Reklama

FED rozbujał rynki

Tak, jak można było przypuszczać, wszelkie sygnały sugerujące zwiększoną skłonność Rezerwy Federalnej do ograniczania skupu aktywów wywołają negatywne reakcje inwestorów, zwłaszcza giełdowych.

Wczoraj co prawda nie padły jasne deklaracje ani co do terminów ewentualnych zmian w polityce skupu aktywów, ani nawet takiej intencji, ale wyczulenie inwestorów na te sprawy jest bardzo duże i wystarczyło pozostawienie pola do domysłów, że w obecnej skali zakupów aktywów nie da się długo utrzymać, by doszło do realizacji zysków. Objęła ona nie tylko akcje, ale jeszcze silniej zaznaczyła się na rynkach obligacji, zwłaszcza korporacyjnych. Ucierpiały też surowce oraz euro, czyli praktycznie wszystkie aktywa, które przez ostatnie miesiące zyskiwały dzięki luźnej polityce pieniężnej banków centralnych.

Reklama

Dla postronnych obserwatorów rynków finansowych nieustanne sprowadzanie koniunktury do domysłów na temat działań banków centralnych może już być nudne, ale przez ostatnie tygodnie przyszło właśnie w takich okolicznościach inwestować. Dużo ważniejsze stały się tego typu spekulacje niż kondycja gospodarek i przedsiębiorstw. Taka sytuacja jest oznaką niezdrowych zachowań inwestorów i w dłuższym terminie budzi niepokój. Trudno natomiast już dziś przesądzać, czy środowe reakcje na sygnały ze strony Rezerwy Federalnej, stanowią zapowiedź końca wielomiesięcznych zwyżek cen aktywów.

Symptomatyczne były wczorajsze reakcje najpierw na słowa samego Bena Bernanke, z których wnioskowano o dalszym skupie aktywów na obecną skalę, a potem na zapis z ostatniego posiedzenia Rezerwy Federalnej, który zasiał wątpliwość, że nie wszyscy decydujący o polityce monetarnej w USA myślą tak samo.

Rynki nieruchomości

Choć w kwietniu poprawiła się sprzedaż domów na amerykańskim rynku wtórnym i osiągnęła najwyższy poziom od listopada 2009 r., to nie zmienia to faktu, że tempo poprawyw tym względzie stało się minimalne. Wzrost w skali miesiąca wyniósł 0,6%. Sprzedało się 4,97 mln domów, licząc w ujęciu zannualizownym. Większa aktywność rynku przekłada się na wyższe ceny. Ich roczny wzrost ukształtował się na poziomie 11%. Mediana ceny była najwyższa od sierpnia 2008 r. Idące w górę ceny zachęcają do wystawiania na sprzedaż obiektów. Podaż w kwietniu zwiększyła się o blisko 12%, do 2,16 mln. To jednak oznaczało, że w porównaniu z tym samym miesiącem 2012 r. do kupienia było 14% mniej domów. Sprzedaż domu zajmowała w kwietniu przeciętnie 46 dni wobec 62 dni miesiąc wcześniej i około 90 dni średnio w przeszłości. Zmniejsza się też liczba sprzedawanych domów, które wcześniej zostały przejęte przez instytucje finansowe od niesolidnych dłużników. Miały 18% udziału w sprzedaży.

Zespół analiz

Home Broke

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »