Reklama

Giełda rozpocznie 2011 rok z dłuższą sesją

Z przeszło 400 spółkami notowanymi na głównym parkiecie będzie wchodzić warszawska giełda w 2011 r. W sumie w kończącym się roku wzbogaciła się o 34 firmy, z czego kilka było naprawdę bardzo wartościowymi nabytkami (głównie PZU, Tauron oraz GPW).

Debiuty miały wymiar nie tylko statystyczny, podnoszący kapitalizację i obroty, ale przede wszystkim wzbogacały paletę możliwości inwestycyjnych. Kolejny rok nie będzie zapewne już tak imponujący, ale czeka inwestorów wiele innych ważnych wydarzeń.

Reklama

Jednym z pierwszych jest wydłużenie od początku przyszłego roku czasu trwania notowań. Handel będzie odbywał się do 17.30, więc inwestorzy będą mieli znacznie więcej niż obecnie czasu na reagowanie na wydarzenia na amerykańskim parkiecie. Dla GPW jako od niedawna spółki giełdowej, takie rozwiązanie ma też wymiar biznesowy. Dłuższe godziny handlu, to szansa na większe obroty, od których uzależnione są dochody giełdy.

Nowinką będzie kolejny indeks giełdowy. Tym razem będzie zrzeszał spółki dywidendowe. W jego składzie znajdą się firmy najhojniej i przy tym regularnie (wypłaciły dywidendę przynajmniej 3 razy w ostatnich 5 latach) dzielące się zyskiem z akcjonariuszami. Z przeszło 90 spółek, które w 2010 r. wypłaciły dywidendę (łączna kwota przekroczyła 16 mld zł) w indeksie WIGdiv znajdzie się maksymalnie 30 z nich.

Warszawski parkiet ma za sobą kolejną nudną sesję, na której uwagę zwracały jedynie mocne zwyżki niektórych małych firm, zachowujących się bardzo słabo w całym roku. Można to wiązać z wyczerpaniem się we wtorek (obowiązuje 3-dniowy termin rozliczenia transakcji) możliwości sprzedaży ich akcji i zaksięgowania straty w celu obniżenia podstawy opodatkowania.

HOME BROKER ZWRACA UWAGĘ:

Wydłużenie sesji giełdowej od Nowego Roku na naszym parkiecie ma nie tylko wymiar, ale dla GPW jako spółki również biznesowy

Mimo rosnących zadłużania się Brytyjczycy z ostrożnością podchodzą do kredytów hipotecznych

Rynki nieruchomości

Zdolność kredytowa Brytyjczyków kupujących po raz pierwszy mieszkanie w kończącym się roku podniosła się do najwyższego poziomu od 1998 r. Złożyły się na to zarówno osłabienie cen, jak i spadek kosztów zadłużenia. W tym drugim pomagają przede wszystkim rekordowo niskie stopy procentowe. Koszty obsługi kredytu hipotecznego zmniejszyły się do 27% w relacji do dochodów rozporządzalnych. We wrześniu 2007 r. było to 50%. Mimo większych możliwości Brytyjczycy jednak nie spieszą się z zadłużaniem. Wpływ na to mają perspektywy cięć budżetowych, które mogą kosztować tamtejszą gospodarkę 330 tys. miejsc pracy.

Cotygodniowa publikacja danych o zainteresowaniu Amerykanów kredytami hipotecznymi została przesunięta na pierwszy tydzień stycznia. Dziś poznamy natomiast listopadową liczbę podpisanych umów kupna domów w Ameryce. Ten raport jest traktowany jako wskaźnik wyprzedzający dla aktywności na rynku nieruchomości. Oczekiwany jest wzrost o 2% w porównaniu z październikiem.

Zespół Analiz

Dowiedz się więcej na temat: GPW | R.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »