Reklama

Euro przewartościowane o prawie 20 proc.

Ekonomiści oczekują, że w styczniu bezrobocie w USA pozostało na poziomie 10 proc., ale powoli zaczynają powstawać nowe miejsca pracy. Analitycy Morgan Stanley twierdzą, że euro jest przewartościowane o 19 proc.

Wczorajsza wyprzedaż akcji na światowych rynkach jest o tyle zaskakująca, że o wszystkich problemach budżetowych krajów z Półwyspu Iberyjskiego wiadomo było przynajmniej od początku roku. Jedynym krótkoterminowym impulsem skłaniającym do sprzedawania ryzykownych aktywów mogła być w czwartek wypowiedź przewodniczącego ECB Jean Claude Trichet'a, który potwierdził, że będzie nalegał, by państwa należące do strefy euro jak najszybciej wprowadziły konieczne cięcia wydatków. S&P 500 spadł o 3,1 proc., a w piątek NIKKEI stracił na wartości 2,9 proc. Bardziej kontrowersyjne komentarze wygłaszają natomiast analitycy ważnych instytucji finansowych. Agencje ratingowe przestają pobłażliwym wzrokiem spoglądać na kraje cieszące się od wielu lat najwyższymi ocenami zdolności kredytowej - kilka tygodni temu groziły one Wielkiej Brytanii i Japonii obniżeniem ratingu, a wczoraj do tego grona dołączyła jedna z ostatnich "bezpiecznych wysp" - Stany Zjednoczone. Sądząc po wczorajszym gwałtownym wzroście notowań swapów kredytowych zabezpieczających posiadaczy obligacji przed niewypłacalnością dłużników inwestorzy obawiają się nie tylko o zadłużenie USA i zachodnioeuropejskich państw, ale również rośnie ryzyko wierzycieli dużych gmin oraz stanów (np. Kalifornii).

Reklama

Goldman Sachs prognozuje, w przeciwieństwie do przytoczonego wcześniej konsensusu ekonomistów, że w styczniu bezrobocie USA wzrosło do 10,1 proc. Warto zaznaczyć, że dzisiaj oprócz rutynowego odczytu danych z rynku pracy poznamy dokonywaną raz do roku korektę danych o liczbie miejsc pracy w amerykańskiej gospodarce - prawdopodobnie w 2009 r. ubyło o ponad 800 tys. etatów niż szacowano wcześniej.

Analitycy Morgan Stanley wyrazili zaskoczenie błyskawicznym tempem pogarszania się kondycji finansów dojrzałych europejskich gospodarek i zdecydowanie obniżyli prognozy dla kursu euro względem dolara. Szacują oni, że na koniec 2010 r. za euro trzeba będzie płacić ok. 1,24 USD.

W piątek kurs pary euro-dolar spadł do 1,371 USD. Złoty wyhamował w okolicach poziomów osiągniętych wczoraj po południu - euro kosztowało rano 4,08 PLN, dolar 2,98 PLN, a frank 2,77 PLN.

Łukasz Wróbel, Open Finance

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »