Reklama

Europa w centrum sceny

Środowe notowania na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie przyniosły kolejną sesję, którą w całości zdominowało zachowanie rynków otoczenia.

Środowe notowania na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie przyniosły kolejną sesję, którą w całości zdominowało zachowanie rynków otoczenia.

W istocie po wtorkowej przerwie wywołanej zamieszaniem z ratingami dla banków i planem skupu własnych akcji przez KGHM, dzisiejsze notowania już od poranka zostały podporządkowane zachowaniu innych giełd. W efekcie niskie otwarcie spadkiem WIG20 było niczym więcej niż przeceną wywołaną analogicznymi stratami innych indeksów.

Również odreagowanie porannej luki, które wyczerpało się około godziny 10:00 było ledwie powieleniem fal wzrostowych, jakie miały miejsce na giełdach we Frankfurcie, Paryżu i Londynie. Niestety uzależnienie od giełd otoczenia stało się bazowym scenariuszem granym w kolejnych godzinach, ale z każdą minutą emocji było coraz mniej. Z perspektywy końca sesji widać, iż całość notowań sprowadziła się do niskiego otwarcia, odbicia, sześciogodzinnej konsolidacji i finałowej fali wzrostowej, która skokiem na fixingu poprawiła przedpołudniowy szczyt o skromne 3 punkty.

Reklama

Jeśli do tego obrazu dodać relatywnie niski obrót, który w WIG20 było o około 200 mln niższy niż we wtorek, to trudno uznać zwyżkę indeksu największych spółek o 1,27 procent za wydarzenie przesądzające o układzie sił na giełdzie. Niemniej na wykresie dziennym pojawił się biały korpus, który wyniósł indeks WIG20 nad pokonane wcześniej wsparcie w rejonie 2314 pkt. W praktyce daje to powrót do konsolidacji, która mrozi indeks od końcowych sesji października i przywraca stan równowagi pomiędzy podażą a popytem.

Patrząc poza rodzime podwórko warto odnotować kolejny sygnał makro z USA, który wskazuje, iż IV kwartał w amerykańskiej gospodarce może być lepszy od niedawnych obaw. Po wczorajszym wzroście sprzedaży detalicznej dziś na rynek trafiły dane o zwyżce produkcji przemysłowej o 0,7 procent. Nie ma wątpliwości, iż brak poważniejszej reakcji należy przypisać skoncentrowaniu uwagi na wydarzeniach w Atenach i Rzymie, gdzie kształtowały się dziś technokratyczne gabinety, od powodzenia których zależy w dużej mierze to, czy w kolejnych tygodniach giełdom dane będzie gonić za lepszymi od oczekiwań raportami makro i wynikami spółek.

Adam Stańczak

e-mail: a.stanczak@bossa.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »