Reklama

Frank po 3,10 zł, inwestorzy sprzedają ryzyko

We wtorek inwestorzy wycofywali się z ryzykownych rynków. Umacniał się dolar, drożały jen, frank oraz obligacje, a na rynku długu spadały rentowności długoterminowych obligacji. W USA nieruchomości wciąż tanieją.

Po ponad dwuprocentowych spadkach indeksów rynków akcji w Chinach i Hongkongu, we wtorek inwestorzy na europejskich giełdach nie znaleźli wystarczających argumentów do przerwania korekty. Wprawdzie na rynku paliwowym ropa naftowa po południu potaniała z ok. 98 USD do ok. 95 USD za baryłkę, ale trudno uznać to za pozytywną wiadomość, zwłaszcza, że tydzień temu baryłkę wyceniano na ok. 85 USD. Obserwowane aktualnie spadki europejskich indeksów akcji nie są jeszcze na tyle gwałtowne, by po ponad półrocznych nieprzerwanych wzrostach ogłosić koniec zwyżkowego trendu, ale jeśli ucieczkę inwestorów od ryzyka w najbliższych dniach nadal będzie widać na pozostałych rynkach równie wyraźnie, jak we wtorek, wówczas będziemy mogli przynajmniej na kilka miesięcy zapomnieć o nowych szczytach na rynkach akcji. Na około godzinę przed zamknięciem sesji warszawski WIG20 i węgierski BUX należały do nielicznych indeksów odrabiających straty z poniedziałku, chociaż obroty na GPW rzędu ok. 600 mln zł sugerowały, że największe instytucje zarządzające aktywami nie dokonują gwałtownej przebudowy portfeli. Na jedną zyskującą na wartości spółkę we wtorek po południu przypadały trzy spadające.

Reklama

Spośród dużych spółek najlepiej zachowywały się PKN Orlen i PZU, rosnące o ponad 2,5 proc. Na drugim końcu znalazły się PBG, Polimex-Mostostal oraz - reagujący na przełamanie przez cenę miedzi lokalnego wsparcia - KGHM. Za oceanem, po długim weekendzie S&P500 rozpoczął tydzień spadkiem o ok. 0,7 proc., a NASDAQ tracił na wartości 1,2 proc., co raczej nie wyglądało na paniczną reakcję inwestorów na wydarzenia w Libii, której ratingi w tym tygodniu zdążyły obniżyć już dwie agencje - Fitch i Standard and Poor's . W łagodzeniu korekty pomógł odczyt indeksu Conference Board (wzrost z 64,8 do 70,4 pkt, oczekiwano ok. 65 pkt), który pokazał, że nastroje konsumentów ulegają poprawie, lecz z drugiej strony, trudno przymykać oko na kolejny spadek cen nieruchomości w USA. W grudniu 2010 roku nieruchomości w 20 największych metorpoliach były przeciętnie o 2,4 proc. tańsze niż przed rokiem.

Na rynku walutowym dolar umacniał się we wtorek po południu w stosunku do 14 z 16 głównych walut zagranicznych. Mocniejsze były tylko frank i jen, co przy jednocześnie drożejących długoterminowych obligacjach USA, nie pozostawia wątpliwości, że większość inwestorów przenosi środki na rynki o najmniejszym ryzyku. Przynajmniej w teorii, bo warto na marginesie zaznaczyć, że demograficzna i finansowa kondycja Japonii jest bardzo daleka od normy, co powoli przestaje być ignorowane przez agencje ratingowe (dziś perspektywę ratingu na negatywną zmienił Moody's). Walutą, której pozbywano się we wtorek najdynamiczniej, był nowozelandzki dolar (taniejący o 1,6 proc. w przeliczeniu na amerykańskie dolary i blisko 2 proc. wobec jena). Dzisiejsze trzęsienie ziemi w Nowej Zelandii prawdopodobnie było najpoważnieszym takim wydarzeniem w historii kraju. Złoty osłabiał się względem wszystkich głównych walut - za franka płacono rano niespełna 3,10 zł, po południu szwajcarską walutę wyceniano na 3,07 zł.

Spadające rentowności papierów skarbowych USA nie zareagowały na zaplanowaną na wtorek bardzo dużą ofertę obligacji dwuletnich (ok. 33 mld USD), co można uznać za sygnał do ustawiania węższych niż przeciętnie zleceń obronnych przez posiadaczy akcji. Na zagranicznym rynku długu we wtorek mówiono również o Węgrach, które anulowały najbliższe przetargi na obligacje warte ponad 7 mld USD, co było możliwe dzięki przejęciu przez państwo aktywów zdeponowanych w funduszach emerytalnych.

Łukasz Wróbel

Pobierz za darmo: program PIT 2010

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »