby tak się stało konieczne do spełnienia są dwa warunki - obroniona musi zostać wczorajsza świeca wzrostowa i powinniśmy pokonać ostatni szczyt w okolicach 0,9528. Wtedy następnym celem będzie 0,9663 a dalej nawet okolice 0,9800. Z drugiej strony przełamanie wczorajszych dołków i dołka na 0,9284 zaneguje wzrostowy scenariusz.

Przemysław Kwiecień CFA

Dowiedz się więcej na temat: giełdy | tym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »