Reklama

Giełdy łapią oddech

Ubiegły tydzień na warszawskiej giełdzie minął w wyjątkowo ponurych nastrojach. Wszystkie wskaźniki barwiły się na czerwono. Indeks blue chipów spadł blisko 8proc., mWIG40 stracił 4proc., a sWIG80 zanurkował 3,2proc. Papiery sprzedawali nie tylko zagraniczni gracze, ale także krajowe fundusze.

Na nastrojach inwestorów na całym świecie ciążyły kłopoty fiskalne Grecji, Hiszpanii i Portugalii. Awersja inwestorów do ryzyka, na którą wskazuje odpływ kapitału z rynków wschodzących, nie przekłada się jednak na ich optymizm w stosunku do dojrzałych giełd. W piątek paneuropejski indeks DJStoxx 600 zniżkował o 2,2 proc., aby cały tydzień zakończyć o 3,8 proc. na minusie. Co więcej, wskaźnik ten spada już od czterech tygodni. Spośród zachodnioeuropejskich indeksów najmocniej zniżkował w piątek ateński ASE, który tąpnął o 3,7 proc.

Reklama

Analitycy mieli nadzieję, że nastroje na giełdach się odmienią, jeśli lepsze od oczekiwanych dane przedstawi amerykański Departament Pracy. Nadzieje te okazały się próżne. I choć stopa bezrobocia spadła do 9,7 z 10 proc., nie zahamowało to przeceny na europejskich giełdach. Także za oceanem nie wywołało jednoznacznej fali optymizmu. Zarówno indeks blue chips Dow Jones, jak i szeroki wskaźnik S&P500 rozpoczęły piątkową sesję na minusie. Znajdują się one w trendzie spadkowym już od czterech tygodni.

Trwająca zniżka WIG20 to nie tylko największa, ale też najszybsza fala spadkowa na warszawskiej giełdzie od roku. Od styczniowego szczytu indeks oddalił się już o prawie 12 proc. W największym stopniu na tak silnej zniżce zaważyła przecena akcji banków (PKO BP i Pekao) i spółek związanych z rynkami surowcowymi (KGHM i PKN Orlen). Mocny spadek kursów banków nie dziwi z uwagi na to, że sektor ten jest najbardziej wrażliwy na wszelkie obawy związane z sytuacją w światowym systemie finansowym. Z kolei kurs KGHM od styczniowego szczytu zniżkował 18,5 proc., co jest prostą konsekwencją sytuacji na rynku miedzi, gdzie przecena przybrała rozmiary największe od ponad roku.

Poniedziałek na Książęcej może zamknąć się optymistycznie dla inwestorów. Po silnej wyprzedaży powrócą inwestorzy, którzy będą chcieli "złapać dołek", jednak na silniejszy impuls będzie trzeba poczekać. Pretekstem mogą być nowe dane makro ze Stanów(sprzedaż detaliczna).

Krzysztof Wańczyk

Dowiedz się więcej na temat: giełdy | Ale | oddech

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »