Reklama

Europa boi się nie tylko Chin

Tydzień zaczął się fatalnie, i to mimo spokoju, jaki zapanował w Chinach, które od wczoraj świętują swój Księżycowy Nowy Rok. Okazało się, że godnym następcą Pekinu w roli szwarccharakteru jest nie tylko ropa, ale i banki.

Pogłoski, że Lehman Brothers ma już swojego brata, i to bardziej wyrośniętego niż amerykański kuzyn, i że jest to Deutsche Bank, zrujnowały giełdy, waluty i cały rynek finansowy. Bankowe tuzy przeżywały wczoraj horror przypominający sceny z 2008 r. W fatalnych nastrojach zakończyła dzisiejsze notowania japońska giełda. Za to jen jest mocny. Na rynkach rządzi awersja do ryzyka.

Okazało się po raz nie wiadomo który, że rynek pozbawiony twardych danych z gospodarki pędzi na oślep i robi co chce. Wczoraj kalendarz makro był prawie pusty, dzisiaj jest podobnie. Filmową karierę robiły za to pogłoski, plotki i nieoficjalne informacje agencyjne. W poniedziałek błysnął Reuters, według którego Chesapeake Energy - firma wydobywająca gaz łupkowy - wynajęła specjalistów od restrukturyzacji długu. Spanikowali nie tylko akcjonariusze, ale i spora część bankowej finansjery, kredytująca coraz bardziej deficytowy gazowy biznes.

Reklama

Dzisiaj wydarzeń średniej wagi jest niewiele (o najwyższym priorytecie nie ma w ogóle) - jedynie garść porannych informacji z Niemiec, i z USA - o zapasach hurtowników. Niemieckie dane wypadły słabo: produkcja przemysłowa w grudniu spadła bardziej niż oczekiwano, bilans handlowy okazał się rozczarowujący. Dziać się może sporo, bo sezon publikacji wyników kwartalnych trwa w najlepsze, a sytuacja na pograniczu tureckim jest coraz bardziej napięta (ropa chyba bardziej reaguje na rosyjskie bombardowania syryjskich miast niż na pogłoski o redukcji wydobycia przez państwa OPEC). Rynki czekają na jutrzejsze wystąpienie Janet Yellen, która pewno będzie się tłumaczyła z podwyżek stóp, gdy wszystko wokół się wali. W porównaniu z Fed-em, bardziej racjonalnie prezentuje się Mario Draghi, który najpewniej - tak jak obiecał - będzie luzował politykę monetarną. Wczoraj prawie postawił kropkę nas "i" członek Europejskiego Banku Centralnego Benoit Coeure: zapowiedział, że luzowanie jest bardzo prawdopodobne w marcu. Co ciekawe, według niego ryzyko związane z europejskimi bankami jest żadne. Oby miał rację.

Tomasz Dudowicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »