Reklama

Francuzi paktują. Na GPW możliwy wzrost

Indeksy w USA wzrosły wczoraj wieczorem, a inwestorzy mają nadzieję na odbicie w Europie po ogłoszeniu propozycji francuskich banków, które chcą wziąć udział w bail-oucie dla Grecji.

Stereotyp o zdolności Francuzów do prowadzenia negocjacji w sytuacji zagrożenia raz jeszcze się potwierdził. Banki posiadające obligacje greckiego rządu proponują, by prywatni inwestorzy znajdujący się w podobnym położeniu, zgodzili się na zamianę 70 proc. zapadających obligacji na papiery 30-letnie. Propozycja zyskała na razie aprobatę rynków jako kompromisowa, ale jest także poważnie rozważana przez niemiecki sektor bankowy, który razem z Francuzami jest głównym prywatnym posiadaczem greckiego długu.

Nadzieje na przerwę między aktami greckiej tragedii po zaplanowanym na dziś głosowaniu planu cięć budżetowych w greckim parlamencie, mają także inwestorzy w Azji. Nikkei wzrósł dziś o 0,7 proc., a zwyżki obserwowano na większości parkietów regionu, za wyjątkiem Szanghaju i Seulu. Kospi stracił 0,4 proc. po słabej końcówce sesji, choć dane o wzroście nadwyżki handlowej do 2,3 mld USD w maju (z 1,3 mld w kwietniu) wskazują na mocne podstawy koreańskiej gospodarki.

Reklama

Po dobrej sesji w USA i nadziejach na zawarcie kompromisu w sprawie zadłużenia dla Grecji, europejskie parkiety mają dziś szansę na wyraźny wzrost na otwarciu. Trzeba pamiętać, że to głównie europejskie indeksy, a spośród nich przede wszystkim DAX i CAC40, cierpiały dotąd najmocniej na obawach inwestorów o konsekwencje możliwej upadłości Aten. Dlatego to na tych rynkach zamiecenie sprawy (nie ma bowiem wątpliwości, że przy 160 proc. stopie zadłużenia budżetowego w relacji do PKB, redukcja długu lub inna forma upadłości Grecji jest kwestią czasu) inwestorzy fetować mogą najgłośniej.

W Warszawie także pojawia się szansa na odbicie i to w sytuacji, gdy WIG20 wczoraj w trakcie sesji przełamał dołki z maja i w cenach intra-day znalazł się na najniższych poziomach od trzech miesięcy. W końcówce sesji silny sygnał sprzedaży został jednak zanegowany dzięki wyraźnym zwyżkom. Takie zachowanie rynku może być interpretowane jako pułapka bessy, czy też strząśnięcie z rynku najbardziej ostrożnych inwestorów, o ile zostanie potwierdzone wzrostem. Trzeba przyznać, że są na to szanse na dzisiejszej sesji, co naturalnie nie jest jeszcze równoznaczne z realizacją pozytywnego scenariusza. By tak się stało szansa musi zostać wykorzystana.

Inwestorzy będą potrzebowali także dobrych danych makro, aby uwierzyć w odrodzenie gospodarki w drugiej połowie roku. Jednak dopiero w piątek dostaną argumenty za tą tezą w postaci odczytów indeksów PMI. Część ekonomistów bardzo liczy na regenerację japońskich producentów, których zakłócenie dostaw po trzęsieniu ziemi mogło silnie wpłynąć na światowy przemysł prowadząc do spowolnienia gospodarczego w II kwartale.

Emil Szweda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »