Reklama

Europa w górę, w Warszawie słabo

Nastroje na warszawskiej giełdzie były gorsze niż na europejskich parkietach. Jedynym sukcesem naszych byków było utrzymanie indeksu największych spółek powyżej 2300 punktów i zryw na końcowym fixingu.

Początek czwartkowej sesji na europejskich parkietach stał pod znakiem przewagi niedźwiedzi. Na większości z nich poranna słabość została jednak szybko przezwyciężona. Spadające na otwarciu po około 0,6 proc. indeksy w Paryżu i Frankfurcie już po godzinie znalazły się nad kreską. Nastroje systematycznie się poprawiły i już wczesnym popołudniem CAC40 zyskiwał ponad 1,2 proc., DAX rósł o 1 proc., a londyński FTSE szedł w górę o 0,7 proc.

Reklama

Byki poczynały sobie coraz śmielej, mimo że dane makroekonomiczne nie skłaniały do wielkiego optymizmu. Wskaźnik aktywności gospodarczej w strefie euro wzrósł co prawda w lutym z 48,8 do 49 punktów i osiągnął poziom najwyższy od pół roku, jednak wciąż trzyma się poniżej 50 punktów, co świadczy o pogarszaniu się sytuacji. Niemiecki PMI zdołał utrzymać się w strefie wskazującej na wzrost, ale obniżył swoją wartość w porównaniu do stycznia i zbliżył się niebezpiecznie do bariery 50 punktów. Poprawę zanotował za to francuski sektor przemysłowy.

Do 10,7 proc. wzrosła stopa bezrobocia w strefie euro, wyższa niż się spodziewano była także inflacja. Nie speszyła inwestorów pierwsza porcja danych zza oceanu. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wyniosła 351 tys. i okazała się zgodna z oczekiwaniami. Niższa niż się spodziewano była dynamika dochodów i wydatków Amerykanów.

Słabości nie był w stanie przezwyciężyć parkiet w Warszawie. Indeks największych spółek zaczął dzień od spadku o 0,8 proc., a wskaźnik szerokiego rynku tracił na otwarciu 0,7 proc. WIG20 w pierwszych minutach handlu spadł poniżej 2300 punktów. Do południa większą część strat zdołał odrobić, ale o do wyjścia nad kreskę brakowało bykom sił. Indeks przez większą część dnia poruszał się w przedziale 2305-2311 punktów, tracąc 0,20,4 proc. Jeszcze gorzej radziły sobie wskaźniki małych i średnich spółek, zniżkujące po południu po 0,7-0,9 proc. W gronie największych spółek liderem spadków były akcje PBG, tracące 3,7 proc. oraz przeceniane o ponad 3,5 proc. papiery GTC i Kernela. Po prawie 2 proc. w dół szły walory Asseco, BRE i PZU. Do nielicznych zyskujących na wartości należały akcje KGHM, Pekao, PKO i PGNiG.

W pierwszych minutach handlu na Wall Street tamtejsze indeksy zyskiwały po około 0,4 proc. Mocno rozczarowały kolejne informacje dotyczące amerykańskiej gospodarki. Indeks aktywności gospodarczej ISM spadł w lutym z 54,1 do 52,4 punktu, znacznie poniżej oczekiwań. O 0,1 proc. zmniejszyły się także wydatki na inwestycje budowlane. Oczekiwano ich wzrostu o 1 proc. Nawet i te dane nie były jednak w stanie powstrzymać zapału byków. Reakcja na nie była niewielka.

Indeks naszych największych spółek zyskał ostatecznie 0,16 proc. WIG spadł o 0,06 proc., mWIG40 o 0,4 proc., a sWIG80 o 0,68 proc. Obroty wyniosły 650 mln zł.

Roman Przasnyski

Dowiedz się więcej na temat: giełdy | była

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »